Dariusz Kaszowski, trener koszykarz Solvera Sokoła Łańcut: Na wstępie gratuluję zespołowi gospodarzom, trenerowi Skibie i całemu sztabowi trenerskiemu zwycięstwa w dzisiejszym spotkaniu. Dziękuję też naszym kibicom, którzy przejechali taki kawał drogi i wspierali nas w tym spotkaniu. Co do meczu, każdy zespół przechodzi kryzysy, my dzisiaj praktycznie poza pierwszą kwartą nie przeciwstawiliśmy się zespołowi Astorii. Mamy swoje problemy z którymi musimy się na razie borykać i myślę, że jeżeli te problemy nas ominą, to wtedy wrócimy do lepszej gry. Na dzień dzisiejszy gra zespołu Astorii była zdecydowanie lepsza i stąd też takie okazałe zwycięstwo.
Zabrakło dziś wszystkiego po trochu. Zaczyna się od tego w jaki sposób pracujemy na jednostkach treningowych. Ostatnio mamy duży problem z tym, żeby popracować nawet 4 na 4, zespół dopadły problemy. Próbujemy zawodników wyleczyć do meczu ligowego i potem nasza gra tak wygląda, jak wygląda. Nie możemy popracować w układzie 5 na 5, przećwiczyć warianty obronne i dzisiaj to zostało bardzo obnażone. 113 punktów to jest nasza największa porażka w tym sezonie względem straconych punktów. To o czymś świadczy, ale to można pewne rzeczy przekazywać na desce. Każdy mniej więcej wie o co chodzi, ale jeżeli tego się w odpowiedni sposób nie wybiega i nie wypoci na jednostce treningowej, to nie funkcjonuje to tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.
Filip Struski, koszykarz Solvera Sokoła Łańcut: Tak jak trener powiedział, też przyłączam się do tych słów. Gratulacje dla drużyny przeciwnej. Naprawdę zagrali się równe zawody, każdy z nich zagrał w podobnym wymiarze czasowym. I właśnie to wyszło, że tak jak trener wspomniał, ludzie oraz zdrowie było po ich stronie, mieli szeroką rotację. Nie ma co narzekać, każdy ma swoje problemy, także my musimy podnieść głowy do góry, bo naprawdę te porażki pewnie bolą jak zawsze w takim wymiarze są, to musimy naprawdę wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i pokazać się z lepszej strony w następnym spotkaniu, bo też mamy ciężki wyjazd do Białegostoku. Jeszcze raz dziękuję za walkę, za to, że pokazaliśmy w pewnym momencie charakter, dobrze zaczęliśmy to spotkanie, ale cóż, nie mieliśmy mocy, żeby w dniu dzisiejszym się przeciwstawić.
Patryk Kędel, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Przede wszystkim na początku chciałem pogratulować mojej drużynie za naprawdę narzucenie fajnego tonu od samego początku. Takie mieliśmy założenia, żeby intensywnością zabić ten mecz, co przyniosło efekt tego, że po prostu zdobywamy 113 punktów w pierwszym meczu po nowym roku, więc na pewno jest to fajny prognostyk, ale oczywiście nie spoczywamy na laurach. 81 punktów straconych to też nie jest fajny wynik u siebie. Na szczęście dzisiaj przepchnęliśmy ten mecz atakiem i z mojej strony tyle. Chciałem jeszcze raz podziękować chłopakom, bo naprawdę intensywność od samego początku była bardzo dobra.
Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Gratulacje należą się zawodnikom, sztabowi całemu. Podziękowania dla drużyny z Łańcuta, życzenia urodzinowe dla trenera Kaszowskiego przed meczem mu złożyliśmy, ale powiedzieliśmy, że w prezencie zwycięstwa nie dostanie, więc byliśmy słowni, więc życzymy im szczęśliwego powrotu na Podkarpacie. Duże podziękowania dla publiczności, która naprawdę nas wspiera. Czujemy to i fajne widowisko, jeśli chodzi o atak, więc powinni kibice być zadowoleni. Udane otwarcie nowego roku. Bardzo nam się przydała ta przerwa świąteczna. Wyleczyliśmy drobne urazy, mogliśmy nad pewnymi rzeczami popracować i ten czas wykorzystaliśmy dobrze. Cieszy przede wszystkim 30 asyst, więc dzieliliśmy się piłką, graliśmy zespołowo, graliśmy szybko. Zrealizowaliśmy nasze założenia. Były oczywiście błędy, będziemy analizować pewne rzeczy, ale zwycięstwo okazałe i idziemy dalej. Za 8 dni kolejny mecz, więc będziemy musieli się przygotować. Zaczynamy drugą rundę z nadziejami i z wiarą, że będziemy grali coraz lepiej.
Po pierwsze, jesteśmy wszyscy zdrowi, prawie, bez Bartka Ptaka. Wyleczyliśmy drobne urazy, które mieliśmy przed meczem z SKS-em. Święta, trochę wolnego dostali zawodnicy, głowy odświeżone i z nową energią przystąpiliśmy do przygotowań do tego meczu, do drugiej rundy. Myślę, że ta przerwa była nam potrzebna przede wszystkim od strony mentalnej. Musieliśmy troszeczkę od siebie odpocząć i troszeczkę z boku spojrzeć na to, gdzie jesteśmy i w którą stronę zmierzamy.
Pierwsza runda za nami, zdecydowanie mogło być lepiej, bo dwie porażki u siebie z ŁKS-em i z SKS-em mogą nas dużo kosztować w ostatecznym rozrachunku, ale 13-3, brałbym w ciemno przed ligą. Mieliśmy dużo więcej wyjazdów, aczkolwiek w tej rundzie będziemy mieli właśnie wyjazdy do ŁKS-u, do SKS-u, do Łańcuta, do Rzeszowa więc naprawdę ta druga runda, jeśli chodzi o wyjazdy, o jakość przeciwników, nie umieszczając oczywiście nikomu, będzie trudniejsza.
