Kamil Piechucki: To porażka która boli

,

Lista aktualności

Kamil Piechucki: To porażka która boli

Kolejny mecz w którym Żubry Abakus Okna Białystok nawiązały bardzo wyrównaną walkę z rywalem. Białostoczanie byli bardzo blisko wygranej z GKS-em Tychy, jednak w decydujących momentach meczu to tyszanie zachowali więcej zimnej krwi triumfujac ostatecznie 76:70. Oto pomeczowe opinie przedstawicieli obu druzyn:

Obraz

,

 

Sebastian Bożenko, koszykarz GKS-u Tychy: Przede wszystkim chciałbym podziękować drużynie z Białegostoku za mecz, naszej drużynie za zwycięstwo. Myślę, że byliśmy bardzo dobrze przygotowani do tego spotkania. Mieliśmy trochę przerwy między świętami i nowym rokiem. Ostatni okres w naszym wykonaniu bardzo ciężki. Mieliśmy kilka takich wewnętrznych rozmów i takiego przygotowania do tego, co nas czeka po nowym roku więc bardzo cieszy to zwycięstwo. Wiemy, że drużyna z Białegostoku to już nie jest ten sam zespół co z początku sezonu. Są bardzo niewygodnym rywalem. Myślę, że na pewno jeszcze dużo zwycięstw przed nimi tutaj u siebie w domu w Białymstoku przy tych gorących kibicach. Fajne spotkanie. Tak jak mówię, bardzo ważne dla nas zwycięstwo. Myślę, że odetchnęliśmy troszeczkę z ulgą po tych ostatnich porażkach. Myślę, że trzymaliśmy się dzisiaj razem, bo też były takie kryzysowe momenty, gdzie chłopaki z Białegostoku naprawdę trafiali bardzo ciężkie rzuty i wyszliśmy z tego więc myślę, że będzie nas to budować na przyszłe spotkania i myślę, że po prostu będziemy pchali do przodu i budowali jako drużyna.


Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy: Zacznę przede wszystkim od gratulacji dla mojego zespołu, bo wiemy, że oczekiwania każdy z nas wewnątrz zespołu, zawodników, trenerów i w klubie ma wyższe niż dotychczas. Tak jak Sebastian powiedział, odbyliśmy naprawdę dużo szczerych rozmów na temat tego, co można zmienić w naszym zespole, bo wiemy, że posiadamy naprawdę bardzo dobrych graczy, a coś nie funkcjonuje. To był bardzo trudny mecz dla nas w kategorii mentalnej, ponieważ Żubry to już nie jest zespół z pierwszej rundy. Bardzo dobre transfery, dobry pomysł na grę trenera Piechuckiego, więc należą im się też brawa za walkę i tak jak Sebastian powiedział, na pewno jeszcze niejeden mecz wygrają, dlatego cieszy postawa moich graczy, że uwierzyli w nasze małe rzeczy, założenia taktyczne. Wykonaliśmy osiem przechwytów, które były bardzo ważne w kluczowych momentach. Myślę, że pomysł w defensywie też się dzisiaj sprawdził i dużo mieliśmy otwartych rzutów, które nie wpadły, albo których czasami nie chcieliśmy zabrać, ale tu trzeba stanąć w obronie zawodników, bo to wynika gdzieś z jakiejś może niepewności jeszcze, którą bardzo będziemy musieli próbować z każdym meczem odbudować. Cieszy to zwycięstwo, zespołowe zwycięstwo, to trzeba podkreślić, na trudnym terenie. Gratuluję moim chłopakom, dziękuję Żubrom za spotkanie. Bardzo długo z tym zwlekałem, ale jestem w tej lidze naprawdę wiele lat i nie boję się tego powiedzieć na konferencji. Łatwo jest to powiedzieć po przegranym meczu, ale powiem to po wygranym spotkaniu. Myślę, że na każdej konferencji, którą oglądam, to dotyczy pierwszej ligi, jest poruszany temat sędziowania. Bardzo szanuję sędziego głównego Rafała Zuchowicza i należy stanąć troszkę w obronie sędziów i to jest apel do ligi. Liga poszła bardzo do przodu, stała się bardzo fizyczna. Jest dwóch obcokrajowców, zeszło mnóstwo graczy z ekstraklasy do ligi. Jest bardzo wymagająca, trudna do prowadzenia dla trenerów, dla graczy, a zarazem dla sędziów. To jest apel do ligi. Jeżeli tutaj nie wejdzie jakiś pomysł na to, nie wiem dlaczego nie wprowadzamy systemu VAR, aby pomóc sędziom i pomóc w relacji między trenerem a sędzią i zawodnikami. Widzę, obserwuję to od lat i to jest coraz cięższa praca dla nich do wykonania i potem są te niepotrzebne nerwy. Ja nigdy nie zwalam winy na sędziów, bo zawsze uważam, że można zrobić jedną stratę mniej, postawić lepiej zasłonę, zagrać konsekwentnie atak, skupić się na defensywie. Liga jest wymagająca, wszyscy są oceniani, zawodnicy są oceniani, trenerzy są oceniani, kibice wymagają czegoś i myślę, że trzeba sobie pomóc. Chociażby wprowadzenie systemu VAR, możliwości sprawdzania przez trenera pomyłki, bo każdy z nas jest człowiekiem, każdy z nas się myli. Powinno to nastąpić jak najszybciej. To tyle. Jeszcze raz gratuluję mojemu zespołu i dziękuję Żubrom za bardzo wymagające spotkanie.

Krystian Tyszka, koszykarz Żubrów Abakus Okna Białystok: Na wstępie chciałbym pogratulować drużynie GKS-u. Myślę, że stworzyliśmy dziś fajne widowisko dla kibiców, super, że nas wspierają i chciałbym im podziękować. Bliski mecz, ale nie na naszą korzyść. Widać, że wygląda to troszkę lepiej, idziemy w dobrą stronę, ale niestety dalej punkty wywozi z naszej hali drużyna przeciwna, także musimy się wziąć w garść. Za tydzień mamy Łańcut u siebie, także mam nadzieję, że zagramy lepiej i w końcu wygramy ten mecz. W ostatnich minutach tak naprawdę daliśmy łatwo wjechać pod kosz lub pod faul zawodnikowi z Tychów, Bożenko i tak naprawdę albo trafił do kosza, albo miał dwa rzuty osobiste i niestety troszkę za łatwo w tym defensie pozwoliliśmy na to.

Kamil Piechucki, trener Żubrów Abakus Okna Białystok: Gratulacje dla przeciwników. Na pewno mecz walki, na pewno mecz z emocjami. Nie zamknęliśmy tego meczu w ostatnich 2-3 minutach. Podobnie jak w Starogardzie Gdańskim z zespołem, który od wielu, wielu lat jest w play-off albo bije się mocno w górnej części tabeli. Natomiast na pewno to nie jest przyjemne przegrywanie. Trzeba spojrzeć na to czy mieliśmy realną szansę, tak mieliśmy realną szansę żeby wygrać. Żeby wygrywać ciężkie mecze też tego trzeba się nauczyć i tą nauką często są porażki, natomiast absolutnie nie jesteśmy z tego powodu szczęśliwi, że przegraliśmy. Końcówka zdecydowała na pewno, że z meczu po 70 nie mieliśmy możliwości wygrania tego meczu. Nie chciałbym za dużo mówić o tym co się działo poza zawodnikami, natomiast z pewnej rzeczy jestem niezadowolony. Myślę, że można było spokojnie ten mecz bez niepotrzebnych interpretacji spoza boiska przeprowadzić do końca.

Nie patrzę na to czy w czwartej kwarcie wygrywamy czy nie. Mieliśmy problemy czasami w pierwszej kwarcie. Dzisiaj nam dobrze pierwsza kwarta wyszła, więc każdy mecz jest inny. Natomiast tak jak powiedziałem, jest mecz po 70. Czego więcej chcieć? Jeżeli ktoś by nam powiedział, że będzie po 70 z zespołem, które chce wysoko walczyć w tej lidze, bo umówmy się, że to, że są na ten moment w okolicy 7-8 miejsca to nie jest realna ich siła. Jeżeli ktoś by nam powiedział, że mamy po 70 i do końca są te 2 minuty, bralibyśmy to w ciemno. I tak, wtedy prosta jest sytuacja. Tu już nie ma dużo czasu, trzeba któryś rzut trafić i którąś z łatwych akcji obronić. Nam się dzisiaj to nie udało. Postawiliśmy na takich graczy w końcówce spotkania, jacy byli na boisku. Nie udało się tą piątką zamknąć tego meczu i dlatego przegrywamy. Natomiast to nie jest tylko ostatnia kwarta czy pierwsza, to jest całokształt. Tu jest dużo pracy wykonanej naszych zawodników od kiedy tutaj jesteśmy, przy wzmocnieniach. Również dołączamy teraz Mateusza do składu, co też nie jest najłatwiejsze, bo oczywiście to jest kolejny nowy zawodnik. Tak jak powiedziałem, ja chylę czoła dla zawodników, bo było po 70 i można było mecz zamknąć i nie zamknie tego nam przeciwnik, nie odda, nie zamknie tego asystent, trener. Zamknie to nam dobra obrona i dobry celny rzut. Dzisiaj nam się to nie udało. To jest tak naprawdę proste w końcówce, jeżeli mamy szansę i mamy dość jakościowych zawodników, żeby to zamknąć. Dzisiaj im się nie udało, na pewno każdy z nich wie, co mógł zrobić lepiej. Na pewno chcemy w następnym meczu, jeżeli będzie taka sytuacja, zamknąć ten mecz. Tutaj wielkiej filozofii nie będę mówił.

Dzisiaj na pewno Myles w drugiej połowie, szczególnie gdzie potrzebowaliśmy szybszej gry i celnych rzutów, na pewno nam pomógł. Natomiast nie skupiałbym się na nim tylko, bo oczywiście w końcówce meczu moim zdaniem mógł dwie akcje inaczej rozegrać i w ataku i w obronie więc tutaj się możemy zastanawiać. Na pewno dzięki niemu jesteśmy w grze, też z tak dobrymi przeciwnikami, na pewno daje nam dużo, na pewno jest dobrym zawodnikiem i jesteśmy z tego szczęśliwi, że się w krótkim czasie udało takiego zawodnika załatwić, bo to nie jest łatwe w tej części sezonu. Tak, dzisiaj na pewno punktowo był liderem, natomiast ja się skupiam, jak zespół będzie grał. 27 punktów to i tak nie jest całe 70 kilka zespołu, ale tak, jest super wzmocnieniem absolutnie. Mamy zawodnika, który ma potencjał.

Fizyczność na pewno, widzieliśmy, niektórzy zawodnicy przewyższali nas fizycznością. To nie ma co ukrywać, natomiast fizyczność bierze się z podejścia indywidualnego zawodnika do wieloletniego treningu. To nie jest moje widzimisię. Po prostu zawodnik, jeżeli chce grać w koszykówkę na wyższym poziomie, musi dużo bardziej pracować nad fizycznością. My mamy takich zawodników, jak mamy. Niektórzy są trochę fizyczni, niektórzy mniej. Tego nie zmienimy. Musimy tą solidnością, dobrą pracą, zrozumieniem i tymi posiadaniami, które dzisiaj mieliśmy, żeby przebić ten mecz, wykorzystać. Innej szansy nie mamy. Nie będziemy bardziej fizyczni po prostu, bo tej fizyczności nie mamy. I tak, to jest na pewno ważne. Doświadczenie też jest ważne. Ja rozumiem, że ten zespół ma krótsze zgranie. Wielu zawodników nie grało długo w pierwszej lidze, albo są nowi w Polsce, tak jak Myles. To też ma wpływ. Natomiast, tak jak powiedziałem, byliśmy po 70 w meczu i brakuje nam tego malutkiego zamknięcia meczu i nad tym będziemy pracować.

Przed nami 16 spotkań. Zaczynamy w przyszłym tygodniu od treningu. Zakładam, że w poniedziałek lub wtorek zobaczymy i szykujemy się na Łańcut. Mówiłem nieraz, skupić się na tym, co jest tutaj i teraz. Dzisiaj jest porażka, która boli. Trzeba zebrać siłę na trening i przygotować się do bardzo dobrego zespołu z Łańcuta i próbować ukraść pierwszy mecz w nowym roku. Tak jak powiedziałem, nie będę wypowiadał się, co się działo zanim ja tu dołączyłem. To jest historia. Natomiast ja widzę potencjał w tym zespole. Zresztą widać, ludzie przychodzą, jest dobra atmosfera i mamy realnie szansę zagrać lepszą koszykówkę w drugiej rundzie i w drugich 16 spotkaniach. Czy nam się to uda? Nie jestem na ten moment w stanie powiedzieć. Wiem, że będziemy dobrze pracować i przy odrobinie szczęścia również ze zdrowiem, jesteśmy w stanie wygrywać mecze, ale nie wybiegam daleko, które będą mecze ważne, bo tak jak powiedziałem, my nie jesteśmy w fotelu kierowcy, bo inne zespoły mają przewagę nad nami i też musimy trochę liczyć na to, jak oni będą grali. Jak się skupimy na swojej pracy, to jest szansa wygrać jakiś kolejny, następny mecz za 7 dni, który może dać iskrę wiary zawodnikom i my tego szukamy. Nie szukamy meczu nr 10, szukamy meczu nr 1 w drugiej rundzie i chcemy na to wszystkie siły postawić.