<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0"><channel><title>Polska Liga Koszyk&#xF3;wki - Kana&#x142; RSS</title><link>https://1lm.pzkosz.pl/</link><description>Wiadomo&#x15B;ci z serwisu PLK.pl</description><language>pl</language><copyright>Polska Liga Koszyk&#xF3;wki</copyright><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67738/najlepsza-piatka-31--kolejki.html</guid><title><![CDATA[Najlepsza piątka 31. kolejki]]></title><description><![CDATA[<p>Za nami wszystkie mecze 31. kolejki Pekao 1 Ligi Mężczyzn! Czas na przedstawienie najlepszej piątki tej serii gier.</p> <p style="text-align: center;"><br /><strong>Samajae Haynes-Jones (Żubry Abakus Okna Białystok)</strong><br />23 punkty, 3 zbiórki i 4 asysty w zwycięskim meczu z OPTeam Energia Polska Resovia Rzeszów</p><p style="text-align: center;"><strong>Filip Małgorzaciak (Kotwica Port Morski Kołobrzeg)</strong><br />33 punkty, 6 zbiórek i 3 asysty w zwycięskim meczu z Solvera Sokołem Łańcut</p><p style="text-align: center;"><strong>Karol Gruszecki (Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz)</strong><br />19 punktów, 6 zbiórek i 3 asysty w zwycięskim meczu z Miners Katowice</p><p style="text-align: center;"><strong>Jayden Coke-Domingue (Decka Pelplin)</strong><br />26 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty w zwycięskim meczu z Enea Basketem Poznań</p><p style="text-align: center;"><strong>Szymon Kiwilsza (GKS Tychy)</strong><br />11 punktów, 11 zbiórek i 2 asysty w zwycięskim meczu z ŁKS-em Coolpack Łódź</p><p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><img src="/internalfiles/fckfiles/4x5(29).png" width="1500" height="1875" alt="" /></p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Kryteria wyboru:</p><p style="text-align: justify;">- w zestawieniu znajdą się zawodnicy z drużyn, które w danej kolejce wygrały swoje mecze. Wyjątkiem będzie tu tylko osiągnięcie przez zawodnika wyjątkowych statystyk indywidualnych, pomimo porażki jego drużyny &ndash; np. rekord punktowy sezonu, triple-double itd.</p><p style="text-align: justify;">- zgodnie z zasadami gry w Pekao 1 Lidze Mężczyzn, w piątce kolejki znaleźć się może maksymalnie dwóch zawodników zagranicznych</p><p style="text-align: justify;">- w piątce kolejki może być maksymalnie dwóch zawodników grających w jednym klubie</p><p style="text-align: justify;">- kierujemy się pozycjami na boisku &ndash; oczywista jest wielopozycyjność koszykarzy, którzy często łączą grę lub ustawiani są na kilku pozycjach, ale w piątce kolejki na pewno nie będzie np. trzech rozgrywających, czy środkowych</p><p style="text-align: justify;">- w wyborach do piątki kolejki kierujemy się też skalą trudności rywala z jakim mierzyła się drużyna w której występuje kandydat do umieszczenia go w zestawieniu oraz skutecznością z gry jaką odznaczył się zawodnik. Wyżej &bdquo;notowany&rdquo; będzie koszykarz, który osiągnął swoje statystyki z rywalem znajdującym się wysoko w tabeli ligowej niż ten, który podobne statystyki osiągnął w meczu z drużyną z dolnych rejonów tabeli.</p><p style="text-align: justify;">- wybór do piątki kolejki jest subiektywną oceną redakcji Pekao 1 Ligi Mężczyzn, odmienne zdanie co do zestawienia, z odpowiednim szacunkiem, zawsze można wyrazić w komentarzach do naszych postów w kanałach social media do czego gorąco zachęcamy!</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67738/100x70/27429.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67738/najlepsza-piatka-31--kolejki.html</link><pubDate>Fri, 10 Apr 2026 15:28:25 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67737/rafal-knap--zawsze-tutaj-wracam-z-rozrzewnieniem-i-z-przyjemnoscia.html</guid><title><![CDATA[Rafał Knap: Zawsze tutaj wracam z rozrzewnieniem i z przyjemnością]]></title><description><![CDATA[<p>Osłabiony Enea Basket Poznań, w pierwszej kwarcie walczył jak równy z równym z Decką Pelplin, jednak później to podopieczni trenera Rafała Knapa przejęli inicjatywę i odnieśli wysokie zwycięstwo, 97:79.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mariusz Konopatzki, koszykarz Decki Pelplin: </strong>Drużyna z Poznania postawiła nam na początku na pewno twarde warunki, co wiedzieliśmy. Zaczęliśmy bodajże 15-8. Źle weszliśmy w mecz, aczkolwiek wydaje mi się, że zaczęli obroną i takim zawzięciem. Zmieniliśmy kilka graczy i zaczęło nam iść w obronie. Więcej energii daliśmy w obronie. To, co sobie zakładaliśmy, że musi być, a nie było na początku. Wróciliśmy do meczu do 15 punktów w pierwszej połowie. Doszliśmy ich na 3-4 punkty do połowy. Zaczęliśmy dobrze trzecią kwartę i już później kontrolowaliśmy mecz. Cieszy też to, że każdy pograł. Dalej się przygotowujemy do kolejnego meczu z WKK.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Knap, trener Decki Pelplin:</strong> Jak mecz wyglądał, to każdy widział, więc ja nie będę rozgadywał na ten temat, bo to jest sprawa oczywista, ale chciałbym poruszyć kilka innych aspektów. Po pierwsze, znaliśmy skład osobowy Poznania, było to ogłoszone. Wiemy, że trapią ich kontuzje. To są nieszczęścia, które są wpisane w ten sport. Życzymy powrotu do zdrowia Jankowi Nowickiemu, &bdquo;Stopie&rdquo;, &bdquo;Samsonowi&rdquo;, bo na pewno te zawody wyglądałyby zupełnie inaczej. Mimo tego, że Poznań stracił szansę na awans do playoffów, to wiem, że tutaj by tanio skóry nie sprzedali, co też pokazała pierwsza kwarta, drużyna gospodarzy w osłabionym składzie potrafiła walczyć zawzięcie i dążyć do wygranej. Należą się też brawa dla organizacji, dla zarządu, dla trenera Valeiko, że w takim meczu, gdy już wynik uciekał i trener, umówmy się, który z niejednego pieca chleb jadł i zna się na tym sporcie jak mało kto, wiedział, że już raczej są nikłe szanse na wygraną, dał szansę pograć młodym swoim podopiecznym, co też umówmy się, i wszyscy to wiedzą, to jest tajemnica poliszynela. Za te minuty są dla klubu pieniądze z PZKosz i to nie są małe, to jest dobry zastrzyk gotówki. Uważam, że jak najbardziej jest to celowe. Przede wszystkim dla rozwoju tych młodych graczy, że mogą rywalizować z silniejszymi przeciwnikami, a druga rzecz, że dla budżetu klubu na przyszłość to jest też lepszy hotel, lepszy autobus, lepszy obiad, bądź też zakontraktowanie lepszego gracza. I naprawdę uważam, że to było bardzo mądre posunięcie i za to należą się brawa. Brawa należą się też kibicom z Poznania, którzy mimo tego, że chyba najwyższa przewaga była 31, wciąż wspierali, wciąż dopingowali, wciąż byli ze swoimi pupilami i za to naprawdę szacunek. Bardzo lubię grać w halach, gdzie jest doping koszykarski i to widać po kulturze tych ludzi. Zawsze tutaj wracam z rozrzewnieniem i z przyjemnością. Nie zawsze wracam z tarczą. Dzisiaj się to udało, że wracamy z tarczą, a nie na tarczy.</p><p style="text-align: justify;">Powiedzmy sobie szczerze, James Washington, Patryk Stankowski to są gracze, Andrzej Krajewski, nie chcę kogoś obrazić, że nie wymieniłem, ale to są gracze, którzy już kilka sezonów spędzili w tej lidze i na pewno nie mogliśmy ich lekceważyć. Zaskoczył mnie trener Valeiko swoją pierwszą piątką. Zaskoczył mnie też trener Valeiko rotacją na pewno. Spodziewaliśmy się zupełnie innej, natomiast przewaga 30 do 17, 30 punktów straconych w pierwszej kwarcie to jest nie do przyjęcia jeżeli chodzi o moją drużynę, jeżeli chcemy liczyć się w play-offach i chcemy liczyć się w tej lidze. Powiem tak przyszłościowo. Chciałbym, żeby taka pierwsza kwarta była dla nas dobrą nauką, żeby też pokazać, że mimo tego, że drużyna jest skazywana na porażkę, na pożarcie, że my jesteśmy faworytem, to nagle wychodzą młodzi chłopcy, powiedzmy sobie szczerze juniorzy starsi, wychodzi Igor Krajewski, któremu bardzo kibicuję, bo to jest chłopak, to jest syn mojego kolegi z Koszalina, kibicuję mu bardzo, ale on do tego meczu miał 0 punktów. Oczywiście śladowe ilości, jeżeli chodzi o minuty, nie wiem, czy oddał dwa rzuty, a dzisiaj grał jak stary wyga i to cieszy, jeżeli chodzi o przyszłość polskiej koszykówki, bo wiem, że jest powołany do kadry. A druga sprawa, za co też gratuluję Enei, że buduje tutaj zawsze bardzo fajny skład oparty na graczach doświadczonych, na starych wygach, oczywiście starych w cudzysłowie, wzmocnionymi młodymi chłopakami, którzy są na dorobku i walczą o swoje. I to naprawdę taki wzór postępowania, podobnie jak WKK Wrocław, jest jak najbardziej celowy i za to należą się nagrody i brawa.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Edmunds Valeiko, trener Enei Basketu Poznań: </strong>Po pierwsze gratulacje dla Decki i powodzenia w play-off. To był zespól, który pracuje przez 40 minut, my zagraliśmy 20 minut już kolejny mecz, taka jest różnica i stąd taki wynik.  Jestem zadowolony, jak nasi młodzi zawodnicy dzisiaj zagrali.  Remik pierwszy raz grał i można powiedzieć, że jest to krok do przodu. Tak ogólnie  można powiedzieć, bez wymówek, to jest moja wina, że nie zbudowałem tego zespół na 40 minut, tylko na 20 minut. Były pomyłki, oczywiście, możemy mówić o kontuzjach, to wszystko jest faktem. To  tak wygląda, że 20 minut gramy super, a 20 minut nie wiem, co to jest. Oczywiście winę za to biorę na siebie.  Z mojej strony jeszcze dziękuję kibicom i oczywiście skończymy ten sezon, mam nadzieję, pełnym składem, zapraszamy wszystkich i oczywiście będziemy starali się pełne 40 minut grać w następną środę</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Igor Krajewski, koszykarz Enei Basketu Poznań:</strong>  Myślę, że tu nie ma dużo do dodania, tak jak trener mówi, w drugiej połowie daliśmy im się rozpędzić, nie trzymaliśmy się założeń. W ataku tak samo, graliśmy każdy co chciał i tak bez energii wyszliśmy na pewno na tą drugą połowę. Myślę, że to było widać na pewno.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno fajnie widzieć, że trener mi ufa, żebym tyle grał w meczu. Wiadomo, też powołanie do kadry to jakieś wyróżnienie, że trenerzy widzą, że praca jest złożona i że liczą na mnie, żebym tam grał więc na pewno się cieszę, ale na pewno jeszcze dużo pracy, więc nie spoczywam na laurach i dalej będziemy pracować.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67737/100x70/27426.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67737/rafal-knap--zawsze-tutaj-wracam-z-rozrzewnieniem-i-z-przyjemnoscia.html</link><pubDate>Fri, 10 Apr 2026 11:18:45 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67736/kamil-piechucki--nigdy-nie-bede-uciekal-od-dlugofalowosci-i-dyscypliny.html</guid><title><![CDATA[Kamil Piechucki: Nigdy nie będę uciekał od długofalowości i dyscypliny]]></title><description><![CDATA[<p>Trzecie z rzędu zwycięstwo Żubrów Abakus Okna Białystok! Drużyna, która straciła już szanse na utrzymanie w lidze, pokonała kolejnego rywala, którym tym razem była OPTeam Energia Polska Resovia Rzeszów.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Szpakowski, koszykarz Żubrów Abakus Okna Białystok:</strong>  Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Rzeszowa, bo postawili naprawdę ciężkie warunki i też gratulacje dla naszej drużyny. Myślę, że dobrze weszliśmy w mecz i tak naprawdę gdzieś tam trzymaliśmy to prowadzenie przez cały mecz. Dobrze broniliśmy tą obronę strefową, też właśnie wykluczyliśmy ich strzelca, Vauleta, że sobie nie postrzelał tak. Myślę, że dowieźliśmy do końca mecz i trzeba się cieszyć, że mamy trzecie z rzędu zwycięstwo. Jeszcze chciałbym podziękować kibicom, że przychodzą i kibicują.</p><p style="text-align: justify;">Jak już pierwszy mecz wygraliśmy, później drugi. Jak już się wygrywa dwa mecze z rzędu, to na pewno ta pewność siebie jest większa i łatwiej domknąć ten mecz.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Kamil Piechucki, trener Żubrów Abakus Okna Białystok:</strong> Po pierwsze, gratulacje dla naszej drużyny za to, że do końca sezonu pokazują charakter i że chcą wygrać mecze. Po drugie, dziękuję bardzo za piękny doping, za energię, którą na pewno też cenimy i szanujemy, że możemy grać w takim momencie przy kibicach, bo to nie zawsze jest tak do końca. Dziękuję Resovii za mecz. Na pewno ogólnie fajny mecz, końcówka sezonu, na pewno dwa zespoły w innym miejscu. Na pewno zespół z Rzeszowa dużo bardziej bogaty od początku sezonu, jeżeli mówimy o jakość i możliwości. Na pewno miło jest z mojej strony wygrać z klubem, w którym się pracowało, bo to zawsze jakiś tam smaczek jest. Natomiast co do samego meczu, mogę powiedzieć, że troszkę bronią Resovii Rzeszów dzisiaj wygraliśmy. Graliśmy sporo obroną strefową, bardzo podobną do tej, z której w pewnym momencie moim zdaniem słynęli i mogli być dumni w pewnym momencie. Natomiast to gdzieś im uciekło i wyczułem naszą szansę, że będziemy w tą stronę mogli pójść i zagrać strefą i ograniczyć też grę tyłem do kosza wysokich zawodników, bo jednak mają wyższy skład. To się udało, piłka w czwartej kwarcie nie przestała im wpadać z dystansu i oczywiście pewność wtedy spada, więc cieszę się, że troszeczkę ich własną bronią ich pokonaliśmy, to zawsze dla trenera miło, żeby podejrzeć coś fajnego u innych i wykorzystać to przeciwko temu zespołowi. Cieszymy się bardzo, mamy jeden dzień odpoczynku i jedziemy  do Katowic postarać się o kolejną wygraną. Dwa mecze do końca, z głową trzeba, z szacunkiem i z sercem podchodzić do końca.</p><p style="text-align: justify;">Trzeba powiedzieć jasno, kiedy dołączyłem tutaj przy bilansie 0-10, na początku jest faza budowania, jest zbieranie zawodników, to trwa 2-3 mecze, w naszym przypadku to już jesteśmy w momencie 0-12, 0-13 i wtedy musimy naprawdę zrobić coś cudownego, żeby to poszło w naszą stronę, natomiast moim zdaniem tak czy inaczej ludzie tutaj pokazali, że była chęć walki, była możliwość wygrywania meczów. Panowie sami wiecie ile było meczów bardzo blisko i tak, ten proces, który nazywam zawsze koszykówką, tak samo jak byłem w Rzeszowie, w innych klubach, proces budowania zespołu, proces osiągania sukcesów, jakkolwiek sukces dla tego zespołu będzie, jest dłuższy niż moja przygoda na ten moment w Białymstoku, więc na pewno czas nam dał możliwość rozumienia się lepiej, oczywiście ja mogłem z czasem zobaczyć jakie błędy ja popełniam i mogłem próbować coś zmienić w naszym zespole i zawodnicy też oczywiście dojrzewają, bo żaden sportowiec nie chce przegrywać meczów, więc oczywiście seria wygranych zawsze pomaga i to jest łatwo to powiedzieć, natomiast na tą serię zwycięstw zawodnicy zapracowali, przychodząc na treningi, przychodząc nawet w święto na trening, na to sobie zapracowali. Po prostu długa praca w każdym klubie moim zdaniem, długofalowa z jednym trenerem i z zawodnikami daje efekty, tylko jestem realistą, niestety bardzo często cierpliwości brakuje i życzę każdemu trenerowi, żeby pracował dłużej w klubie niż jeden sezon, niż pół sezonu, bo wtedy ma szansę zbudować i naprawdę ta liga jest bardzo fajną ligą, bardzo fajnie się to ogląda i bardzo fajnie też się tu pracuje i przeciwko trenerom i zespołom rywalizuje i to jest tak naprawdę praca tych zawodników, to jest praca zawodników, kibice nam pomagali od początku do końca, prezes chodził, żeby to było możliwe, więc ja tam być może jakąś tam małą część dodałem, natomiast to jest praca i ja nigdy nie będę uciekał od długofalowości i dyscypliny.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Wojciech Szpyrka, koszykarz OPTeam Energia Polska Resovii Rzeszów:</strong> Na początek chciałbym pogratulować Żubrom Białystok, ponieważ złapali gdzieś tam jakąś serię, trzy wygrane mecze z rzędu. Co tu dużo mówić o tym meczu, boli porażka, ponieważ w tym sezonie mieliśmy gdzieś tam wiele wyników stykowych i brakuje to dociągać, zwłaszcza te problemy są na wyjeździe. Chciałbym na pewno przeprosić kibiców za to spotkanie, myślę, że woli walki nam nie zabrakło w tym spotkaniu, natomiast w tych momentach stykowych zabrakło gdzieś tam momentów, żeby docisnąć drużynę z Białegostoku i ich przegonić po prostu. Natomiast też nie da się ukryć nasza skuteczność i z osobistych i za dwa punkty była dużo gorsza od przeciwników i też myślę, że to mogło gdzieś zaważyć.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Marek Zapałowski, trener OPTeam Energia Polska Resovii Rzeszów:</strong>  Gratuluję drużynie z Białegostoku oraz sztabowi szkoleniowemu, Kamilowi i Dawidowi za zwycięstwo, za dobrą walkę. Myślę, że dzisiaj był to emocjonujący mecz, my mimo braku dwóch podstawowych zawodników staraliśmy się walczyć o zwycięstwo. Wierzyliśmy w to, że możemy tutaj wygrać i myślę, że zostawiliśmy dużo zdrowia tutaj, dużo potu, ale zabrakło nam moim zdaniem skuteczności spod kosza, niecelne rzuty z spod kosza, niecelne wolne. Żeby wygrać mecz na wyjeździe to jest bardzo potrzebne i trochę większej mądrości egzekwowania tego, co sobie założyliśmy przed meczem. Szkoda, bo mogliśmy pójść trochę w serię i dobrze skończyć sezon. No niestety te mecze wyjazdowe nas bolą w tym sezonie, staraliśmy się wygrać z całych sił, każdy zostawił dzisiaj dużo zdrowia tutaj, ale niestety nie udało się wygrać. Mamy dwa mecze u siebie, będziemy walczyć w każdym o zwycięstwo, żeby mocno skończyć ten sezon. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67736/100x70/27423.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67736/kamil-piechucki--nigdy-nie-bede-uciekal-od-dlugofalowosci-i-dyscypliny.html</link><pubDate>Thu, 09 Apr 2026 20:25:22 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67735/michal-rutkowski--mentalnie-nie-bylismy-gotowi-do-tego-meczu.html</guid><title><![CDATA[Michał Rutkowski: Mentalnie nie byliśmy gotowi do tego meczu]]></title><description><![CDATA[<p>Pewna utrzymania Weegree AZS Politechnika Opolska, już bez swojego lidera w osobie Jordana Forbesa, przegrała we własnej hali z SKS-em Fulimpex Starogard Gdański, 82:98.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Adrian Kordalski, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>No co tu dużo mówić. Mecz taki troszkę falowany. Szybki jeden rzut w jedną stronę, drugi rzut w drugą stronę, kontry, niekontry. Ciężko tu cokolwiek powiedzieć. Końcówkę meczu już mieliśmy tak naprawdę pod kontrolą, więc skończył się mecz po prostu dosyć dużym wynikiem. Mogliśmy więcej, ale cieszymy się, że każdy z zawodników nie grał jakoś dużo, rozłożyły się te minuty, więc z tego jesteśmy zadowoleni. No i co, teraz wracamy do siebie, odpoczywamy i przygotowujemy się na następny mecz, bo mamy ciężki u siebie z Astorią Bydgoszcz. Chciałbym jeszcze podziękować tutaj kibicom, którzy w małej grupie natomiast przyjechali nas tu wspierać. Bardzo dziękujemy, czujemy gdzieś tam to wsparcie z boku i doceniamy to bardzo.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Mecz układał się po naszej myśli, może w pierwszej połowie zdarzało nam się za dużo błędów. Oczywiście Opole nie grało przez cały mecz w swoim najmocniejszym dostępnym składzie, korzystali też ze swoich młodych zawodników. Dla nas ważne było, żeby zakończyć mecz bez problemów, staraliśmy się rozdzielać minuty gry. Teraz musimy odpocząć i być gotowym na kolejny mecz z Astorią. Chciałbym podziękować kibicom za wsparcie, które zawsze od nich mamy. Jesteśmy im za to wdzięczni.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Michał Rutkowski, trener Weegree AZS Politechniki Opolskiej: </strong>Gratulacje dla SKS-u. Myślę, że przyjechał tutaj zespół bardzo zdeterminowany, żeby zająć miejsce w czołowej czwórce po sezonie zasadniczym. Bardzo fizyczny, ta determinacja była widoczna od pierwszej minuty. Myślę, że jest to zespół, który w tej czwórce będzie i być może dla mnie gdzieś tam jest&hellip; uważam, że będzie w top 3. Co do meczu dla nas, mieliśmy moment, że doszliśmy przeciwników na jeden punkt, mogliśmy przełamać, ale tego nie zrobiliśmy i tam poszła duża seria, która tak naprawdę zakończyła mecz. Myślę, że z nas jednak zeszło powietrze po tym utrzymaniu, po meczu w Katowicach. To nie był nawet ten sam zespół z ostatnich pięciu meczów. Mentalnie nie byliśmy gotowi do tego meczu i te frustracje były widoczne i tyle. Mam nadzieję, że jesteśmy sportowcami i musimy mieć swoje ambicje, żeby w ten sposób nie prezentować się nawet po osiągnięciu celu. Dostajemy pieniądze, jesteśmy profesjonalistami, jesteśmy w pracy i musimy dawać z siebie 100%. Mam nadzieję, że tak będzie w następnych dwóch ostatnich meczach tego sezonu.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Konrad Zychowicz, koszykarz Weegree AZS Politechniki Opolskiej:</strong> Na wstępie chciałbym pogratulować drużynie przeciwnej. Dobry mecz zagrali. Dziękujemy również kibicom za wsparcie dzisiaj na meczu. Mecz nie po naszej myśli, dużo błędów, jakieś nieporozumienia w obronie, dziwne rzuty w ataku. Myślę, że świadomość tego, że się utrzymaliśmy mogła wpłynąć na mentalność naszych zawodników. Zostają dwa mecze do końca i gramy dalej.</p><p style="text-align: justify;"><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67735/100x70/27420.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67735/michal-rutkowski--mentalnie-nie-bylismy-gotowi-do-tego-meczu.html</link><pubDate>Thu, 09 Apr 2026 16:53:33 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67734/rafal-frank--to-jest-poziom-po-prostu-amatorski.html</guid><title><![CDATA[Rafał Frank: To jest poziom po prostu amatorski]]></title><description><![CDATA[<p>Kotwica Port Morski Kołobrzeg coraz bliżej fazy play-off! Czarodzieje z Wydm pokonali Solvera Sokoła Łańcut 104:84 lecz triumf ten okupili kontuzją swojego lidera, Filipa Małgorzaciaka.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;"><strong><br /></strong></p><p style="text-align: justify;"><strong>Artur Łabinowicz, koszykarz Solvera Sokoła Łańcut: </strong>Chciałbym podziękować Kotwicy za mecz, bardzo ciężki mecz dla nas, ogólnie dobrze zespół zbudowany, trener Frank miał dobre zagrywki zaadresowane na nas. Ciężko powiedzieć o nas, dzisiaj tak średnio pokazywaliśmy się jako zespół, bardzo pomału zaczynaliśmy mecz. Rywale mieli za dużo punktów w tranzycji, powinienem lepiej bronić, lepiej komunikować się z chłopakami, mogłem być lepszym zawodnikiem dzisiaj. Trzymam to na siebie, bo mam marzenie, żeby być najlepszym zawodnikiem. Daliśmy trochę energii, ale na końcu nam nie wyszło, musimy o tym pomyśleć. Mamy długi wyjazd do domu teraz, będziemy o tym myśleć. Musimy to przełknąć i wyciągnąć wnioski. Będziemy przygotować się do następnego meczu, który mamy za niedługo z Łodzią. Mam nadzieję, że będzie inny wynik dla nas i będziemy walczyć do końca..</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut:</strong> Przede wszystkim gratuluję zespołowi Kotwicy Kołobrzeg zwycięstwa w dzisiejszym spotkaniu. Życzę powodzenia w walce o play-off, bo na pewno ten zespół zasługuje na to, żeby się w tej ósemce znaleźć. Jeżeli chodzi o spotkanie, dla nas ułożyło się nie tak, jak sobie planowaliśmy. Bardzo szybko uraz Filipa Zegzuly, który spowodował ograniczenie rotacji na obwodzie. Mecz można powiedzieć wyrównany przez trzy kwarty. Dużo agresji, dużo intensywności ze strony jednego i drugiego zespołu. Było widać, że oba zespoły walczą twardo o zwycięstwo. Czwarta kwarta praktycznie wygrana przez zespół z Kołobrzegu i to zadecydowało o tym końcowym wyniku. Myślę, że różnica 20 punktów jest różnicą za wysoką względem tego, co obserwowaliśmy w tym spotkaniu. Dziękuję moim chłopakom za podjętą walkę. Życzę Filipowi Małgorzaciakowi dużo zdrowia, bo doznał jakiegoś urazu w czasie tego meczu. Nie wiem, czy tam doszło do złamania nosa, na pewno to nie było specjalne zagranie, jestem przekonany w stu procentach, to jest po prostu w ferworze walki, takie rzeczy się zdarzają. Filip grał przez trzy sezony w Łańcucie, nie wyobrażam sobie, żeby któryś z graczy chciał w jakiś niesportowy sposób tego zawodnika kontuzjować. Życzę mu dużo zdrowia i zespołowi gospodarzy walki o tę ósemkę. Przyjechaliśmy w dziewięć osób, bo też mamy problemy zdrowotne. Nie było dzisiaj z nami Mateusza Bręka i Mateusza Czempiela. Tak jak wspomniałem, wypad Filip na samym początku i to też przyczyniło się do tego, że tego zdrowia potem na tą czwartą kwartę brakło.</p><p style="text-align: justify;">Będziemy grać o zwycięstwo z każdym. Do tego meczu wszystko było w naszych rękach i zwycięstwa w ostatnich tych trzech spotkaniach spozycjonowałyby nas na drugim miejscu. Dzisiejsza porażka troszeczkę nam utrudnia walkę o pozycję wicelidera, z tego względu, że mamy gorszy stosunek małych punktów z zespołami, które są w przybliżonych wynikach punktowych do nas. Trudno tutaj wyrokować i myśleć o kimś konkretnym na rundę play-off, z tego względu, że praktycznie ta szóstka, siódemka zespołów jest tak mocno wyrównana i tutaj nie zgodzę się z  tym, że mamy już pewne miejsce w czwórce. O tę pozycję w pierwszej czwórce musimy jeszcze walczyć w dwóch ostatnich meczach. Nie mamy tutaj też możliwości przygotowania się już do jakiegoś konkretnego rywala i tak jak wspomniałem wcześniej, jest tak wyrównanie, że tu się może wszystko rozstrzygać do ostatniej kolejki.</p><p style="text-align: justify;"><strong><br />Paweł Dzierżak, koszykarz Kotwicy Port Morski Kołobrzeg: </strong>Chciałbym podziękować przede wszystkim naszym kibicom, którzy dzisiaj nas fajnie ponieśli do tego zwycięstwa. Wygraliśmy dwudziestoma punktami z bardzo ofensywnym zespołem i myślę, że dzisiaj wywiązaliśmy się ze swoich zadań defensywnych przede wszystkim, a w pewnym momencie nasz atak też do tego dołączył i dlatego takie zwycięstwo. Natomiast ten wynik nie odzwierciedla do końca, jaki to był mecz, bo był bardzo, bardzo trudny, bardzo fizyczny. Cieszymy się z tego zwycięstwa. Było dla nas ważne w kontekście wejścia do play-off. Niestety opłacony kontuzją &bdquo;Fifiego&rdquo;. Jesteśmy teraz myślami z nim. Niestety prawdopodobnie zabraknie go w najbliższych meczach, ale też gratulacje dla niego, bo to, czego dokonał w te trzydzieści minut gry, trzydzieści trzy punkty, to jest coś niesamowitego. Myślę, że spokojnie cztery dychy by załadował dzisiaj. Mam nadzieję, że wróci do zdrowia jak najszybciej</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Frank, trener Kotwicy Port Morski Kołobrzeg:</strong> Ja przede wszystkim chciałbym pogratulować swoim chłopakom za to, że bili się do samego końca i za to, że utrzymaliśmy się w grze. Walczyliśmy, mimo że ten mecz był puszczony na bardzo twardych warunkach. Dużo brutalnych fauli i to, co chłopacy zrobili, jestem z nich bardzo dumny. Byli wszyscy razem i biliśmy się do końca o zwycięstwo. W sytuacji, w której zaatakowany był bestialsko Filip Małgorzaciak i tutaj nie ma co ukrywać. Niestety, ten zawodnik, który go tak bestialsko staranował, może być nawet tak, że może mu zablokować karierę sportową więc pod tym względem, niestety, jeżeli ktoś nie ma mózgu i naprawdę nie powinien grać w tej lidze, nie ma szacunku do rywali i naprawdę myśli tylko i wyłącznie swoją jedną komórką mózgową, to naprawdę jest bardzo przykre.</p><p style="text-align: justify;">Wydaje mi się, że jedyną opcją, jaką w tej chwili jest to wydaje mi się, że cały zespół z Łańcuta powinien naprawdę wesprzeć Filipa teraz, nawet czy podejść do szpitala, czy być z nim, dzwonić, pytać się o jego zdrowie i naprawdę przeprosić przede wszystkim. Jeżeli tego nie wykonają, to znaczy po prostu, że to jest kompletnie bez klasy zespół z zawodnikami, którzy tylko i wyłącznie patrzą na swoje portfele i na swoje ego, a nie na zdrowie przeciwnika, bo wydaje mi się, że w tej lidze i w życiu najważniejszy jest szacunek drugiego gracza przede wszystkim, bo to jest przede wszystkim człowiek, który oddaje się koszykówce, więc nie można przede wszystkim szukać chamskiego rozwiązania tylko dlatego, jeżeli nie umiesz zatrzymać gracza sportowo, to nie szukasz tak bestialskiego rozwiązania, żeby sparaliżować komuś twarz tylko dlatego, że nie możesz go zatrzymać. Uważam, że na takie czyny nie powinno być miejsca i to jest poziom po prostu amatorski, więc ten gracz, który to spowodował, powinien w ogóle nie grać w koszykówkę.</p><p style="text-align: justify;">Co do meczu - miękka gra w defensywie, miękka gra na pick&amp;rollach i po prostu to jest zespół, który gra przede wszystkim tylko w ataku, opiera się na ataku, więc obronę ma fatalną, ma dziury w obronie, więc teoretycznie to atakowaliśmy. Byliśmy na poziomie agresywności takiej, jaką chcieliśmy, więc dowieźliśmy to do końca, więc co tu więcej mówić. Wiemy, jak to wygląda, można sprawdzić statystyki, więc tutaj na 100 posiadań defensywnych zespół z Łańcuta jest w dole tabeli, więc tutaj nie ma żadnych filozofii. Mieliśmy zatrzymać zespół, zatrzymać te rzuty za trzy punkty. Kilka rzutów gdzieś tam trafili bardzo ciężkich, ale resztę wykazaliśmy się bardzo mądrą obroną i wydaje mi się, że prowadziliśmy ciosy z kontry. Dostosowaliśmy się tutaj do tej &bdquo;pseudozony&rdquo;, która  jest po prostu staniem fejkowym i ona nic nie powoduje, także gracze po prostu stoją tylko i dłubią w nosie, więc tak prawdę mówiąc zatrzymaliśmy mocną w drugiej połowie obroną i wyprowadzaliśmy ciosy na ten fejkowy defens rywali, więc wydaje mi się, że zrobiliśmy to, co chcieliśmy zrobić. Brawa dla moich chłopaków, ale mówię, jestem dumny z nich przede wszystkim, że jesteśmy zespołem na dobre i na złe. My nigdy się nie poddamy, walczymy do końca w jakiejkolwiek sytuacji. Jesteśmy teraz z Filipem i zdaje mi się, że zdrowie Filipa jest teraz dla nas najważniejsze i nie będziemy mówić o meczu, bo mecz przechodzi na drugą stronę, na kolejny etap. Bardzo się cieszymy ze zwycięstwa, ale dla nas najważniejsze teraz jest Filip i jego zdrowie. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67734/100x70/27417.jpg" width="100" height="36"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67734/rafal-frank--to-jest-poziom-po-prostu-amatorski.html</link><pubDate>Thu, 09 Apr 2026 15:07:23 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67733/nikola-avramovic--wciaz-nie-jestesmy-druzyna.html</guid><title><![CDATA[Nikola Avramović: Wciąż nie jesteśmy drużyną]]></title><description><![CDATA[<p>Dogrywka była potrzebna do wyłonienia zwycięzcy w meczu ŁKS-u Coolpack z GKS-em Tychy. Drużyna trenera Tomasza Jagiełki odrobiła wszelkie straty do rywala w trzeciej kwarcie, doprowadziła do dogrywki, a w niej okazała się lepsza od faworyta z Łodzi.&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Śnieg, koszykarz GKS-u Tychy: </strong>Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa. Bardzo trudny teren, drużyna ŁKS-u wiadomo z jakimi aspiracjami, z naprawdę mocnym rosterem na każdej pozycji, fizycznością, dlatego chwała nam za to, że wytrzymaliśmy w przerwie. Można powiedzieć przegrupowaliśmy się, bo wiedzieliśmy w czym tkwi ten nasz problem z pierwszej połowy, gdzie tak naprawdę 17-18 minut graliśmy naprawdę niezły basket, a z taką klasową drużyną wystarczą 3 minuty i od razu odjechali na 14 punktów. W szatni trenerzy przekazali, my sami zawodnicy też wiedzieliśmy na czym musimy się skupić. Na drugą połowę wyszliśmy zupełnie odmienieni, graliśmy razem, biliśmy się o każdą piłkę i naprawdę przed play-offem, który można powiedzieć już za tydzień, takie zwycięstwo po takiej walce naprawdę cieszy podwójnie. Zostały dwa spotkania jeszcze rundy zasadniczej, na nich się skupiamy, a później już mam nadzieję, że takim meczem pokazaliśmy, że będziemy gotowi walczyć z każdym.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy:</strong> Myślę, że brawa należą się dla obydwu drużyn, bo mecz był bardzo twardy i jak na rundę zasadniczą to można powiedzieć, że był to już taki przedsmak play-offów. Dużo brudnej gry, dużo walki z obu stron i tak jak Tomek powiedział, moment nieuwagi, naszej dekoncentracji w obronie na indywidualnych założeniach spowodował, że Łódź złapała wiatr w żagle w końcówce drugiej kwarty i odskoczyli nam na 14 punktów, ale naprawdę wyciągnęliśmy super konsekwencje z odprawy. Diametralnie inny zespół zobaczyliśmy w drugiej połowie, dobrze zorganizowany, a przede wszystkim walczący o każdą piłkę, bijący się na deskach, presujący w obronie i z tego jestem przede wszystkim zadowolony, czyli z charakteru naszego zespołu, jaki dzisiaj zaprezentował, bo to jest nasze DNA i powinno być naszym DNA na rundę play-off, która już za półtora tygodnia. Myślę, że dla nas cenne zwycięstwo w kontekście mentalnym, bo cały czas gdzieś tam bijemy się z tą czołówką i nie odnieśliśmy zwycięstwa, a tym bardziej na wyjeździe z zespołem, który aspiruje do gry w Ekstraklasie, ma naprawdę świetnych zawodników, więc tym bardziej to cieszy, że jesteśmy podbudowani i optymistycznie patrzymy już na najbliższe spotkania, a przede wszystkim na fazę play-off, która czeka nas, tak jak powiedziałem, za półtora tygodnia. Także duże brawa dla naszego zespołu i również dziękuję tutaj w imieniu całego zespołu, naszej najwierniejszej grupie kibiców, która nas wspierała dzisiaj i mam nadzieję, że będziemy mogli liczyć na więcej już za półtora tygodnia w play-offach.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Chauncey Collins, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Jestem zadowolony z wysiłku jaki włożyliśmy w ten mecz, jesteśmy w momencie sezonu w jakim jesteśmy i wciąż pracujemy nad odpowiednim przygotowaniem się. Oczywiście nie wygraliśmy dziś, ale staraliśmy się zrobić wszystko najlepiej jak umiemy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Przede wszystkim chciałbym pogratulować Tychom, po drugie chciałbym podziękować naszym fanom za wsparcie. To dla nas jest bardzo ważne. Mówiąc o meczu, prowadziliśmy w pierwszej połowie, ale w drugiej straciliśmy skupienie, koncentrację, spotkały nas te problemy co ostatnio i musimy to naprawić. Wierzę, że z czasem będzie coraz lepiej, ci zawodnicy dają z siebie wszystko na treningach i podczas meczów. Jestem tu drugi tydzień i widzę to, widzę, że dają to co mają najlepsze i walczą. Z czasem będzie coraz lepiej, właśnie czasu potrzebujemy, wiem, że go nie mamy, ale taka jest rzeczywistość i musimy  się pospieszyć.</p><p style="text-align: justify;">W drugiej połowie trochę zamieszaliśmy, to moja wina, oczekiwaliśmy nieco więcej od zawodników ofensywnych, bo w defensywie było ok. Chcieliśmy zatrzymać rywala na maksymalnie 17 asystach, ale na koniec mieli ich 21, czyli za dużo. Źle zagraliśmy w trzeciej kwarcie i to zadecydowało o meczu.</p><p style="text-align: justify;">Nasz plan jest taki jak to było do tej pory - pracować mocno, ciężko. Jak powiedziałem, to dobra grupa zawodników, pracują, walczą, chcą być coraz lepsi. Rozumiem wiele kontuzji, podroży, mistrzostwa 3x3, zmiany trenerskie. Niestety trener Goran ma problemy rodzinne musiał wyjechać a to też oddziałuje na zespól. Wciąż nie jesteśmy drużyną, choć mam nadzieję, że będziemy nią w odpowiednim momencie.</p><p style="text-align: justify;"><br /><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67733/100x70/27411.jpg" width="100" height="36"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67733/nikola-avramovic--wciaz-nie-jestesmy-druzyna.html</link><pubDate>Thu, 09 Apr 2026 13:05:43 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67732/tomasz-ochonko--z-tej-cytryny-koszykarskiej-wycisnalem-tyle-ile-moglem.html</guid><title><![CDATA[Tomasz Ochońko: Z tej cytryny koszykarskiej wycisnąłem tyle ile mogłem]]></title><description><![CDATA[<p>Tomasz Ochońko zakończył swoją bogatą karierę spotkaniem z KSK Qemetica Notecią Inowrocław. Wrocławianie zwyciężyli 79:68, a Tomasz Ochońko miał okazję zagrać razem ze swoim niespełna 14-letnim synem, Aaronem.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Łukasz Dziergowski, trener WKK Active Hotel Wrocław: </strong>Dziękuję chłopakom i trenerowi z Inowrocławia. Fajny, ciekawy mecz, dużo się działo i chciałem podziękować chłopakom też naszej drużyny, że tak fajnie uczcili to, że Tomek dzisiaj gra ostatni mecz i zagrali dla niego, walczyli, dali z siebie chyba 150%, także szacunek dla nich wielki. Co do meczu, to był fajny, odbył się, wygraliśmy, super, natomiast ja chciałem ze swojej strony powiedzieć, że dzięki Tomkowi wyglądałem na trenera trochę lepszego niż jestem, więc tutaj szacunek dla niego, że dużo czasu tutaj spędził i dużo nam pomógł. Generalnie ja tutaj jak ten pierwszy sezon pracowałem w tej pierwszej lidze WKK, sprowadziłem Tomka. Sorry Tomek, ja Cię przepraszam dzisiaj, bo ja Ci zaproponowałem wtedy, nie miałem takiego rozeznania jeszcze, jakieś śmieszne pieniądze i  mi to całe 5 lat naprawdę ciążyło w głowie, że ja Ci przez telefon coś zaproponowałem, także przepraszam Cię bardzo i naprawdę dzięki wielkie, że przez te wszystkie lata ciągnąłeś ten zespół i mogę tylko żałować jednego, że nie robisz się coraz młodszy, bo powiem szczerze, że takich zawodników jest niewielu i fajnie, że Tomek tych młodych chłopaków dzisiaj miał okazję swojego syna wprowadzić w taką powiedzmy dorosłą koszykówkę. Dużo im pomógł i tak jak powiedziałem również mi, także wielkie dzięki i powodzenia na nowej drodze życia.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Aron Ochońko, koszykarz WKK Active Hotel Wrocław: </strong>Dwa tygodnie przed meczem dowiedziałem się od mamy, że jest opcja, żebym zagrał w meczu w pierwszej ligi. Usłyszałem to, oczy miałem takie! Mama powiedziała, że jest to możliwe tylko wtedy, gdy nie będzie szans na playoffy. Byłem bardzo zestresowany. Nawet teraz wchodząc na to boisko byłem mega zestresowany. Wszystko było po kryjomu, nikt nic nie wiedział. Na przykład dzisiaj tata mówi, żebym ubrał dżinsy na mecz, a ja mówię, że się nie przydadzą. Tata totalnie nic nie wiedział przez te dwa tygodnie, a ja z mamą i z innymi, którzy wiedzieli o tej sytuacji, siedzieliśmy cicho.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Tomasz Ochońko, koszykarz WKK Active Hotel Wrocław:</strong> Nie ma słów, żeby opisać to tak naprawdę normalnymi słowami całe to moje koszykarskie życie. Ja to co powiedziałem chłopakom szatni, wszystkim i nie tylko tym naszym, ale wszystkim ludziom, którzy nawet nie tyle trenują koszykówkę, tylko po prostu poświęcają się czemuś. Chciałbym, żeby po skończonej swojej karierze czuli się na tyle spełnieni jak ja się czuję, bo naprawdę ja z tej cytryny koszykarskiej naprawdę wycisnąłem mi się wydaje tyle ile mogłem. Pewnie można by było zrobić troszeczkę więcej, ale gdzieś tam ja jestem naprawdę na 99,9% spełnionym człowiekiem kończąc granie. I gdzieś tam do końca nie da się tak po prostu zamknąć szufladki, czy zasunąć suwak i powiedzieć sobie, że to już jest koniec, bo to jest na pewno długi proces, żeby ta głowa w 100% sobie powiedziała, że już jest koniec grania. Z tych wszystkich filmików, które tutaj na hali widzieliśmy wiem, że będzie brakowało koszykówki. Wiem, że będzie brakowało tej adrenaliny, tego bycia na boisku, tej walki fizycznej, ale gdzieś tam też wiem, że można to zastąpić w naprawdę inny fajny sposób i pomagałem też młodym chłopakom, bo myślę, że to mi też naprawdę sprawia bardzo dużą radość. Myślę, że w tym kierunku będę gdzieś tam sobie dążył.</p><p style="text-align: justify;">Jak wszedłem do szatni, to Aron przyszedł z Kubą Koelnerem, przyszedł do szatni i zobaczyłem, że ma plecak i &bdquo;Barman&rdquo; dał mu koszulkę, także to wtedy dosłownie i dopiero gdzieś tam tymi małymi kropeczkami sobie zacząłem gdzieś to składać. Czemu nie było butów do kosza, bo ma je zawsze w jednym miejscu, a teraz ich w domu nie było. Czemu nie chciał tych dżinsów ubrać, ale to był 100% element zaskoczenia mojego. W życiu się tego nie spodziewałem.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67732/100x70/27408.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67732/tomasz-ochonko--z-tej-cytryny-koszykarskiej-wycisnalem-tyle-ile-moglem.html</link><pubDate>Thu, 09 Apr 2026 10:17:28 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67730/dominik-rutkowski-mvp-marca-.html</guid><title><![CDATA[Dominik Rutkowski MVP Marca!]]></title><description><![CDATA[<p>Dominik Rutkowski, zawodnik Weegree AZS Politechniki Opolskiej, został wybrany najlepszym zawodnikiem Pekao S.A 1 Ligi Mężczyzn w marcu! W nagrodę otrzyma wysokiej klasy zegarek marki Aerowatch.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">W minionych tygodniach Weegree AZS Politechnika Opolska wygrała pięć spotkań z rzędu! Podopieczni trenera Michała Rutkowskiego pokonali Żubry Abakus Okna Białystok, Eneę Basket Poznań, OPTeam Energia Polska Resovię Rzeszów, Miners Katowiice i Novimex Polonię 1912 Leszno. Zawodnikiem, który walnie przyczynił się do trzech z wymienionych triumfów był niewątpliwie Dominik Rutkowski. Koszykarz popisał się aż trzema game-winnerami, a we wspomnianych meczach notował średnią 14.4 punktów, 6.0 zbiórek i 2.8 asyst na mecz.&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">W nagrodę, przed meczem 31. kolejki Pekao S.A 1 Ligi Mężczyzn z SKS-em Fulimpex Starogard Gdański, Dominik Rutkowski otrzyma wysokiej klasy zegarek marki Aerowatch.</p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><p><img src="/internalfiles/fckfiles/MVP-MIESIACA_4x5 (002)(1).png" width="1500" height="1875" alt="" /></p><p>&nbsp;</p><p><img src="/internalfiles/fckfiles/IMG_0169-2.jpeg" width="1522" height="2048" alt="" /></p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67730/100x70/27402.jpg" width="99" height="70"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67730/dominik-rutkowski-mvp-marca-.html</link><pubDate>Wed, 08 Apr 2026 16:29:50 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67731/grzegorz-skiba--wracamy-na-sciezke-kolektywnego-grania.html</guid><title><![CDATA[Grzegorz Skiba: Wracamy na ścieżkę kolektywnego grania]]></title><description><![CDATA[<p>Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz wraca na drogę zwycięstw. Po dwóch porażkach z rzędu, lider rozgrywek pokonał przed własną publicznością Miners Katowice, 93:84.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Łukasz Szczypka, trener Miners Katowice:</strong> Gratuluję Astorii zwycięstwa. Astorii gratuluję zajęcia pierwszego miejsca przed playoffami, mam nadzieję, że osiągną swój cel, który chyba macie awans do ekstraklasy, ale też chciałbym, mówię za każdym razem wyróżniam mój zespół, chociaż czasami jest to w nerwach, ale myślę, że dzisiaj bardzo pozytywnie po tym jak wiemy jaki mamy wynik, że z tej ligi spadamy. Myślę, że chłopcy udowadniają to co przez 8-9 miesięcy - bardzo fajną grę, zaangażowanie, serce. Myślę, że ten mecz mógł się podobać zarówno naszym kibicom, jak i kibicom Astorii. Mecz stosunkowo wyrównany, my znamy jakość Astorii, ale swoją jakość i swoje zaangażowanie też wiemy na co nas stać i wiemy, że możemy z każdym walczyć. Serdecznie dziękuję moim zawodnikom, że w tej trudnej chwili sytuacji dla nas, dla naszego klubu potrafią się zmobilizować i grać na 100% do końca i tak też będzie do ostatniego meczu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Adam Skiba, koszykarz Miners Katowice: </strong>Gratulacje przede wszystkim dla drużyny z Bydgoszczy, dla trenera z Skiby, a co do meczu, tak jak trener powiedział, fajnie, że mimo sytuacji, w której się znajdujemy, dalej walczymy. Widać, że jesteśmy ambitnymi chłopakami. Ten zespół zasługuje na to, co najlepsze. Szkoda, że to się tak skończyło, jak skończyło, aczkolwiek zostały dwa mecze. Myślę, że będziemy chcieli je wygrać jak najbardziej, bo ja uważam, że nie zasługiwaliśmy na taki los, jaki nam się przytrafił. Mam nadzieję, że tutaj Astoria dopnie swego, że awansuje. Kibicuję im bardzo. Fajnie tutaj wracać, fajnie grać dla tej publiczności i życzę Bydgoszczy tego, co najlepsze, że wrócą te ekstraklasy szybciej niż później.</p><p style="text-align: justify;">Nie mieliśmy rozmów z zarządem, z prezesami o tym co dalej, czy będziemy walczyć o awans do I ligi w przyszłym sezonie więc naprawdę ciężko mi powiedzieć. Mam nadzieję, że tak, że projekt Miners będzie walczył o pierwszą ligę. Wiadomo, mam swoje przemyślenia o tym sezonie, Też, tak jak mówię, nie będę nas tu tłumaczył, czy organizacji, naprawdę jako beniaminek jest ciężko w tej bardzo silnej, w tym roku pierwszej lidze grać, funkcjonować. Co ja bym zmienił to może, nie wiem, pewnie błędy popełniłem, tak samo w niektórych meczach, które przegraliśmy kilkoma punktami, tak samo jak zawodnicy popełniają. Myślę, że jedyne co mogę powiedzieć i to wprost, może z tego co najbardziej jestem dumny i z nas jestem dumny, że tak jak, nie wiem, czy już kiedyś mówiłem, nie wiem, czy drugi raz w mojej karierze trenerskiej trafi mi się taka drużyna z takim charakterem i z takim team spirit, jaki ci chłopcy stworzyli w tym roku. To jest, uważam, że mój sukces, ale dzięki drużynie, którą mam. I myślę, że to jest też ich wielki sukces.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Przede wszystkim gratuluję mojej drużynie, moim podopiecznym. Trudno jest się zmobilizować w pewnym momencie, ale dzisiaj pokazali też charakter. W pewnym moment naprawdę graliśmy fajną koszykówkę. Pograło tu sporo młodzieży, Mikołaj Kachelski, dobrze wrócił Mikołaj Jamiołkowski, więc walczymy. I na nowo jak gdyby się zgrywamy pod nieobecność naszych kontuzjowanych graczy. Podziękowania dla naszych kibiców i też podziękowania dla drużyny Miners Katowice, bo zagrali dzisiaj też naprawdę solidne spotkanie, ale grają cały sezon, wracają z minus 20 do gry i dzisiaj też ta historia się powtórzyła, bo wrócili na minus 5 więc zabrakło im trochę doświadczenia, trochę szczęścia. My tym doświadczeniem w końcówce przechyliliśmy szalę na naszą korzyść. Martwi aż 20 strat, ale cieszę się, że wracamy na ścieżkę kolektywnego grania - 24 asysty, więc tu idziemy w dobrą stronę. Pracujemy, myślimy już o play-offach, więc pewne rzeczy traktujemy w tych meczach najbliższych szkoleniowo, więc tutaj wynik jest dla nas rzeczą, może nie drugorzędną, ale gdzieś tam na dalszy plan schodzi kosztem naszych pewnych rozwiązań, nad którymi pracujemy na treningach.</p><p style="text-align: justify;">Przede wszystkim sytuacja kadrowa nas zmusiła do pewnych ruchów. Wykonaliśmy ruch w kierunku Mikołaja. Mikołaj to przyjął. To, co jest w szatni, zostaje w szatni. Zapomniałem o Bartku Ptaku, który też wrócił dzisiaj 20 minut, więc też pozytywnie mam nadzieję, że po tej kontuzji będzie jeszcze więcej wynosił do naszej gry.</p><p style="text-align: justify;">Trochę na pewno analizujemy swoje poczynania, i grę naszą, i grę Adama w Katowicach. Ale nie występuje to często. Dzisiaj zagrał fajny mecz i gratuluję mu dobrej postawy przed bydgoską publicznością. Szkoda, że Miners spadają z ligi, ale taka jest kolej rzeczy i taki jest sport. Ktoś musiał spaść i padło na Miners. Kilka meczów im uciekło,  tutaj myślę, że na pewno drużyna z Katowic mogła się utrzymać w tej lidze. Jakieś tam detale malutkie nie zagrały. Może właśnie doświadczenia u niektórych zawodników, i tak postawa Adasia w tym sezonie była i jest zadowalająca. Jedynie ten wynik końcowy, czyli spadek z ligi jest jakąś tam ujmą w życiorysie Adasia. Tak, to mamy bardzo dobre relacje, więc nie ma tutaj żadnej zadry, a żona dzisiaj przed meczem mówiła &bdquo;tylko nie skrzywdź mi dzisiaj synka&rdquo;. Nie skrzywdziliśmy chyba go za bardzo. Wraca do Katowic, jeszcze dwa mecze mają, a potem zobaczymy jak się jego losy potoczą, jeśli chodzi o sportową stronę jego życia.</p><p style="text-align: justify;">Powrót do zdrowia Karola i Patryka przebiega zgodnie z planem. W poniedziałek będą mieli kolejne szczegółowe badania i lekarz zadecyduje co dalej, jak ten proces będzie wyglądał. Ja jestem dobrej myśli, że jeden z nich dołączy na pierwszą rundę playoff. Będziemy mogli z nich, z chłopaków skorzystać. W poniedziałek będzie prawdopodobnie jakiś raport medyczny, który da nam jakiś obraz, kiedy Karol i Patryk wrócą do nas, do treningu i do gry.</p><p style="text-align: justify;">Jak najbardziej zapracowaliśmy sobie na ten komfort, aczkolwiek nie jest to łatwe, bo gdzieś tam z tyłu głowy, każdy mecz, żeby kontuzji nie było, żeby to, żeby tamto, wiadomo, że gdzieś tam się oszczędzamy, ale na treningach i w zespole już czuć mobilizację, już tą atmosferę przedplayoffową i widać koncentrację i to po prostu podskórnie czuć. Na pewno poprzednie sezony do końca zasadnicze trzymały w napięciu, a w tym sezonie dawno nie byłem w takiej komfortowej sytuacji, nigdy nie byłem jako trener w takiej sytuacji, bo można przypomnieć 2019 rok, to ostatni mecz graliśmy w Siedlcach i wygraliśmy tam ledwo, ledwo jednym punktem i to nam dało drugie miejsce przed playoffami, więc tam się ważyły losy i wszystko się skończyło happy endem, więc mam nadzieję, że w tym sezonie runda zasadnicza skończyła się happy endem, a playoffy też padną naszym łupem.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marcin Nowakowski, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Na pewno ciężki mecz dla nas. Tak jak trener wspomniał, graliśmy większość meczów w ustawieniach, w których nie gramy. Trener dał minuty też młodym zawodnikom, wrócił do nas Mikołaj, więc ta gra trochę była dzisiaj zaburzona. W ataku na pewno nie było tej płynności, którą mieliśmy do tej pory, dlatego też wydaje mi się 20 strat trochę stąd. Moich 6, Martyce&rsquo;a 5, to jest zdecydowanie za dużo. Wygraliśmy deskę i to dość sporo, więc to cieszy, bo w ostatnich meczach mieliśmy z tym problem. Wróciła zespołowa gra, 24 asysty, więc to na pewno cieszy. Tak jak trener powiedział, nie jest łatwo się zmobilizować, ale my patrzymy na to trochę szerzej. Przed nami play-offy, więc staramy się wdrażać, przemycać jakieś rzeczy, które będziemy chcieli grać i jakoś szkoleniowo do tych meczów podchodzić, ale na pewno przed własną publicznością chcieliśmy wygrać i po dwóch porażkach chcieliśmy się zrewanżować i wrócić na zwycięską ścieżkę. Gratulacje dla Katowic, bo postawili nam ciężkie warunki, wiedząc o tym, że spadając z ligi też nie jest łatwo. Oni pokazali charakter, chłopaki zagrali naprawdę dobry mecz i też gratulacje dla nich.</p><p style="text-align: justify;">Jak się Mikołaj z klubem dogaduje, to mnie to nie interesuje. Interesuje mnie to co na boisku. Mikołaj wraca, ma swoje warunki, ma swoje zadania na boisku. Jeśli będzie je wykonywał, to ja będę zadowolony. Tylko to mnie interesuje -  dobro zespołu. Walczymy o najwyższe cele, więc teraz wszystkie siły na pokład i to jest najistotniejsze. Czekamy, aż chłopaki wrócą i przed nami najważniejsza część sezonu, więc fajnie, że Mikołaj może nam w tym pomóc, z nim na pewno będzie nam łatwiej niż bez niego.</p><p style="text-align: justify;">Jesteśmy gotowi na play-off na tyle, na ile to jest po prostu możliwe. Myślę, że sprawy mentalne też będą tu ważne. Myślę, że chłopaki, cała drużyna musi być przygotowana na to, że w playoffach gra się troszeczkę inaczej i na to wszystkie doświadczenia graczy uczulają cały zespół. Myślę, że pracowaliśmy na to, żeby być pierwszym meczem przez cały sezon i wydaje mi się, że jesteśmy gotowi. Tak jak trener powiedział, chłopaki robią wszystko, żeby wrócić jak najszybciej i zrobimy wszystko, żeby przejść przez te playoffy w jak najlepszym stylu i powalczyć o to, o co chcemy walczyć od początku. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67731/100x70/27405.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67731/grzegorz-skiba--wracamy-na-sciezke-kolektywnego-grania.html</link><pubDate>Wed, 08 Apr 2026 12:37:21 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67729/maciej-dudzik--nie-wiem-co-sie-wydarzylo-z-moja-druzyna.html</guid><title><![CDATA[Maciej Dudzik: Nie wiem co się wydarzyło z moją drużyną]]></title><description><![CDATA[<p>W pierwszym meczu 31. kolejki PGE Spójnia Stargard pokonała Novimex Polonię 1912 Leszno, 82:75. Beniaminek z Leszna miał już 14 punktów przewagi lecz w trzeciej kaarcie uwidoczniła się przewaga stargardzian, którzy dogonili rywala i sięgnęli po 20. zwycięstwo w sezonie.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Daniel Soroka, koszykarz Novimex Polonii 1912 Leszno: </strong>Przede wszystkim chciałbym pogratulować Spójni Stargard. Myślę, że zagrali bardzo dobry mecz. Po drugie chciałem podziękować naszym kibicom, którzy nawet w końcówce sezonu, dzień przed świętami jeżdżą na tak daleki wyjazd. Co do meczu, też chciałbym pogratulować naszej drużynie. Jedziemy w dzień meczu i walczymy praktycznie do samego końca z jedną z najlepszych drużyn w tej lidze. Poprawiliśmy rzuty wolne, co mieliśmy z tym problem w ostatnich meczach, rzucamy tylko pięć trójek i trzymamy się w takim meczu, co pokazuje, że naprawdę walczyliśmy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Maciej Dudzik, trener Novimex Polonii 1912 Leszno</strong>:  Dołączę się do gratulacji. Gratulacje dla trenera Popiołka i drużyny ze Stargardu, gratulacje za zwycięstwo. Przy okazji też podziękuję kibicom, bo w święta przyjechać za nami to wielkie ukłony dla nich. Natomiast jeśli chodzi o sam mecz, patrząc po tych 40 minutach nie czujemy się słabsi, naprawdę zagraliśmy dobre zawody, wychodząc w pierwszej połowie na kilkunastopunktowe prowadzenie. Niestety, trzecia kwarta, początek trzeciej kwarty, nie wiem co się wydarzyło z moją drużyną. Zaczęliśmy grać bardzo indywidualnie, przestaliśmy grać w koszykówkę. I to była woda na młyn dla drużyny ze Stargardu, która ma mnóstwo doświadczonych, ekstraklasowych graczy i wykorzystali ten moment w stu procentach perfekcyjnie, gdzie my zatrzymaliśmy nasz atak sami na własne życzenie i przez to umożliwiliśmy zawodnikom Spójni oddawać łatwo otwarte rzuty w szybkim ataku czy pozycyjnym ataku. Ta trzecia kwarta trochę zaburza obraz tego meczu, bo to naprawdę był wyrównany mecz do końca, praktycznie do ostatniej minuty, gdzie jeszcze doszliśmy na cztery punkty tutaj gospodarzy i wszystko się mogło wydarzyć. Jedna, druga strata gdzieś przy wyrzucie z autu, zupełnie niepotrzebna. Potem w kontrze z drugiej strony pojawia się celny rzut za trzy punkty, który już podcina skrzydła, natomiast przyjechaliśmy w dziewięciu z powodów problemów kadrowych. Całą drugą rundę gdzieś jest nas dziesięciu i przyjeżdżamy do Stargardu i naprawdę walczymy jak równy z równym, także wyłączając nawet niecałą tą trzecią kwartę jestem strasznie dumny z tych chłopaków, z tego jak dzisiaj grali, bo przez większość spotkania to była naprawdę mądra koszykówka. Wiedzieliśmy gdzie ich atakować, jak ich atakować, jak ich bronić. Zdobyliśmy 22 punkty z szybkiego ataku, także naprawdę wielkie gratulacje dla moich zawodników. Przy okazji poprawiliśmy te rzuty wolne, które w ostatnich trzech meczach były naszą bolączką, natomiast fizyczność tak samo drużyny ze Stargardu jest na wyższym poziomie, zdecydowanie wyższym, co widać chociażby po zbiórkach 44 do 33. Jest to duża przewaga i z tym mieliśmy problem, natomiast w tym momencie na tą fizyczność nic się nie poradzi. Naszą ambicją, wolą walki i mądrością naprawdę przez 30 parę minut meczu myślę, że napędziliśmy niezłego stracha trenerowi Popiołkowi i zawodnikom. Dziękuję mu za bardzo dobre zawody i gratuluję zwycięstwa. Wesołych świąt dla wszystkich, zdrowych i spokojnych.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Jaylen Ray, koszykarz PGE Spójni Stargard: </strong>Polonia Leszno to dobra drużyna, pokonali nas w poprzedniej rundzie więc to swego rodzaju rewanż. Cieszę się, że podnieśliśmy się po ostatniej porażce, szykujemy się do kolejnych meczów oraz play-off.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:</strong> Bardzo dziękuję kibicom za przybycie na mecz, bo może dla kogoś to była niewygodna pora. Wiadomo, że zbliżają się święta, także cieszę się, że tutaj kibice Spójni też w jakiś sposób świętowali ten czas razem z nami i przy okazji meczu sportowego cieszę się z tego zwycięstwa, bo teraz każde jest bardzo istotne, aby umiejscowić się w odpowiedni sposób przed play-offami, a także jest istotne do budowania drużyny i wychodzenia z tych trudnych momentów, które dzisiaj były, bo wiadomo, że źle rozpoczęliśmy mecz i Leszno wyszło na 14-punktowe prowadzenie. Znaleźliśmy drogę do tego, aby do tego meczu wrócić i aby przetrwać trudne momenty. Jeżeli chodzi o zespół z Leszna, wiedzieliśmy, że musimy bardzo mocno zwrócić uwagę na choćby Mitchella i Ryżka, którzy są świetni w kontratakach, świetni w grze jeden na jeden i tutaj myślę, że nasi gracze różni, bo jakby zmienialiśmy to krycie, wykonali bardzo dobrą pracę przez większość trwania spotkania i cieszę się też, że w końcówce ten nasz atak był na odpowiednim poziomie, był on taki wyważony, spokojny. Było więcej asyst w drugiej połowie niż w pierwszej, a także wygraliśmy zbiórkę, także to są takie pozytywy, które można wziąć z dzisiejszego spotkania. Po krótkiej przerwie i spędzeniu świąt wielkanocnych zaczniemy się przygotowywać do kolejnego meczu. Chciałbym życzyć wszystkiego najlepszego dla wszystkich kibiców Spójni na te święta i oby każdy trochę odpoczął w gronie rodzinnym.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67729/100x70/27399.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67729/maciej-dudzik--nie-wiem-co-sie-wydarzylo-z-moja-druzyna.html</link><pubDate>Sat, 04 Apr 2026 20:27:39 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67728/aleksander-lewandowski--kazdy-ma-teraz-swoja-role-i-wie-co-ma-robic.html</guid><title><![CDATA[Aleksander Lewandowski: Każdy ma teraz swoją rolę i wie co ma robić]]></title><description><![CDATA[<p>Przełamanie ŁKS-u Coolpack Łódź! Po trzech porażkach z rzędu łodzianie zaliczyli efektowny triumf pokonując na własnym parkiecie Kotwicę Port Morski Kołobrzeg, 91:66.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Wojciech Siembiga, koszykarz Kotwicy Port Morski Kołobrzeg: </strong>Gratulacje dla zespołu z Łodzi zwycięstwa, zagrali bardzo fizycznie, nam troszkę tej fizyczności nam zabrakło. Słaba skuteczność dzisiaj w naszym wykonaniu, to chyba kluczowe. Więcej zbiórek zrobili, fajny sprawdzian na pewno przed następnymi spotkaniami. Co mogę więcej powiedzieć, na pewno na następne mecze będziemy lepiej przygotowani, mocniej wejdziemy i obiecuję lepszą obronę i trochę lepszy atak, żeby móc wygrywać takie mecze.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Frank, trener Kotwicy Port Morski Kołobrzeg: </strong>Gratulacje dla zespołu gospodarzy i trenera. Mocny mecz, na pewno widać było, że chcieli narzucić swoje tempo, swoją fizyczną koszykówkę. Teoretycznie o tym wiedzieliśmy, byliśmy na to przygotowani. Niestety to nie jest czasami proste w wykonaniu. Gdzieś tam ciężkie rzuty oddawaliśmy, mieliśmy dosyć ciężko z wykrywaniem sytuacji, pozycji do oddania rzutu, czy do penetracji. Wszędzie było ciasno i mocno więc ten mecz przetrzymaliśmy w pierwszej połowie, gdzie było bardzo ciężko i wydaje mi się, że początek trzeciej kwarty, gdzie zmieniliśmy obronę i gospodarze troszeczkę się zagubili, mieliśmy swoją szansę, żeby wrócić do meczu. No niestety też w ataku nie donosiliśmy jakichś dwóch lay-upów, nie trafiliśmy otwartych kilku rzutów i ta przewaga gospodarzy się utrzymała, a pod koniec trzeciej kwarty ciutenkę się zwiększyła i tak prawdę mówiąc mecz był pod kontrolą w czwartej kwarcie. Mocno popracowali moi chłopacy w defensywie, graliśmy agresywnie i dużo fajnych rzeczy na pewno na przyszłość z tej drugiej połowy więc mogę tylko powiedzieć, że ciężki mecz, może wynik pokazuje, że było dosyć łatwo, ale naprawdę staraliśmy się, chłopacy naprawdę walczyli. Pokazali dużo fajnych rzeczy też w defensywie, niby przy 91 punktach, ale gospodarze byli dzisiaj fantastycznie dysponowani, trafiali i proste i ciężkie rzuty więc tutaj ewidentnie byli dzisiaj zespołem lepszym. To musi być lekcja troszkę dla nas na przyszłość, jak z zespołem o podobnym profilu można rywalizować więc trzeba troszeczkę inaczej, mądrzej, pod tym względem mamy coś do pracy, ale my wiemy o co gramy. Wiadomo mieliśmy ciężki terminarz, trzy ciężkie wyjazdy. Szukaliśmy swojej szansy, nie udało się, aczkolwiek dalej pracujemy. Będziemy się rozwijać, więc to też będzie dla nas lekcja i czekamy na kolejny mecz w końcu u siebie w Kołobrzegu, w którym będziemy walczyć o zwycięstwo.<br />&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Goran Milijević, trener ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Po pierwsze, gratulacje dla Kotwicy &ndash; walczyli, ale ten mecz mieliśmy w swoich rękach. Zagraliśmy dziś agresywnie, w ostatnim meczu również, ale nie tak jak dziś. Biegaliśmy, wykonaliśmy spory wysiłek i pokazaliśmy poświęcenie, a jeśli są te elementy, ciężko jest przegrać mecz. Spoglądając na statystyki &ndash; mamy o 16 zbiórek więcej, tylko 9 strat (w poprzednim meczu było ich 17). Mamy 20 asyst, zagraliśmy jak drużyna. Mamy trudny okres, ale nie chcę już patrzeć w przeszłość. Zespół świetnie pracuje od tych dwóch meczów, co pozwala spodziewać się dobrych rzeczy w play-offach. Wszystko, co teraz robimy, jest już przygotowaniem do play-offów. Play-off to nowy sezon &ndash; startujemy od zera. Raz jeszcze gratulacje dla moich zawodników &ndash; naprawdę dali z siebie 100%, a w takim wypadku nie mogliśmy przegrać.</p><p style="text-align: justify;">Tak jak wspomniałem, za nami jest bardzo trudny czas, a teraz, przed play-offami, budujemy drużynę i mam nadzieję, że będziemy wygrywać mecze. Jak się buduje formę? Poprzez treningi. Nie pracowaliśmy dobrze, bo wielu zawodników brakowało lub byli kontuzjowani. Trudno wtedy budować formę. Zawodnicy wiedzą, jak wyglądały ostatnie treningi &ndash; może nawet przesadzaliśmy, ale pracujemy pod play-offy. Nie mamy zbyt dużo czasu, wszystko jest istotne, ale próbujemy złapać formę zawodników i drużyny, by być najlepszą drużyną w play-offach. Gramy co trzy dni, więc to nie jest łatwe, ale ta praca się odbywa. Nie jest istotne, z kim zagramy w play-offach, bo w lidze jest dużo dobrych drużyn, których forma faluje. Gdy nadejdzie faza play-off, każda drużyna będzie lepsza o 30%, każdy zawodnik o 50% niż w sezonie regularnym &ndash; każdy będzie gotowy. Dbamy o to, żebyśmy byli gotowi, o to, co robimy i jak chcemy wyglądać. Oczywiście szanujemy każdego rywala, ale nikogo nie będziemy się bać.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Aleksander Lewandowski, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Gratulacje dla Kotwicy. Myślę, że po słabym początku sezonu ostatnio byli w dobrej formie i spodziewaliśmy się, że przyjadą tutaj walczyć o zwycięstwo. Co tu dużo mówić &ndash; trener już wszystko powiedział. Cieszę się, że wszyscy chyba pograli, cała dwunastka weszła na boisko, więc to jest bardzo fajne. Tak jak trener powiedział, od początku weszliśmy w ten mecz z dużą energią. Każdy wiedział, o co gramy po naszym ostatnim gorszym okresie, ale zostawiamy to za sobą i idziemy do przodu, bo zaraz zaczynają się play-offy. Tak jak trener powiedział &ndash; w play-offach gra zaczyna się od zera, każdy ma czystą kartę i trzeba walczyć na maksa.</p><p style="text-align: justify;">Wiemy, co się dzieje w mediach, w całym świecie koszykarskim, jak się o nas mówi. Na pewno taka wygrana z drużyną, która ostatnio jest w dobrej formie i prawdopodobnie też będzie grała w play-offach, jest dla nas bardzo ważna. Jestem też szczęśliwy, bo dziś było po nas widać, że każdy był aktywny &ndash; zarówno zawodnicy na boisku, jak i ci na ławce, którzy dopingowali. Było widać w nas tę chemię. Z indywidualnej strony &ndash; czasem piłka wpada, czasem nie. Fajnie, że dziś dostałem minuty i dawałem z siebie wszystko. Myślę, że jeśli każdy zawodnik będzie wchodził na boisko z takim nastawieniem &ndash; dać z siebie wszystko w obronie, szybko biegać do ataku i oddawać rzuty, gdy są otwarte &ndash; to będziemy nie do zatrzymania w play-offach.</p><p style="text-align: justify;">Myślę, że na pewno trochę uprościliśmy zasady. Może wcześniej nie zawsze byliśmy dobrze dogadani w różnych sytuacjach. Teraz mieliśmy proste założenia i od razu to przyniosło efekt &ndash; wygraliśmy różnicą 25 punktów. Każdy ma teraz swoją rolę i wie, co ma robić, i to dziś zadziałało. Ostatnio każdy ma podobny bilans, więc &ndash; jak trener powiedział &ndash; możemy być w play-offach z trzeciego, czwartego czy piątego miejsca. Myślę, że to nie ma znaczenia, bo jeśli chce się wygrać mistrzostwo, trzeba pokonać każdego. Ważne, żeby być w czołowej czwórce i zaczynać play-offy u siebie &ndash; w Łodzi to będzie bardzo ważne. Z kim zagramy i z którego miejsca &ndash; to już mniej istotne. Zdarzają się sytuacje, że pierwsza drużyna przegrywa z ósmą. Tak było chyba dwa lata temu w pierwszej lidze. To pokazuje, że w play-offach wszystko jest możliwe. To inna gra &ndash; zaczynamy od zera i trzeba walczyć o swoje.<br />&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67728/100x70/27396.jpg" width="100" height="36"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67728/aleksander-lewandowski--kazdy-ma-teraz-swoja-role-i-wie-co-ma-robic.html</link><pubDate>Fri, 03 Apr 2026 12:24:50 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67727/kamil-piechucki--warto-tutaj-robic-koszykowke.html</guid><title><![CDATA[Kamil Piechucki: Warto tutaj robić koszykówkę]]></title><description><![CDATA[<p>W zaległym meczu 20. kolejki Żubry Abakus Okna Białystok pokonały KKS Polonię Warszawa, 90:80. Stołeczny zespół wciąż walczy o miejsce w fazie play-off, tą niespodziewaną porażką skomplikowali sobie jednak kwestię awansu do grona najlepszych ośmiu drużyn po sezonie zasadniczym&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Shiloh Robinson, koszykarz KKS Polonii Warszawa:</strong> Zdecydowanie ten wynik nas nie zadowala, potrzebowaliśmy wygranej. Żubry zagrały naprawdę dobrze, zmuszali nas do rzutów z niewygodnych pozycji. Zbyt często pozwalaliśmy rywalom na ofensywne zbiórki, punkty z kontry, popełnialiśmy niepotrzebne faule. Gratulacje dla nich, byli skuteczniejsi od nas. Musimy wypracowywać sobie lesze pozycje w ataku i oczywiście je wykorzystywać, a jeśli nie trafiamy, musimy solidnie prezentować się w obronie, bo dziś na pewno tak nie było, straciliśmy 90 punktów. Taka praca w obronie nie jest wystarczająca. Chcemy zagrać w play-off, nie wiem jak teraz wygląda tabela w tej kwestii, ale pewnie nadal mamy szansę na grę w play-off.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Radosław Kusy, trener KKS Polonii Warszawa:</strong> Na wstępie ogromne gratulacje dla Żubrów, na pewno bardzo chcieli wygrać, to było widać od początku. Pomimo tego, że zaczynamy bardzo dobrze, 7-2, to niestety Białystok swoją ciągłą presją, zacieśnianiem strefy podkoszowej ten mecz wygrywa. Byli dzisiaj świetni, bardzo dobrze atakowali deskę, walczyli pomimo tego, że niestety spadają z ligi, to nie poddali się i zagrali dzisiaj naprawdę świetne spotkanie. Zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że oni w tym meczu chcieli wygrać bardziej od nas. Tak jak powiedział Shiloh, to my mieliśmy aspiracje na to, żeby awansować do playoffów. Oczywiście nie składamy broni. Teraz mamy święta, mam nadzieję, że chłopaki sobie odpoczną i przepracujemy cały tydzień i o te playoffy powalczymy. Na pewno nie chcę szukać tutaj żadnych wymówek w postaci tego, że gramy w ostatnim czasie co 3-4 dni, bo tutaj jak najbardziej to nie o to chodzi, ale to na pewno też nie pomaga. Dzisiaj byliśmy bardzo słabi w obronie, gdzie po prostu nie możemy też na przykład w poniedziałek po meczu niedzielnym od razu wejść i dać siebie 200%. Musimy odpoczywać też, bo chłopaki nie są maszynami. Jest to koniec sezonu, gdzie na pewno też ten sezon w kościach czujemy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Benjamin Didier-Urbaniak, koszykarz Żubrów Abakus Okna Białystok: </strong>Ja bym na początku chciał podziękować drużynie Polonii Warszawa, bo naprawdę walczyliśmy do końca. Tym razem udało nam się utrzymać to prowadzenie i bez żadnych głupich strat, głupich błędów, nie oddaliśmy tego łatwo. Jest to kolejny mecz, w którym mamy 8 strat tylko, więc dużo lepiej się tak gra, jeżeli ma się więcej rzutów. No i mimo, że już niestety spadliśmy, to nie będziemy się poddawać. Będziemy walczyć do końca. Jest to nasze drugie zwycięstwo z rzędu. Zostały trzy mecze i tak jak już trener też wspominał w szatni, będziemy walczyć do samego końca, bo po to tu jesteśmy.</p><p style="text-align: justify;">Dużo bardziej przykładamy się do posiadania piłki w rękach, bo mamy tak jak powiedziałem kolejny mecz 8 strat, a dużo niestety w końcówkach mieliśmy tych głupich, niewymuszonych nawet strat, gdzie piłka leciała w aut, czy po prostu zabierali nam piłkę i złe podania. I mi się wydaje, że właśnie to się bierze z tego, że jesteśmy dużo bardziej cierpliwi na piłce. No i tym po prostu sobie budujemy tą przewagę i już jej nie tracimy.</p><p style="text-align: justify;">Z mojej strony mogę powiedzieć, że ja jakby przedtem też nie czułem jakiejś presji. To jest coś, co robimy już długo, lubimy to robić. No i wiadomo, im więcej jest tych przegranych meczów z rzędu, nie z rzędu, to to jest irytujące i denerwujące i myślę, że jak zaskoczyliśmy w końcu, to wiemy już jak grać, żeby po prostu wygrać ten mecz</p><p style="text-align: justify;"><strong>Kamil Piechucki, trener Żubrów Abakus Okna Białystok:</strong> Po pierwsze gratulacje dla naszego zespołu i gratulacje dla kibiców, którzy dzisiaj się stawili i mieli na pewno uciechę i mają uciechę z tego meczu, pomimo, że sezon może nie jest taki, jak byśmy chcieli. Dziękuję Polonii za mecz. Mecz na pewno emocjonujący, mecz w którym padło dużo punktów, więc też się dobrze to ogląda ze strony kibica. Naprawdę bardzo fajnie jest podchodzić do każdego meczu profesjonalnie. Dla mnie to jest dość proste, bo robię to bardzo długo i cieszę się, że zawodnicy pomimo tego ogólnego wyniku i problemów przez cały sezon, są tutaj z nami, są do końca i tak jak powiedziałem jakiś czas temu do prezesa, że prezes nie musi się martwić o serce i o walkę. Ja mam dużo energii i dużo wytrwałości, żeby ten zespół do końca walczył. Czasami się wygrywa, czasami się przegrywa, natomiast to jest sport, w którym trzeba pokazać serce i profesjonalizm do końca. Nam zostały trzy mecze, lepiej się idzie na krótki odpoczynek, na święta z dwoma wygranymi z rzędu, więc się na pewno cieszymy. I to jest bardzo ważne moim zdaniem, co ja teraz powiem, że warto robić tutaj koszykówkę. Są gorsze i lepsze czasy, natomiast dzisiaj pokazaliśmy i pokazał też Białystok i kibice, że warto tutaj robić koszykówkę. To jest proces, czasami jest żmudny, czasami ma się gorsze lata, natomiast warto pomagać i warto robić koszykówkę. I myślę, że do końca sezonu chcemy pomóc prezesowi, żeby łatwiej mu było to budować na przyszłość.</p><p style="text-align: justify;">Jeżeli pytamy o ten zestaw osobowy, trzeba być realistą, że ja nie byłem osobą, która budowała ten skład i trzeba powiedzieć, że nie byłoby takiej szansy, żebym ja taki sam zespół zbudował. Nigdy nie ma dwóch takich samych zespołów, natomiast nie zaskoczę, ja się jeszcze będę teraz szykował do meczu z Resovią Rzeszów i to jest dla mnie w sumie najważniejsze. Tak jak powiedziałem, my tutaj pracujemy, dostajemy za to pieniądze, staramy się być jak najbardziej profesjonalni po to, żeby Białystok mógł walczyć o jak najwyższą ligę, o jak najlepszy zespół w przyszłości. Prawda jest taka, że wszystkim nam się skończą kontrakty za dwa tygodnie, za miesiąc jak to uleci i następne ruchy są już oczywiście ze strony klubu. Ja od kiedy tu przyjechałem nie mogę nic negatywnego powiedzieć, bardzo dobrze tu jest pracować, bardzo dobrze tutaj jest żyć, co jest dla mnie też ważne w pracy. Natomiast gdzie my wszyscy będziemy po sezonie, to tak po prostu nie wiem, natomiast ja jestem optymistą, że tu będzie koszykówka na dobrym poziomie. Być może to trochę musi potrwać, natomiast wracam do tego, że warto budować i to jest apel do wszystkich, którzy nam pomagali albo do tych, którzy być może się wahają, żeby pomóc</p><p style="text-align: justify;">Absolutnie to nie jest ten poziom, który byśmy chcieli osiągnąć, nie można spoczywać na laurach. Graliśmy mecz w Poznaniu, dzisiaj pokazaliśmy, że możemy wygrywać, natomiast trzeba powiedzieć, że te porażki, które były blisko i było prawdopodobnie 7-8 meczów w ostatnich minucie, które się zamykały, tam nam czegoś brakowało. Ja tam typowo analizując mógłbym mówić o tej koszykówce prawdopodobnie dzisiaj do rana, natomiast najważniejsze jest to, że nie poddają się chłopaki, że wynik wynikiem całościowym jest, ale to z jaką twarzą skończymy sezon jest bardzo ważne. Dzisiaj na pewno byliśmy zespołem lepszym, tak samo jak byliśmy zespołem lepszym w Poznaniu, oba te zespoły praktycznie już wiedzą, gdzie skończą mniej więcej swój sezon, natomiast mnie nie interesuje przeciwnik, mnie interesuje, żebyśmy my jako Żubry Białystok pokazali charakter do końca i to jest chyba widoczne i z tego się najbardziej cieszę.</p><p style="text-align: justify;"><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67727/100x70/27393.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67727/kamil-piechucki--warto-tutaj-robic-koszykowke.html</link><pubDate>Fri, 03 Apr 2026 11:20:37 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67726/najlepsza-piatka-30--kolejki.html</guid><title><![CDATA[Najlepsza piątka 30. kolejki]]></title><description><![CDATA[<p>Za nami wszystkie mecze 30. kolejki Pekao 1 Ligi Mężczyzn! Czas na przedstawienie najlepszej piątki tej serii gier.</p> <p>&nbsp;</p><p style="text-align: center;">Adrian Kordalski (SKS Fulimpex Starogard Gdański)<br />16 punktów, 3 zbiórki i 11 asyst w zwycięskim meczu z ŁKS-em Coolpack Łódź</p><p style="text-align: center;">Artur Łabinowicz (Solvera Sokół Łańcut)<br />27 punktów, 4 zbiórki i 1 asysta w zwycięskim meczu z PGE Spójnią Stargard</p><p style="text-align: center;">Santiago Vaulet (OPTeam Energia Polska Resovia Rzeszów)<br />26 punktów, 3 zbiórki i 2 bloki w zwycięskim meczu z Enea Abramczyk Astorią Bydgoszcz</p><p style="text-align: center;">Cli'ron Hornbeak&nbsp;(OPTeam Energia Polska Resovia Rzeszów)<br />20 punktów, 14 zbiórek i 3 asysty w zwycięskim meczu z Enea Abramczyk Astorią Bydgoszcz</p><p style="text-align: center;">Darrell Harris (KSK Qemetica Noteć Inowrocław)<br />14 punktów, 15 zbiórek i 2 asysty w zwycięskim meczu z Decką Pelplin</p><p>&nbsp;</p><p><img src="/internalfiles/fckfiles/4x5(27).png" width="1500" height="1875" alt="" /></p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><p><strong>Kryteria wyboru:</strong></p><p>- w zestawieniu znajdą się zawodnicy z drużyn, które w danej kolejce wygrały swoje mecze. Wyjątkiem będzie tu tylko osiągnięcie przez zawodnika wyjątkowych statystyk indywidualnych, pomimo porażki jego drużyny &ndash; np. rekord punktowy sezonu, triple-double itd.</p><p>- zgodnie z zasadami gry w Pekao 1 Lidze Mężczyzn, w piątce kolejki znaleźć się może maksymalnie dwóch zawodników zagranicznych</p><p>- w piątce kolejki może być maksymalnie dwóch zawodników grających w jednym klubie</p><p>- kierujemy się pozycjami na boisku &ndash; oczywista jest wielopozycyjność koszykarzy, którzy często łączą grę lub ustawiani są na kilku pozycjach, ale w piątce kolejki na pewno nie będzie np. trzech rozgrywających, czy środkowych</p><p>- w wyborach do piątki kolejki kierujemy się też skalą trudności rywala z jakim mierzyła się drużyna w której występuje kandydat do umieszczenia go w zestawieniu oraz skutecznością z gry jaką odznaczył się zawodnik. Wyżej &bdquo;notowany&rdquo; będzie koszykarz, który osiągnął swoje statystyki z rywalem znajdującym się wysoko w tabeli ligowej niż ten, który podobne statystyki osiągnął w meczu z drużyną z dolnych rejonów tabeli.</p><p>- wybór do piątki kolejki jest subiektywną oceną redakcji Pekao 1 Ligi Mężczyzn, odmienne zdanie co do zestawienia, z odpowiednim szacunkiem, zawsze można wyrazić w komentarzach do naszych postów w kanałach social media do czego gorąco zachęcamy!</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67726/100x70/27390.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67726/najlepsza-piatka-30--kolejki.html</link><pubDate>Wed, 01 Apr 2026 14:23:14 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67725/grzegorz-skiba---chcemy-wygrywac-kazdy-mecz-.html</guid><title><![CDATA[Grzegorz Skiba:  Chcemy wygrywać każdy mecz ]]></title><description><![CDATA[<p>Druga z rzędu porażka osłabionej kontuzjami Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz. Tym razem lider tabeli rozgrywek przegrał na wyjeździe z OPTeam Energia Polska Resovią Rzeszów, 75:88.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Martyce Kimbrough, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Dziękuję rywalom za mecz, zagrali bardzo dobre spotkanie, aż 14 razy trafili za trzy punkty, szacunek dla nich, trudno jest wygrać mecz gdy przeciwnik tak często trafia. Z naszej strony walczyliśmy, dziękuję za to kolegom z drużyny, musimy poprawić kilka rzeczy, mamy nieco okrojony skład w wyniku kontuzji. Musimy trzymać się razem, sprawdzić co będzie działać w ofensywie i w defensywie i dzień po dniu stawać się lepszą drużyną. Gratulacje dla rywali.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong> Gratulacje dla drużyny z Rzeszowa, trenera Zapałowskiego, zagrali bardzo dobry mecz, bardzo fizycznie i wykorzystali swoje przewagi na desce, bo 17 zbiórek pod naszą tablicą z tego zdobyli 22 punkty drugiej szansy. Dużo podziękowania dla mojego zespołu, jesteśmy zdziesiątkowani kontuzjami. W tej czwartej walce zabrakło nam Patryka czy Karola, ten mecz mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Podziękowania dla naszych kibiców i kibiców miejscowych, atmosfera była naprawdę fajna. Nasi kibice przejechali tyle kilometrów więc czapki z głów dla nich. Oprócz zbiorek dzisiaj zaimponował na pewno Vaulet, 8 na 9 za trzy punkty i to też w tych trudnych momentach, czy w kluczowych momentach. Trzypunktowe trafienia miały bardzo duże znaczenie. Jakbyśmy nie przegrali tak mocno deski, myślę, że mogłoby to być zupełnie inaczej. Mamy teraz troszeczkę czasu żeby się przygotować do następnego meczu. Mamy już pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej, ale musimy wyciągnąć wnioski z tego meczu, z błędów i w następnym meczu zaprezentować się dużo, dużo lepiej.</p><p style="text-align: justify;">Mamy tak mental, że chcemy wygrywać każdy mecz więc na pewno chcieliśmy ten mecz dzisiaj wygrać, nie odpuszczaliśmy. Trochę więcej minut dostali nasi zmiennicy, Bartek Ptak i Mikołaj Kachelski więc musimy też z nich skorzystać może jeszcze więcej. Dzisiaj troszkę nam pomogli, może i mogliby lepiej gdyby Mikołaj trafił jedną czy dwie trójki, miał otwarte rzuty, a potrafi rzucić. Może w większym stopniu pomógłby nam w odniesieniu zwycięstwa. Może gdzieś tam z tyłu głowy nie ma tej mobilizacji, ale myślę, że nie, że nasz zespół jest na tyle mocny mentalnie, że każdy mecz, każde spotkanie, każdą rywalizację chcemy wygrać. Dzisiaj też chcieliśmy ten mecz wygrać.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno trzeba wziąć to, co los daje i sobie radzić. Dzisiaj też zespół z Rzeszowa nie miał presji, bo już utrzymanie mieli więc to też inaczej się gra. Taki mecz, trudny pod względem mentalnym, ale ten wyjazd, może dwie porażki, ale byliśmy przez sześć dni razem, więc to też na pewno zespół trochę scala.<br />&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Santiago Vaulet, koszykarz OPTeam Energia Polska Resovii Rzeszów: </strong>Świetny mecz dla nas, potrzebowaliśmy go, czekaliśmy na taki mecz długo. Graliśmy razem, czuliśmy się dobrze, atmosfera była fajna, cieszę się, że mogłem pomóc drużynie. Jesteśmy zadowoleni, musimy skupić się na trzech ostatnich meczach i skończyć dobrze sezon.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Zapałowski, trener OPTeam Energia Polska Resovii Rzeszów:</strong> Gratuluję moim zawodnikom. Dzisiaj pokazali bardzo ciekawą koszykówkę, dla widzów ekscytujące spotkanie, dużo emocji, bardzo dużo koszykówki, dobrej koszykówki. Myślę, że fajnie się to oglądało, dziękuję też Astorii za to widowisko, mimo ich problemów, dzisiaj grali po to, żeby wygrać to spotkanie. Życzę im jak najlepiej, żeby awansowali do ekstraklasy, myślę, że zasługują, w ciągu całego sezonu wyglądają najlepiej. Oby dochodzili do zdrowia i walczyli o najwyższe cele. My bardzo się cieszymy z tego, że wreszcie mogliśmy zagrać troszeczkę na swobodniejszej głowie, byliśmy bardzo zmotywowani, energetyczni w tym spotkaniu, pozytywnie nastawieni na to, żeby wygrać od samego początku. Wytrzymaliśmy to spotkanie przez 40 minut, wygraliśmy czwartą, kwartę. Dziękuję kibicom, na tej sali słyszymy ich jeszcze bardziej, niż to jest regularnie, bardzo pomogli, bardzo fajnie się tutaj grało dzisiaj. Myślę, że będziemy walczyć do końca w każdym meczu o zwycięstwo, żeby jak najwięcej tych zwycięstw uzbierać.</p><p style="text-align: justify;">Musimy się skupić na kolejnym meczu, a co życie nam przyniesie, to zobaczymy. Będziemy walczyć do samego końca w każdym meczu o zwycięstwo. Musimy odpocząć chwilę, mamy święta i następne trzy mecze bardzo blisko siebie. Musimy mieć energię i walczyć w każdym spotkaniu o zwycięstwo.</p><p style="text-align: justify;">Mam kontrakt jeden plus jeden, ale ten plus jeden wchodzi wtedy, kiedy będziemy w play-offach, więc na razie ja nie buduję zespołu, chociaż nie ukrywam, że miałem trochę wpływ na tą decyzję Kacpra o pozostaniu tutaj, bo myślę, że zasługuje na to, żeby tutaj być w swojej takiej roli i klubie, jest stąd, więc to dla mnie wydaje się naturalne i ja się bardzo cieszę z tego, że on tutaj będzie przez kolejne dwa lata, bo Kacper pomaga temu klubowi nie tylko na parkiecie, ale bardzo dużo poza parkietem. Myślę, że też i przy samej organizacji ma ogromne doświadczenie i trzeba z tego korzystać, na tym trzeba budować markę klubu i bardzo się z tego po prostu cieszę.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67725/100x70/27387.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67725/grzegorz-skiba---chcemy-wygrywac-kazdy-mecz-.html</link><pubDate>Tue, 31 Mar 2026 16:14:03 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67724/tomasz-snieg--to-byl-mecz-zrywow.html</guid><title><![CDATA[Tomasz Śnieg: To był mecz zrywów]]></title><description><![CDATA[<p>Osiemnaste zwycięstwo na koncie GKS-u Tychy. Podopieczni trenera Tomasza Jagiełki pokonali na własnym parkiecie Kotwicę Port Morski Kołobrzeg, 89:83.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Wojciech Siembiga, koszykarz Kotwicy Port Morski Kołobrzeg: </strong>Gratulacje dla zespołu z Tych zwycięstwa. Co zaważyło o zwycięstwie? Myślę, że pierwsza kwarta, pierwsza połowa już odjechali, troszkę kontrolowali to spotkanie w pierwszej połowie zdobyli z tego co pamiętam 18 punktów z szybkiego ataku. Troszkę zawiodła nasza tranzycja defensywna. Myślę, że to było kluczowe, bo zbiórki mamy wygrane. Myślę, że to było kluczowe w tym meczu. Chociaż wróciliśmy do tego spotkania, tak naprawdę mecz był na dwa posiadania. Niestety nie wyciągnęliśmy tego meczu. Mieliśmy akcję, gdzie mogliśmy doprowadzić tak naprawdę do remisu i mecz był close. Dzisiaj zespół z Tych był lepszy i gratulacje dla nich</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Frank, trener Kotwicy Port Morski Kołobrzeg:</strong>  Na pewno gratulacje dla gospodarzy. Widzieliśmy, że przyjdziemy tutaj, to jest bardzo ciężki teren, Tychy grają bardzo agresywnie, także i mali gracze, i duzi gracze, więc tutaj fizyczność jest naprawdę na wysokim poziomie. Widzieliśmy, że musimy do tego się troszkę dostosować. Mieliśmy zatrzymać kontrę w pierwszej połowie mocno, to co założyliśmy. Gdzieś też jesteśmy w trakcie powrotu naszych dwóch graczy wysokich, musimy ich wdrażać do zespołu, powoli dając im jakieś minuty i powodując to, że w kolejnych meczach będziemy mogli spróbować czasami bardziej grać agresywnie i to jest ten plus tego meczu wydaje mi się, że to pokazało, że możemy zrobić dodatkowy krok.</p><p style="text-align: justify;">Te trzy kwarty kolejne byłyby bardzo dobre w naszym wykonaniu. Jeżeli do tego dołożymy jeszcze zdrowie tych chłopaków, dojdą do jakiegoś fajnego wysiłku fizycznego, będą mogli grać troszkę agresywnie i wtedy nam będzie też troszkę pewność siebie, bo gdzieś tam mali gracze mocno pracują i potem ten powrót do obrony nie jest taki łatwy więc tutaj ja się cieszę z tego, że po ostatnim meczu zrobiliśmy mały progres. Przede wszystkim też ofensywny i defensywny, wydaje mi się, że powinniśmy być w miarę zadowoleni. Ten wynik był do końca otwarty, szkoda, ale to trzeba pogratulować gospodarzom, że więcej mieli cierpliwości i w tym decydującym momencie zadali 2-3 ciosy celne. My gdzieś tam mogliśmy mieć jakąś głupią stratę, nie trafiliśmy rzutu, troszeczkę nam zabrakło, ale wiadomo, że ten początek był bardzo ważny i gospodarze nabrali wiatr w żagle i bardzo mocno się poczuli. To, że doszliśmy, wróciliśmy do meczu, to świadczy o tym, że chłopacy mają mocny charakter, będziemy walczyć w każdym meczu o zwycięstwo. Cieszymy się, że nikomu nic się nie stało i będziemy mogli troszkę lepiej potrenować. </p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Śnieg, koszykarz GKS-u Tychy: </strong> Bardzo się cieszymy. Bardzo ciężki mecz z bardzo dobrym przeciwnikiem. Ostatnio Kotwica Kołobrzeg była naprawdę na fali, grają świetną drugą rundę rewanżową, więc byliśmy uczuleni przed tym spotkaniem, jak oni generalnie grają ostatnie tygodnie. Znaliśmy też ich słabsze punkty, byliśmy naprawdę dzisiaj dobrze przygotowani taktycznie. Ale generalnie ten mecz to był taki mecz zrywów, wychodziliśmy na plus 10, wracaliśmy do plus 4, znów wychodziliśmy na plus 13, znów wracała Kotwica na minus 4, minus 5. Także cały czas musieliśmy być czujni. Myślę, że gdyby nie kilka naszych błędów mogliśmy spokojnie ten mecz jakby zamknąć wcześniej, ale chwała naprawdę całej drużynie, bo przy takim fizycznym można powiedzieć już playoffowym starciu, bo ten mecz taki przypominał, do ostatniej minuty walczyliśmy i naprawdę cenne zwycięstwo. Mam nadzieję, że łapiemy już taką naszą ostateczną formę przed najważniejszą fazą. Chciałbym, aby wszyscy byli zdrowi, żeby trener miał komfort w rotowaniu, różnymi ustawieniami i tego prosiłbym, żeby nam życzono, żebyśmy zostali zdrowi, a reszta już zależy od nas.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy: </strong> Myślę, że Tomek wyczerpał tutaj temat i wszystko świetnie ujął. Ja na pewno pogratuluję obu zespołom, bo to było bardzo dobre spotkanie. Dużo ciekawych akcji, wydawać by się mogło, że mecz był pod naszą kontrolą przy prowadzeniu nawet plus 15 w pierwszej połowie. Niemniej jednak, tak jak Tomek powiedział, to jest bardzo doświadczony zespół i chwila nieuwagi spowodowała, że gdzieś Kotwica się do nas zbliżyła, ale myślę, że nasze akcje były poprawne. Ta druga kwarta, troszeczkę zastoju w ataku spowodowało, że Kotwica się do nas zbliżyła, ale bardzo ważny czynnik zrealizowany, czyli 24 punkty z szybkiego ataku. Jedyny mankament, którego się dzisiaj można doczepić i mógł nas kosztować spotkanie to są rzuty osobiste, czyli 50% u siebie ewidentnie do poprawy. Myślę psychologicznie, bo to wszystko w głowie się rozgrywa, bo każdy z tych graczy potrafi dobrze wykonywać te rzuty. Uważam, że to jest zespół bardzo groźny, który mimo wszystko znajdzie się w play-offach i może dużo namieszać, sporo doświadczenia, ale jestem bardzo zadowolony z postawy naszego zespołu w dzisiejszym spotkaniu, z konsekwencji, której nam brakowało w ostatnim meczu z Żubrami. Wiadomo, że to inna ranga meczu, ale za to należą im się duże brawa i jeszcze raz gratuluję. Korzystając oczywiście z okazji chciałbym złożyć wszystkim sympatykom wesołych świąt.<br /><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67724/100x70/27384.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67724/tomasz-snieg--to-byl-mecz-zrywow.html</link><pubDate>Tue, 31 Mar 2026 11:45:30 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67723/goran-milijevic--nasza-druzyna-jest-najlepsza-i-pokazemy-to-w-play-off.html</guid><title><![CDATA[Goran Milijevic: Nasza drużyna jest najlepsza i pokażemy to w play-off]]></title><description><![CDATA[<p>Nieudany debiut&nbsp;Gorana Milijevicia w roli trenera ŁKS-u Coolpack Łódź. SKS Fulimpex Starogard Gdański zrewanżował się łodzianom za dotkliwą porażkę z pierwszej rundy sezonu zasadniczego triumfując 79:72.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Goran Milijević, trener ŁKs-u Coolpack Łódź: </strong>Przede wszystkim chcielibyśmy pogratulować. Rywale grali twardo, agresywnie &mdash; mecz przypominał już fazę play-off. Na początku mieliśmy problemy ze stratami i asystami. Na pewno im częściej będziemy się dzielić piłką, tym lepiej. Co mogę powiedzieć? Czekamy na mecze play-off, przygotowujemy się do nich. Tam wszystko zaczyna się od zera, a to dla nas dobre. Teraz to dla nas dobre treningi &mdash; oczywiście to mecze, ale można je traktować jak trening. Naszym problemem była duża liczba kontuzjowanych zawodników. Jest kilku zawodników, którzy grają po kontuzji. Minęło kilka miesięcy, zaszły pewne zmiany, potrzebujemy czasu, ale myślę, że mamy go wystarczająco, żeby naprawić wszystko, a później w play-off pokazać to, co najlepsze.</p><p style="text-align: justify;">Mamy świetnych graczy i świetny zespół, ale niektóre rzeczy dzieją się podczas treningów. Brakowało nam kilku zawodników, którzy grali w reprezentacji Polski. Mieliśmy kontuzjowanych zawodników i było nam bardzo ciężko. Nasi zawodnicy są najlepsi, nasza drużyna jest najlepsza i pokażemy to w play-off. Ta drużyna ma charakter, wiedzę i narzędzia, które pozwalają jej być najlepszą w play-off.</p><p style="text-align: justify;">Jesteśmy w trudnym momencie, ale musimy każdego dnia wykonywać swoją pracę najlepiej jak możemy. Oczywiście kibice mogą nas oceniać i rozumiemy to, ale na końcu są play-offy i zobaczymy rezultat. Ostatnio zastanawiałem się, czy się uśmiechać, czy spuścić głowę w dół. Wszyscy oczekują od nas zwycięstw i tylko zwycięstw. Presja jest częścią tego sportu &mdash; bez niej nie bylibyśmy w tym biznesie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Chauncey Collins, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Wyszliśmy na mecz i graliśmy mocno. Jesteśmy teraz w trakcie odbudowy, zaszło wiele zmian. Na pewno mogliśmy oddać więcej rzutów. Myślę, że jesteśmy w trakcie procesu &mdash; zostały nam dwa tygodnie do fazy play-off. Najważniejsze jest zdrowie i zgranie drużyny.</p><p style="text-align: justify;">Myślę, że nasze problemy ze stratami mają swój początek w chemii w zespole i tego typu rzeczach. Jak powiedział trener, brakowało nam zawodników na treningach, więc trudno było grać. Załóżmy, że SKS trenował pięć dni z rzędu &mdash; jesteśmy zespołem, który wychodzi na boisko i nie ma dla nas wymówek. Jesteśmy profesjonalistami, ale wszyscy potrzebujemy lepszej chemii w zespole. Jeśli wiem, co zrobi mój kolega z zespołu, gra się łatwiej. Wiele rzeczy to spontaniczność i czasami trochę panikujemy. Możemy wygrywać w pewnych sytuacjach. W wielu meczach wychodzimy na boisko, zaczynamy grać i wygrywamy, a później przychodzi ten zły moment. Gdybyśmy mieli lepszą chemię i spędzili więcej czasu razem, moglibyśmy zdobywać więcej punktów, tracąc ich mniej. Teraz próbujemy to naprawić &mdash; myślę, że najważniejszą rzeczą będzie chemia. Przychodzimy każdego dnia i wykonujemy swoją pracę razem, jako zespół.</p><p style="text-align: justify;">Osobiście nie mam kont w mediach społecznościowych, nie jestem na bieżąco, ale dużo grałem w koszykówkę, więc wiem, jak to działa. Ten zespół zaczął całkiem nieźle, ale doszły oczekiwania i presja. Nawet jeśli jest presja, naszym zadaniem jest po prostu przyjść i naprawić to, co się stało. Myślę, że teraz, w ciągu najbliższych czterech meczów, przez następne dwa i pół tygodnia, będziemy musieli zbudować chemię w naszym zespole. Wygrane i porażki na tym etapie nie mają aż tak dużego znaczenia. Chodzi o zdrowie i chemię w zespole &mdash; zobaczymy, jaki będzie wynik za półtora miesiąca.</p><p style="text-align: justify;"><strong>De'Monte Buckingham, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Czuję, że w ciągu tych kilku dni w drużynie, szczególnie w szatni, staraliśmy się odpowiednio motywować, żeby być gotowym na ten mecz, ponieważ pamiętamy, co działo się w pierwszym spotkaniu. Czuję, że to był wyrównany mecz, ale każdy był skupiony. Graliśmy jak drużyna, jak rodzina i wygraliśmy &mdash; to najważniejsze.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong>  Każdy wie, że ten mecz znaczył dla nas dużo, bo pierwszy przegraliśmy ze względu na jakość ich drużyny i skład, jaki mają. Motywacja w naszej szatni była naprawdę wysoka. Zawodnicy bardzo chcieli wygrać, mieli wielką motywację do gry. To był mecz, w którym liczyła się fizyczność &mdash; nie było zbyt wiele piękna. Byliśmy drużyną, która wyznaczała tempo gry i to przeciwnik musiał nas gonić. Problemy, które napotkaliśmy, to punkty zdobywane po szybkich atakach &mdash; to był chyba jedyny element, który robił nam krzywdę. W drugiej połowie to poprawiliśmy, a pozostałe elementy gry układały się po naszej myśli. Myślę, że byliśmy dziś lepszą drużyną i zasłużyliśmy na zwycięstwo. Takie mecze lubię &mdash; chcę wygrywać, tracąc jak najmniej punktów. Nawet jeśli zdobędziemy 70 punktów, ważne, żeby przeciwnik miał mniej. W play-off to obrona będzie decydująca dla końcowego wyniku. Każdy mecz będzie trudny do samego końca. Dziś poprawiliśmy pewne rzeczy, jak powroty do obrony czy gra jeden na jeden, i przy takiej motywacji będzie to działać na naszą korzyść.</p><p style="text-align: justify;">Sebastian Kowalczyk na 99% wróci do gry na kolejny mecz.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67723/100x70/27381.jpg" width="100" height="36"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67723/goran-milijevic--nasza-druzyna-jest-najlepsza-i-pokazemy-to-w-play-off.html</link><pubDate>Mon, 30 Mar 2026 17:33:28 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67722/marek-popiolek--to-jest-dla-nas-dobra-lekcja-przed-play-offami.html</guid><title><![CDATA[Marek Popiołek: To jest dla nas dobra lekcja przed play-offami]]></title><description><![CDATA[<p>W hicie 30. kolejki Solvera Sokół Łańcut pokonał przed własną publicznością PGE Spójnię Stargard i przybliżył się do zajęcia drugiego miejsca przed fazą play-off.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Igor Wadowski, koszykarz PGE Spójni Stargard: </strong>Chciałbym przede wszystkim pogratulować drużynie z Łańcuta. Mecz był bardzo wyrównany, oni finalnie wygrali dwoma punktami. Mecz trwa 40 minut i musimy też zachować zimną głowę do końca. Życzę im powodzenia w kolejnych meczach i chciałbym jeszcze bardzo podziękować grupce kibiców, która przyjechała z samego Stargardu, żeby nam dopingować..</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:</strong>  Tak jak Igor powiedział, dziękuję naszym kibicom, że taki kawał drogi przyjechali i nas wspierali. To jest dla nas bardzo istotne. Po drugie, oczywiście gratulacje dla trenera Kaszowskiego, sztabu Sokoła i zawodników. Mecz był, tak jak powiedział Igor, wyrównany. Może przez pewien czas, może nie to, że mieliśmy nad nim kontrolę, bo to nie jest tak. To jest tak, że Sokół bardzo mocno zaczął, my dobrze zareagowaliśmy, w drugiej połowie przeważaliśmy, w trzeciej kwarcie, ale Sokół dosyć szybko odrobił straty, dlatego musimy to przeanalizować, co my możemy robić lepiej, zarówno indywidualnie, jak i zespołowo, kolektywnie. To jest dla nas dobra lekcja przed play-offami, aby teraz wyciągnąć z tego wnioski, poprawiać naszą grę i być gotowymi na to, aby taki mecz w play-offach, nie tylko w play-offach, tylko jeszcze w sezonie zasadniczym, wygrywać<br />&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut:</strong> Na początku chciałbym bardzo podziękować kibicom, którzy pomimo niekorzystnej pory odwiedzili naszą halę, dzisiaj praktycznie w komplecie wspierali nas przez całe spotkanie. Dało się to odczuć i to się też na pewno przełożyło na to, że byli dzisiaj naszym szóstym zawodnikiem. Jeżeli chodzi o mecz, to wielkie gratulacje dla moich chłopaków za to zwycięstwo. Pierwsza połowa, przede wszystkim druga kwarta słabiej zagrana, nie mogliśmy dzisiaj nic trafić. W pierwszej połowie, przypomnę, trafiliśmy tylko jedną trójkę na 17, a w całym meczu 5 na 31. Jak na nasz uzdolniony rzutowo zespół jest to bardzo słaby wynik, 16%, to naprawdę przy takim wyniku odnieść zwycięstwo z zespołem, który przed tą kolejką był na drugim miejscu i miał z rzędu 7 wygranych, to wielki wyczyn. Naprawdę dziękuję chłopakom, wszyscy, którzy dzisiaj pojawili się na boisku, dali pozytywny impuls tak w obronie, jak i w ataku. Widzę na desce, żeśmy zdemolowali zespół Spójni 52-33. Wygrane asysty 22-16, to też świadczy o tym, jak gramy zespołowo. Także wielkie brawa dla chłopaków i dziękuję jeszcze raz kibicom za wielkie wsparcie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Artur Łabinowicz, koszykarz Solvera Sokoła Łańcut: </strong> Dziękujemy Spójni za dobry mecz, to był fajny mecz, tak jak mówiłem wcześniej, z Bydgoszczą to był taki bokserski mecz i naprawdę ciosy były rzucane i udało nam się znowu wygrać z liderem, może nie całkiem, ale drugie miejsce w tabeli i to był bardzo fajny mecz. Znowu takie poczucie play-off i zbliżamy się do tego i przygotowujemy się takimi meczami. Dziękuję im, życzę szerokiej drogi z powrotem do Stargardu. Co mogę powiedzieć o naszym zespole? Ogólnie zebraliśmy 52 piłki, strat mieliśmy trochę więcej, jedną więcej, to był mecz na styku i udało się wygrać w końcówce. To jest nasz zespół, będziemy walczyć, nie ma znaczenia jak to wyjdzie, czy będzie się rozstrzygał w końcówce, czy prowadzimy 10 punktami czy tracimy 10,  będziemy tak i tak walczyć do końca. Dziękuję naszym zawodnikom i kibicom za dzisiaj, za ten mecz.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67722/100x70/27378.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67722/marek-popiolek--to-jest-dla-nas-dobra-lekcja-przed-play-offami.html</link><pubDate>Mon, 30 Mar 2026 15:29:15 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67721/adam-skiba--fajnie-gramy--ale-i-tak-dostajemy-w-ryj-i-przegrywamy.html</guid><title><![CDATA[Adam Skiba: Fajnie gramy, ale i tak dostajemy w ryj i przegrywamy]]></title><description><![CDATA[<p>To koniec nadziei Miners Katowice na utrzymanie w lidze. Beniaminek rozgrywek musiał wygrać starcie z Weegree AZS Politechniką Opolską, by wciąż liczyć się w walce o zachowanie miejsca na zaplaeczu Orlen Basket Ligi. Zadanie to jednak sie nie powiodło, katowiczanie przegrali 77:79.&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Adam Skiba, koszykarz Miners Katowice:</strong> Fajnie przeciwko swoim znajomym zagrać, oczywiście byłem zmotywowany, zresztą tak jak w każdym meczu, podwójnie, szczególnie, że walczyliśmy o życie. No ale co z tego, jak znów mecz przegraliśmy. Widać, że czegoś nam po prostu zabrakło kolejny raz. Można powiedzieć, że walczymy, walczymy po raz kolejny i po raz kolejny przegrywamy. Też już męczy takie gadanie, że dobry mecz, dobry mecz. Jesteśmy fajni, fajnie gramy, ale i tak dostajemy w ryj i przegrywamy. Szkoda, co do meczu, zawsze boli taka porażka jednym rzutem, szczególnie, że zrobił to Dominik Rutkowski, który trafił na cztery ostatnie zwycięstwa, trzy razy tak na zwycięstwo, więc jak ktoś miał trafić, to właśnie on. Niestety, głupie błędy kosztują utrzymanie w lidze. Zostaje tylko przeprosić zarząd, kibiców, organizację, miasto za to, że tak to się potoczyło, chociaż nie miało... Szkoda, szkoda.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Łukasz Szczypka, trener Miners Katowice: </strong>O naszych wynikach decydowało myślenie i egzekwowanie założeń na boisku oraz skuteczność w decydujących momentach meczu, czy to jest przy remisie, czy to jest w końcówce. Jak nie egzekwujemy założeń, nie trafiamy dodatkowo rzutów, przeciwnik trafia i mamy porażkę kolejną. Wszystko fajnie, walczymy, pokazujemy charakter, ale jednak wynik zawsze jest na odwrót.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Jordan Forbes, koszykarz Weegree AZS Politechniki Opolskiej:</strong> Ogólnie spodziewaliśmy się ciężkiego meczu. Jego losy decydowały się w ostatnich momentach. Popełnialiśmy za dużo strat, a w końcówce decydowały detale. Ogólnie to był dobry mecz w naszym wykonaniu, cieszymy się z wygranej.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Rutkowski, trener Weegree AZS Politechniki Opolskiej:</strong> Dziękuję gospodarzom za walkę, życzę powodzenia w przyszłości i powrotu na pierwszoligową mapę. Tak to jest, że ktoś musiał spaść i tym razem padło na Katowice. Tak jak Jordan powiedział &ndash; bardzo trudny mecz. Trochę jestem zły, jak to rozegraliśmy, bo powinniśmy zakończyć to szybciej. Mieliśmy już +10 i krok po kroku powinniśmy budować przewagę, punktować rywala, a wróciliśmy do głupot i do tego, czym Katowice żyją, czyli strat i szybkiego ataku.</p><p style="text-align: justify;">Na tym zakończę wypowiedź dotyczącą meczu. Dziękuję publiczności, która przyjechała nam kibicować do Katowic &ndash; mam nadzieję, że końcówka wynagrodziła im podróż.</p><p style="text-align: justify;">Chciałbym powiedzieć jeszcze jedną rzecz, która chciałbym, żeby wybrzmiała: od momentu, kiedy Dominik Rutkowski wrócił do zespołu, mamy bilans 11&ndash;10. To był dla nas 29. mecz &ndash; podczas tych 29 kolejek tylko 9 razy miałem okazję skorzystać ze szkieletu zespołu, czyli: Dominik Rutkowski, Piotr Niedźwiedzki, Jakub Kobel i zawodnik zagraniczny. 9 razy w 29 meczach &ndash; w tych 9 meczach nasz bilans to 8&ndash;1. 8 zwycięstw i 1 porażka.</p><p style="text-align: justify;">Dlaczego wspomniałem o tym bilansie? Ponieważ to był ostatni mecz Jordana w tym sezonie w naszej drużynie, dlatego ten bilans już się nie zmieni. Znam doskonale brata i niejednokrotnie ten gość może mieć różne momenty w meczu, natomiast nigdy nie zawodzi w najważniejszych chwilach &ndash; od koszykówki młodzieżowej po seniorską. Nieraz kończył akcje dla Opola czy w innych zespołach.</p><p style="text-align: justify;">Dla mnie to nie jest zaskoczenie. Może mieć cały mecz słaby, ale ma to coś i w decydującym momencie potrafi zadać cios. Dlatego nie ukrywam &ndash; te zagrywki w ostatnich akcjach są rysowane na niego, bo mu ufam. A co do pomnika dla Dominika &ndash; to trzeba pytać prezesa. Podobno są plany, jest blisko, żeby hala nosiła jego imię, więc może lepiej hala niż pomnik.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67721/100x70/27375.jpg" width="100" height="36"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67721/adam-skiba--fajnie-gramy--ale-i-tak-dostajemy-w-ryj-i-przegrywamy.html</link><pubDate>Mon, 30 Mar 2026 13:42:46 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67720/jakub-zalewski--zaczelismy-ten-mecz-z-duza-energia.html</guid><title><![CDATA[Jakub Zalewski: Zaczęliśmy ten mecz z dużą energią]]></title><description><![CDATA[<p>KKS Polonia Warszawa wciąż walczy o miejsce w play-off! Stołeczny zespół wykonał ważny krok w tym kierunku pokonując na własnym parkiecie WKK Active Hotel Wrocław, 77:68.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Fryderyk Matusiak, koszykarz WKK Active Hotel Wrocław:</strong> Pierwsze co to gratulacje dla zespołu z Warszawy i powodzenia w dalszej walce o playoffy. Mecz przebiegał w sumie na styku. Doszliśmy w czwartej kwarcie, w połowie czwartej kwarty gdzieś. Troszkę zabrakło wyrachowania, jakaś łatwa strata, łatwe punkty spod kosza, Polonia wygrała ostatecznie. Na pewno też brakowało Kuby Patoki i Kuby Koelnera i Bruno Chalickiego, musimy sobie radzić z takim składem jaki mamy. Jeszcze dwa mecze do końca, postaramy się dać wszystko.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Łukasz Dziergowski, trener WKK Active Hotel Wrocław: </strong>Gratulacje dla Radka, bo wygrał trzeci mecz z rzędu. To nie jest łatwa sztuka. Mają szansę jeszcze na play-off, my przy dobrym układzie, nie wiem jak tam to wygląda, nawet nie zastanawiałem się, żyję od meczu do meczu, także nie patrzę na następne. A co do meczu, to źle wyszliśmy w ten mecz. Mecz bez energii, bez woli walki, stąd przewaga, którą musieliśmy gonić. To dopiero może nas trochę pobudziło, przez chwilę przejęliśmy inicjatywę, wyszliśmy na prowadzenie. Tak jak Fryderyk powiedział, kilka niecelnych rzutów, złych decyzji. Nawet jakaś niezebrana jedna piłka i trójka Pułkotyckiego, która była na plus jeden dla Polonii, czy minus jeden z czterech punktów naszej przewagi, nie pamiętam. Także dużo takich prostych, głupich błędów czasami, a druga rzecz, że też miałem wrażenie, że nie wszyscy chcą grać do kosza i niestety to też przełożyło się na statystykę asyst, to też przełożyło się na statystykę wymuszonych przewinień i nie wiem, wycofywaliśmy się, albo próbowaliśmy, akurat jak to zrobiliśmy, czy zaatakowaliśmy to gdzieś, próbowaliśmy szukać podania niepotrzebnie, zamiast atakować kosz. Nie umiem tego wytłumaczyć. Po prostu jakieś złe decyzje, złe wybory i to tak się kończy, a w Polonii jest kilku zawodników, którzy potrafią w ciężkim momencie wziąć piłkę. To jest Robinson, to jest Sullinger, to jest Zalewski, Janek Malesa gra niezły sezon, jest jednym z liderów. Także ciężko tutaj przy równym wyniku wygrać z takimi zawodnikami, bo jak się popełnia tyle błędów, to niestety tak to potem wygląda. Mamy taki skład, jaki mamy od początku sezonu, więc każda strata&hellip;Bruno chalicki, też 2007 rocznik, zaczynał w piątce, nawet kilka meczów zagrał w tym sezonie i już sobie świetnie radził, niestety ma kontuzję, która go wyeliminowała do końca tego sezonu. W meczu z Polonią Leszno Kuba Patoka i Kuba Koelner też doznali urazów. Przy naszym takim misternym składzie, jeden, dwie osoby jak wypada, to już jest problem i ta rotacja jest zawężona. Dla tych młodych to dobrze, bo grają te parę minut więcej, ale to się niestety przekłada na trochę takiej zimnej głowy, trochę mądrości, doświadczenia. Myślę, że jakby ci dwaj zawodnicy, czy trzej nawet byli, to bylibyśmy o wiele groźniejsi. Nawet w ostatnim meczu ze Stargardem, też w takim newralgicznym, trudnym momencie zabrakło ich i te dwie minuty wystarczyły, żeby zespół odjechał. No i dzisiaj też tego zabrakło trochę.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakub Zalewski, koszykarz KKS Polonii Warszawa: </strong>Mecz był dla nas ważny, na pewno, ale jakoś też nie podchodzimy tak, że za bardzo się spinamy. Uważam, że bardzo fajnie zaczęliśmy ten mecz, z dużą energią. Graliśmy przemyślane akcje, graliśmy dobrze w obronie i do przerwy bardzo fajnie to wyglądało. Chociaż też wydaje mi się, że mieliśmy momenty, że mogliśmy troszkę bardziej odjechać i może odebrać więcej chęci do grania w drużynie z Wrocławia. Po przerwie gdzieś tam ta gra nasza się załamała i załamała się dosyć mocno, że Wrocław wyszedł na prowadzenie, ale najważniejsze, że przetrzymaliśmy ten moment. Po jakichś tam złych decyzjach troszkę wzmocniliśmy obronę i zaczęliśmy grać bardziej fizycznie z drużyną z Wrocławia, no i końcówka już ułożyła się po naszej myśli, dlatego jestem bardzo zadowolony z tego wyniku. Cieszę się bardzo, gratulacje dla całej naszej drużyny. Jestem dumny z chłopaków i przygotowujemy się do kolejnego meczu.</p><p style="text-align: justify;">Mnie cieszy na pewno to, że się właśnie ta seria odwróciła, że zaczęliśmy też wygrywać u siebie, bo graliśmy chyba lepsze mecze na wyjazdach, a tu w hali u siebie nie graliśmy aż tak dobrze, dlatego z tego się najbardziej cieszę, bo to też jest fajne dla kibiców, ale też ważne dla nas. Czemu ta seria się  odwróciła? Na pewno chemia w drużynie jest taka sama, ale wygraliśmy ten pierwszy mecz, może złapaliśmy trochę wiatru w żagle, do tego, jak pokazuje ta liga, dużo jest takich zespołów. Nagle teraz Inowrocław wygrywa 4 mecze z rzędu, a przed chwilą był jeszcze w strefie spadkowej, tak samo Opole. Jednak każdy zespół ma jakieś takie swoje falowania w czasie sezonu. No i my akurat się cieszymy, że to falowanie teraz przyszło to zwyżkowe i że tu możemy u siebie też pokazać pełnię naszej gry dla kibiców, a nie tylko na wyjazdach.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Radosław Kusy, trener KKS Polonii Warszawa: </strong>Na wstępie oczywiście wielkie podziękowania dla drużyny z Wrocławia. Są świetnym młodym zespołem, byli dzisiaj bardzo agresywni i wiedzieliśmy, że to jest zespół, który zawsze walczy pomimo braków kadrowych, co pokazała trzecia odsłona meczu, gdzie wygrali z nami 21 do 13, zawsze będą bardzo groźni. Po drugie chciałbym podziękować najpierw oczywiście mojemu zespołowi, który walczy niesamowicie. Pokazaliśmy po raz kolejny, że jesteśmy zespołem, tak jak Kuba powiedział, chemia jest fantastyczna w zespole, pomimo tego, że WKK nas dogoniło, nawet z nami wygrywało to nie odpuszczaliśmy, graliśmy zespołowo, pokazaliśmy charakter. Po trzecie oczywiście ogromne podziękowania dla kibiców. Tak jak Kuba powiedział, jest to fantastyczne, gdy wygrywa się przed naszą publicznością, bo prawda jest taka, że każdy kibic jest z nami na dobre i na złe, ale na pewno bardzo cieszy, gdy może czuć ten mecz, czuć tę wygraną, bo wiadomo, że inaczej się ogląda i czuje mecz, gdy jest się na hali, a inaczej czuje się mecz przed odbiornikami. Jeżeli chodzi o mecz, to świetna energia, świetny start, realizowanie założeń. Ja nie będę mówił o jakichś tam rzeczach, które musimy poprawić, bo wiadomo, że zawsze możemy być w czymś lepsi, ale ja chyba się skupię przede wszystkim na tym, że może to nie była bardzo duża przewaga, ale wróciliśmy z tych minus czterech, pokazaliśmy niesamowity charakter. Ja też tutaj dzisiaj zaprosiłem ze mną Jakuba Zalewskiego, który dał niesamowitą energię, za co też gorąco mu dziękuję. Byliśmy bardzo dobrzy, oczywiście możemy być lepsi, myślimy już o następnym meczu i to wszystko.</p><p>&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67720/100x70/27372.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67720/jakub-zalewski--zaczelismy-ten-mecz-z-duza-energia.html</link><pubDate>Mon, 30 Mar 2026 11:15:27 +0200</pubDate></item><item><guid>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67719/rafal-knap--to-byly-flaki-z-olejem.html</guid><title><![CDATA[Rafał Knap: To były flaki z olejem]]></title><description><![CDATA[<p>Słabszy początek meczu nie podłamał koszykarzy KSK Qemetica Noteci Inowrocław, którzy w kolejnych częściach meczu byli lepsi od Decki Pelplin i pokonali rywala na jego terenie, 79:70.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Szymon Sobiech, koszykarz KSK Qemetica Noteci Inowrocław:</strong> Bez wątpienia było to bardzo wyrównane spotkanie, zwłaszcza w pierwszej połowie. Gdzieś w drugiej połowie my złapaliśmy super rytm, zaczęliśmy grać zespołowo, poniekąd już w pewien sposób zrozumieliśmy, jak próbują nas bronić zawodnicy z Pelplina, jak też rozmawialiśmy w szatni, szalona obrona z ich strony, podwajając z nieoczywistych w zasadzie czasami pozycji, dlatego jesteśmy super dumni po tym spotkaniu, zwłaszcza, że to był ciężki tydzień, trzy mecze w tygodniu, to na pewno dało się już dzisiejszego dnia odczuć. Tak jak mówię, jesteśmy super szczęśliwi, chcemy utrzymać to, zostały dwa mecze do końca, niestety już żaden z tych meczów nie odbędzie się na naszej hali, tym samym chcielibyśmy bardzo podziękować dzisiaj naszym kibicom, którzy świetnie nas wspierali, urządzili naprawdę wspaniałą atmosferę, prowadzili nas w tym spotkaniu, dlatego wielki szacunek dla nich, jeżdżą z nami cały sezon. Liczymy jeszcze w tych dwóch ostatnich meczach na nich, zdajemy też sobie sprawę, że to będą mecze w środku tygodnia, to też może gdzieś utrudnić ich dojazd. Mimo wszystko zrobimy wszystko, żeby w następnych meczach również wygrać i zakończyć sezon pięcioma zwycięstwami, tego sobie bardzo życzymy.</p><p style="text-align: justify;">Dziękujemy drużynie z Pelplina za to spotkanie, za walkę i chciałbym również życzyć z tego miejsca dużo zdrowia Miłoszowi, bo w jednej z pierwszych akcji doznał urazu. Miejmy nadzieję, że to nie będzie na tyle poważne, na ile wyglądało, wiadomo, że kontuzje w sporcie są nieuniknione, jednak my jako zawodnicy trzymamy się, że tak powiem, razem, więc dużo zdrowia dla niego, wszystkiego dobrego i oby w poniedziałek diagnoza, którą usłyszy, była jak najlepsza.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Krzysztof Szubarga, trener KSK Qemetica Noteci Inowrocław: </strong>Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa na bardzo ciężkim terenie, z bardzo fizyczną drużyną i myślę, że jako jedyny zespół w tej lidze graliśmy niedziela, środa, sobota, czyli w ciągu 7 dni zagraliśmy 3 spotkania, tak naprawdę nie mieliśmy dużo czasu na przygotowanie się do każdego meczu, ale jestem bardzo, bardzo dumny z chłopaków i czapki z głów, bo pokazali energię w każdym z tych 3 spotkań niesamowitą i dzisiaj na koniec taka wisienka na torcie, z tak fizyczną drużyną, nie odstawiliśmy ani na chwilę parkietu i cały mecz walczyliśmy. Widziałem, że początek był gdzieś trudny, ale czułem, że dobrze wejdziemy w ten mecz. Też duża rola tutaj zmienników, którzy też fajnie dzisiaj z ławki dali nam duże wsparcie, także z tego powodu się bardzo, bardzo cieszę. No bardzo ciężki przeciwnik, tak jak wspomniałem, myślę, że Szymon to już dużo powiedział, też różne trapy z różnych miejsc na boisku, dużo na switchu grają, bardzo fizycznie, cieszę się, że wytrzymaliśmy to spotkanie i mamy zwycięstwo, chciałem też podziękować kibicom, bo znowu dzisiaj zrobili wielkie show, dziękuję.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno tak, gdzieś już jakieś myśli w głowie chodzą, także pomalutku zobaczymy, co chodzi po głowie, a co się uda zrobić. Nie rozpoczęliśmy jeszcze żadnych rozmów, myślę, że na to jeszcze przyjdzie czas, także poczekamy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mikołaj Ratajczak, koszykarz Decki Pelplin: </strong>Gratulacje dla Noteci, wykazali się chyba lepszą, wiadomo, tą trzecią, kwartą, w sumie czwartą, gdzie cały czas mecz był na styku, trafili ciężkie rzuty. Natomiast my byliśmy przygotowani, wiedzieliśmy, czego możemy oczekiwać od nich.</p><p style="text-align: justify;">Jeżeli Dylan Frye nie wejdzie w mecz, to Piotrek Lis dzisiaj rzucił chyba trójkę taką bardzo, jedną z ważniejszych. Natomiast są rzeczy ważniejsze niż to, co Noteć gra, a to, że my rzuciliśmy 14 na 32 z wolnych, to jest gruba przesada. Dodaliśmy do tego 16 strat u nas na hali. Tak się nie wygrywa spotkań, także gratulacje jeszcze raz dla Noteci, a my zabieramy się do roboty, bo to, co dzisiaj pokazaliśmy, to nie przystoi takiej drużynie jak my, która ma się bić mocno w play-offach i mamy namieszać.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Knap, trener Decki Pelplin: </strong>Podobała mi się gra Noteci, ich zawziętość, ich wola zwycięstwa, natomiast nie podobał mi się mecz mojej drużyny. Oczywiście nie chodzi o to, że będę się teraz biczował i mowa trawa, biorę na siebie porażkę i tak dalej. Oczywiście, mogę to powiedzieć, bo w końcu jestem kapitanem tego okrętu, ale proszę mi uwierzyć, ja nie wejdę w spodenki czy w uniform moich graczy i nie będę rzucał rzutów wolnych. 14 na 32 na swojej hali, to nie wiem komu to się mogło podobać. Wymuszamy faul, a nie jesteśmy w stanie trafić do kosza i to jest ogromny problem. Oprócz pierwszej kwarty i fragmentu czwartej, gdzie goniliśmy wynik i zagraliśmy troszkę bardziej agresywnie w naszym stylu, to dzisiaj to były flaki z olejem i powiem szczerze, mam nadzieję, że moi gracze też zrobią rachunek sumienia, bo ja już zacząłem i chyba zacznę oddawać naszym kibicom za bilety, bo proszę mi uwierzyć jest wiele innych przyjemniejszych rzeczy w piękny wieczór sobotni, które mogli robić nasi kibice, na przykład piec sobie kiełbaski na grillu, bo pogoda dopisała, a dodatkowo usiąść przy szeroko pojętej herbacie i kontemplować cuda i dziwy natury, a postanowili przyjść na halę, zobaczyć swoją drużynę, dopingować jej, wspierać, pomagać i zawiedliśmy na całej linii. Najbardziej jest mi żal kibiców, także na pewno czeka mnie rozmowa ze sponsorami, z zarządem, bo tak nie może być. Chciałbym przypomnieć, że jeszcze nie jesteśmy w play-offach, a najgorzej by było, żebyśmy byli zależni od innych drużyn, od wyników innych drużyn niż od naszego wyniku, od naszego rezultatu. Gdybyśmy wygrali dzisiaj mecz bylibyśmy już w play-offach, moglibyśmy mówić, że teraz walczymy o miejsca. Nie, na razie walczymy o awans do play-offów i z taką grą, powiem szczerze, nawet jak awansujemy to jeszcze szybciej odpadniemy, bo problemem jest to, żeby utrzymać ten shape, utrzymać tą formę taką mocną. Ja nie mówię, że do zera się nie obroni, ale jeżeli zaczynamy mecz 25 do 13, by w drugiej kwarcie oddać spotkanie 9 do 20, to gdzieś leży problem i ten problem musimy jak najszybciej znaleźć, są pewne pomysły i liczę na to, że moi gracze posypią głowę popiołem i we wtorek będzie najlepszy trening w tygodniu, bo będą podrażnieni i będą chcieli też sobie coś udowodnić. To jest tylko mecz, ktoś powie, ale dla niektórych ludzi ze staffu, z klubu, a także liczę na to, że dla niektórych z moich graczy to jest całe życie. Mecz jest jak proza egzystencji i proszę mi uwierzyć, nie było wesoło w szatni po meczu. Mam nadzieję, że chłopcy skoczą na piwo, moi gracze wyjaśnią sobie kilka rzeczy, ale proszę mi uwierzyć, ktoś, laik zapyta, to co on z nimi robi na treningach, skoro nie trafiają tak rzutów wolnych, to ja powiem tak, zapraszam cię laiku, przyjdź i zobacz, albo sam porzucaj do kosza, ale z drugiej strony, powiedzmy sobie szczerze, bierzemy za to pieniądze i nie wypada schodzić poniżej pewnego poziomu.</p><p style="text-align: justify;">Dzisiaj sok z gumijagód nie zadziałał, bo chyba się skończył, muszę poprosić Michała, żeby przywiózł troszkę więcej, żebyśmy się może kąpali w tym soku z gumijagód, bo na razie to jest mi wstyd, jest mi wstyd przed zarządem, jest mi wstyd przed kibicami, zarówno kibicami naszymi wiernymi, wspaniałymi, a także przed kibicami Noteci Inowrocław, bo kibice Noteci pamiętają nas z dobrego meczu w Inowrocławiu, jednego z lepszych w tym sezonie mojego teamu i nagle w dwóch kwartach zgraliśmy jak flaki z olejem i jedynie co, to mogłem być szczęśliwy z wyniku, ale mecz nie był widowiskowy jakichś wysokich lotów. Dobrą robotę zrobił na skautingu Jacek Stajszczak, widzę, świetnie poprowadził to, Krzysiu Szubarga i de facto dzisiaj nasz wieczór, ten późny wieczór będzie dosyć smutny, no cóż, tak bywa, jeszcze raz powtórzę, musimy wrócić na swoje tory, oby jak najszybciej i liczę na to, że kontuzja Miłosza Toczka nie jest na tyle poważna, że go wyeliminuje do końca sezonu. Jest to niewątpliwie bardzo ważny członek naszego teamu.</p><p style="text-align: justify;"><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://1lm.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67719/100x70/27369.jpg" width="100" height="67"/><link>https://1lm.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67719/rafal-knap--to-byly-flaki-z-olejem.html</link><pubDate>Sun, 29 Mar 2026 11:53:11 +0200</pubDate></item></channel></rss>
