Mariusz Konopatzki, koszykarz Decki Pelplin: Drużyna z Poznania postawiła nam na początku na pewno twarde warunki, co wiedzieliśmy. Zaczęliśmy bodajże 15-8. Źle weszliśmy w mecz, aczkolwiek wydaje mi się, że zaczęli obroną i takim zawzięciem. Zmieniliśmy kilka graczy i zaczęło nam iść w obronie. Więcej energii daliśmy w obronie. To, co sobie zakładaliśmy, że musi być, a nie było na początku. Wróciliśmy do meczu do 15 punktów w pierwszej połowie. Doszliśmy ich na 3-4 punkty do połowy. Zaczęliśmy dobrze trzecią kwartę i już później kontrolowaliśmy mecz. Cieszy też to, że każdy pograł. Dalej się przygotowujemy do kolejnego meczu z WKK.
Rafał Knap, trener Decki Pelplin: Jak mecz wyglądał, to każdy widział, więc ja nie będę rozgadywał na ten temat, bo to jest sprawa oczywista, ale chciałbym poruszyć kilka innych aspektów. Po pierwsze, znaliśmy skład osobowy Poznania, było to ogłoszone. Wiemy, że trapią ich kontuzje. To są nieszczęścia, które są wpisane w ten sport. Życzymy powrotu do zdrowia Jankowi Nowickiemu, „Stopie”, „Samsonowi”, bo na pewno te zawody wyglądałyby zupełnie inaczej. Mimo tego, że Poznań stracił szansę na awans do playoffów, to wiem, że tutaj by tanio skóry nie sprzedali, co też pokazała pierwsza kwarta, drużyna gospodarzy w osłabionym składzie potrafiła walczyć zawzięcie i dążyć do wygranej. Należą się też brawa dla organizacji, dla zarządu, dla trenera Valeiko, że w takim meczu, gdy już wynik uciekał i trener, umówmy się, który z niejednego pieca chleb jadł i zna się na tym sporcie jak mało kto, wiedział, że już raczej są nikłe szanse na wygraną, dał szansę pograć młodym swoim podopiecznym, co też umówmy się, i wszyscy to wiedzą, to jest tajemnica poliszynela. Za te minuty są dla klubu pieniądze z PZKosz i to nie są małe, to jest dobry zastrzyk gotówki. Uważam, że jak najbardziej jest to celowe. Przede wszystkim dla rozwoju tych młodych graczy, że mogą rywalizować z silniejszymi przeciwnikami, a druga rzecz, że dla budżetu klubu na przyszłość to jest też lepszy hotel, lepszy autobus, lepszy obiad, bądź też zakontraktowanie lepszego gracza. I naprawdę uważam, że to było bardzo mądre posunięcie i za to należą się brawa. Brawa należą się też kibicom z Poznania, którzy mimo tego, że chyba najwyższa przewaga była 31, wciąż wspierali, wciąż dopingowali, wciąż byli ze swoimi pupilami i za to naprawdę szacunek. Bardzo lubię grać w halach, gdzie jest doping koszykarski i to widać po kulturze tych ludzi. Zawsze tutaj wracam z rozrzewnieniem i z przyjemnością. Nie zawsze wracam z tarczą. Dzisiaj się to udało, że wracamy z tarczą, a nie na tarczy.
Powiedzmy sobie szczerze, James Washington, Patryk Stankowski to są gracze, Andrzej Krajewski, nie chcę kogoś obrazić, że nie wymieniłem, ale to są gracze, którzy już kilka sezonów spędzili w tej lidze i na pewno nie mogliśmy ich lekceważyć. Zaskoczył mnie trener Valeiko swoją pierwszą piątką. Zaskoczył mnie też trener Valeiko rotacją na pewno. Spodziewaliśmy się zupełnie innej, natomiast przewaga 30 do 17, 30 punktów straconych w pierwszej kwarcie to jest nie do przyjęcia jeżeli chodzi o moją drużynę, jeżeli chcemy liczyć się w play-offach i chcemy liczyć się w tej lidze. Powiem tak przyszłościowo. Chciałbym, żeby taka pierwsza kwarta była dla nas dobrą nauką, żeby też pokazać, że mimo tego, że drużyna jest skazywana na porażkę, na pożarcie, że my jesteśmy faworytem, to nagle wychodzą młodzi chłopcy, powiedzmy sobie szczerze juniorzy starsi, wychodzi Igor Krajewski, któremu bardzo kibicuję, bo to jest chłopak, to jest syn mojego kolegi z Koszalina, kibicuję mu bardzo, ale on do tego meczu miał 0 punktów. Oczywiście śladowe ilości, jeżeli chodzi o minuty, nie wiem, czy oddał dwa rzuty, a dzisiaj grał jak stary wyga i to cieszy, jeżeli chodzi o przyszłość polskiej koszykówki, bo wiem, że jest powołany do kadry. A druga sprawa, za co też gratuluję Enei, że buduje tutaj zawsze bardzo fajny skład oparty na graczach doświadczonych, na starych wygach, oczywiście starych w cudzysłowie, wzmocnionymi młodymi chłopakami, którzy są na dorobku i walczą o swoje. I to naprawdę taki wzór postępowania, podobnie jak WKK Wrocław, jest jak najbardziej celowy i za to należą się nagrody i brawa.
Edmunds Valeiko, trener Enei Basketu Poznań: Po pierwsze gratulacje dla Decki i powodzenia w play-off. To był zespól, który pracuje przez 40 minut, my zagraliśmy 20 minut już kolejny mecz, taka jest różnica i stąd taki wynik. Jestem zadowolony, jak nasi młodzi zawodnicy dzisiaj zagrali. Remik pierwszy raz grał i można powiedzieć, że jest to krok do przodu. Tak ogólnie można powiedzieć, bez wymówek, to jest moja wina, że nie zbudowałem tego zespół na 40 minut, tylko na 20 minut. Były pomyłki, oczywiście, możemy mówić o kontuzjach, to wszystko jest faktem. To tak wygląda, że 20 minut gramy super, a 20 minut nie wiem, co to jest. Oczywiście winę za to biorę na siebie. Z mojej strony jeszcze dziękuję kibicom i oczywiście skończymy ten sezon, mam nadzieję, pełnym składem, zapraszamy wszystkich i oczywiście będziemy starali się pełne 40 minut grać w następną środę
Igor Krajewski, koszykarz Enei Basketu Poznań: Myślę, że tu nie ma dużo do dodania, tak jak trener mówi, w drugiej połowie daliśmy im się rozpędzić, nie trzymaliśmy się założeń. W ataku tak samo, graliśmy każdy co chciał i tak bez energii wyszliśmy na pewno na tą drugą połowę. Myślę, że to było widać na pewno.
Na pewno fajnie widzieć, że trener mi ufa, żebym tyle grał w meczu. Wiadomo, też powołanie do kadry to jakieś wyróżnienie, że trenerzy widzą, że praca jest złożona i że liczą na mnie, żebym tam grał więc na pewno się cieszę, ale na pewno jeszcze dużo pracy, więc nie spoczywam na laurach i dalej będziemy pracować.
