Piotr Lis, koszykarz KSK Qemetica Noteci Inowrocław: Wiedzieliśmy, jak ważny jest to dla nas mecz. Mocno przygotowaliśmy się do niego. Chcieliśmy wykorzystać pewne braki tutaj z zespołu z Kotwicy. Przez pewien okres czasu się to udawało. Byliśmy w meczu. Myślę, że moment, w którym traciliśmy koncentrację i dawaliśmy łatwe punkty drużynie z Kołobrzegu pozwolił im otworzyć skrzydła i gdzieś tam otworzyć zawodników, którzy dzisiaj nas trochę pokarali. Szkoda. Musimy dużo pracować, dużo zmienić jeśli chodzi o podejście. Nie może być tak, że mamy przestój zaraz po wejściu w drugą połowę. Wracamy teraz do Inowrocławia, ciężko pracujemy i mamy nadzieję, że tą złą pasę uda się przerwać i w kolejnym meczu będziemy walczyć, mamy nadzieję, że wygramy ten mecz.
Krzysztof Szubarga, trener KSK Qemetica Noteci Inowrocław: Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Kołobrzegu za to spotkanie. Myślę, że patrząc na cały przebieg drugiej połowy to udało nam się przegrać mniej niż mogła Kotwica wygrać. Mamy duży problem z organizacją gry. Coś sobie zakładamy, a nie potrafimy tego wyegzekwować i tutaj jest nasz największy problem, gdzie w ataku stanęliśmy w pewnym momencie i nic nie mogliśmy zrobić i to też nie wynikało z tego, że defensywa Kotwicy była tak mocna, że nie mogliśmy zorganizować gry. Po prostu nie realizowaliśmy tych naszych założeń, którego zawodnika szukamy i za szybko chcieliśmy wszystko robić, tutaj mieliśmy duży problem. Myślę, że defensywa wygląda już troszeczkę lepiej. Wstawki agresywniejszej obrony, z której też jestem zadowolony, bo tak naprawdę dużo nie mamy czasu na to, żeby trenować w tej chwili, także te wstawki też wyglądały momentami lepiej. Myślę, że potrzebujemy tutaj zrobić pewne ruchy, żeby ta nasza organizacja gry wyglądała dużo lepiej. Chciałbym jeszcze bardzo podziękować naszym kibicom za przyjazd taki kawał drogi i wspieranie nas przez całe spotkanie. Nawet gdy było już minus 20, było ich słychać. Także dzięki wielkie dla nich i wierzę w to, że jeszcze im się odpłacimy dobrą grą i zwycięstwami.
Paweł Leończyk, koszykarz Kotwicy Port Morski Kołobrzeg: Cieszę się, że ten pierwszy mecz po jakimś tam nazwijmy to powrocie wygrany. Na pewno jako drużyna tego potrzebowaliśmy. Byłem na kilku treningach, widziałem, że chłopaki chcą się bardzo przełamać tutaj w Kołobrzegu. Ostatni dobry mecz w Warszawie. Udało nam się dzisiaj wygrać i podtrzymać tą dobrą pasę, a co do samego spotkania, nie będę tutaj pewnie odkrywczy, że bardzo dobra obrona z naszej strony. Myślę, że dużo założeń, pewnie o tym powie sam trener, było zrealizowanych. Dobrze weszliśmy w mecz, dobrze potem kontynuowaliśmy. Złapaliśmy dobry rytm w drugiej kwarcie i schodziliśmy na przerwę prowadząc dziesięcioma punktami. To był taki dosyć istotny moment i myślę, że początek trzeciej kwarty również ten istotny moment, że nie daliśmy się tutaj złapać w drużynie z Inowrocławia. Odskoczyliśmy na około 20 punktów i może poza tymi dwoma ostatnimi minutami kontrolowaliśmy całkowicie ten mecz. Ze swojej strony chciałem trochę chłopaków przeprosić, bo nie znam jeszcze wszystkich zagrywek i wiem, że też czasami po prostu biegałem jak taki wolny elektron w ataku, ale postaram się to jak najszybciej nadrobić i oni będą się czuli komfortowo, bardziej na błysku i ja na pewno też.
Rafał Frank, trener Kotwicy Port Morski Kołobrzeg: Pierwsze co mogę powiedzieć, to na pewno jestem dumny z chłopaków, bo to co powiedzieliśmy sobie w szatni, że w Inowrocławiu też była zmiana trenera i ostatni mecz naprawdę grali z mega intensywnością, mega zaangażowaniem i ta energia u nich aż kipiała, więc wiedzieliśmy, że wyjdą tutaj napakowani tą energią i złością, bo tam uciekł im ten mecz Wiedzieliśmy, że musimy przede wszystkim wyjść na ten poziom energii i defensu, na ten najmocniejszy jaki możemy i żeby się przeciwstawić, dopiero wtedy będziemy grali basket i te detale i skuteczność dopiero decyduje o wyniku spotkania, więc tutaj na pewno szacunek dla chłopaków. Bardzo się cieszę, że Paweł dołączył do zespołu i tu też bardzo podziękowania dla niego, dla jego rodziny, która gdzieś w tej decyzji na pewno go wsparła i się bardzo cieszymy, bo to nie jest takie łatwe, wiemy, że w sezonie, w trakcie sezonu i w ogóle nie jest łatwo pozyskać takiego gracza, tego pokroju, mimo tego, że może ma tam 39 lat, ale widać na boisku, że jest doświadczenie i ma możliwości, żeby nam pomóc, więc jestem bardzo wdzięczny jemu i jego rodzinie. Tu jedyna rzecz, którą mógłbym tylko poprosić, gdzieś tam ja też mam troszkę w sobie pokory i naprawdę liczę na to, że fajny mecz, dosyć duża frekwencja na trybunach, ale mam też prośbę, żeby ten sektor zielony dołączył do nas bardzo mocno, bo tego potrzebujemy i naprawdę my obiecujemy, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, ale potrzebujemy tej dodatkowej energii i bardzo bym się cieszył i prośba w stronę kibiców, żeby przyszli w jak największej ilości na kolejny mecz. Potrzebujemy tego wsparcia, także na WKK zróbmy mega bombę kibicowską na meczu a my postaramy się oddać tą energię na boisku.
