Jalen Ray, koszykarz PGE Spójni Stargard: Gratulacje dla WKK, zagrali świetny mecz, my nie graliśmy po swojemu. Myślę, że źle zaczęliśmy, walczyliśmy w drugiej połowie, ale straty z pierwszej polowy zadecydowały, że nie daliśmy rady dogonić rywali.
Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Gratulacje dla przeciwnika, na pewno byli do tego mecz dobrze przygotowani, zagrali znacznie lepiej niż my. Nie do zaakceptowania jest pierwsza polowa, zwłaszcza jeśli chodzi o pewne standardy, poziom gry, który zaprezentowaliśmy po obu stronach parkietu. To było najgorsze nasze 20 minut w tym sezonie. Musimy zrobić wszystko, aby to już się nigdy nie powtórzyło, bo to jest znacznie poniżej naszego potencjału. Problemy, które mieliśmy w obronie, też strefy podkoszowej kreowały też kolejne rzuty otwarte za trzy dla rywala i rywal był bardzo dobrze dysponowany, dlatego aż 51 punktów WKK zdobyło w pierwszej połowie. W drugiej myślę, że mój zespół cały czas miał wiarę w to, że można odwrócić ten mecz. Były pewne momenty, poprawiliśmy walkę o zbiórki, która też w ogóle nie funkcjonowała w pierwszej połowie. Natomiast byliśmy bardzo daleko od tego, aby powalczyć o zwycięstwo w tym meczu. Zbyt dużo rzeczy nas dzisiaj zawiodło. Tak naprawdę na każdej płaszczyźnie nie dowieźliśmy tego, co powinniśmy zrobić. Jest to dla nas bardzo bolesna nauczka, z której trzeba wyciągnąć wnioski, aby nie zagrać nawet już jednej takiej połowy w sezonie, a co dopiero całego takiego meczu.
Zawsze jeden zawodnik więcej w rotacji, zwłaszcza w tej strefie podkoszowej, poprawiłby intensywność gry. Przynajmniej tak planowo się do tego podchodzi. Po obu stronach boiska pomógłby ze zbiórkami i tworzyłby może większe zagrożenie w tej strefie podkoszowej rywala, ale nie chcę za dużo tak mówić, ani szukać tego typu wymówki, że mieliśmy dzisiaj krótszą rotację niż zwykle. Powinniśmy zagrać znacznie lepiej, twardziej i bardziej skutecznie, ale rzeczywiście dzisiaj graliśmy trochę okrojonym składem, zwłaszcza też w momencie, kiedy nasi gracze wysocy mieli problemy z faulami.
Nie było żadnych problemów jeżeli chodzi o tych graczy, których dzisiaj obserwowaliście na boisku. Jeżeli chodzi o jakieś drobne urazy czy choroby, nic takiego się nie działo. Trenowaliśmy normalnie po meczu w Inowrocławiu. Przygotowaliśmy się normalnym mikrocyklem do tego spotkania, natomiast zagraliśmy bardzo źle.
Myślę, że to nie jest może kwestia jednego meczu, tylko to jest kwestia wielu, wielu tygodni pracy, no bo trafiły nas mocno te problemy zdrowotne od okresu przygotowawczego i później w pierwszej części sezonu trochę się z tego wygrzebaliśmy. Natomiast jakby w nogach tych zawodników, którzy grali wiele minut przez cały sezon jest sporo kilometrów więc taka przerwa w trakcie sezonu uważam, że wpłynie pozytywnie na zespół. Natomiast dla nas oczywiście, jako dla sztabu szkoleniowego jest to też taka okazja do popatrzenia troszkę głębiej, bardziej kompleksowo w to, gdzie są rezerwy w naszej drużynie i pchnięcia tego po tej krótkiej przerwie w taką stronę, aby to funkcjonowało i już zbliżało się do tego potencjału, który mamy.
Myślę, że mocno poprawiliśmy obronę, tak całościowo mówię, nie było tego dzisiaj widać w meczu, ale obronę strzelców, obronę pick'n'rollową, musimy czynić postępy w tym, aby nasza obrona strefy podkoszowej była na odpowiednim poziomie. Także to jest takie rzeczywiście może pierwsze wyzwanie dotyczące naszej defensywy, z którym się trzeba uporać.
Mam niedosyt, bo ostatnio wygrywaliśmy prawie wszystkie spotkania i tego życzyłem sobie, zespołowi i wszystkim kibicom, którzy przychodzą na nasze mecze, żeby tutaj zakończyć tę pierwszą rundę zwycięstwem. Forma zespołu może zwiastowała, żeby tak było, ale to jest kolejna dla nas nauczka, bolesna porażka, a bilans jest przeciętny. Dążymy do tego, żeby na pewno być w tej czwórce, która myślę, że zaraz będzie bardzo wyrównana. I tutaj już kolejne to spotkanie, które czeka nas za dwa tygodnie, czy za 13 dni dokładnie, jeżeli dobrze pamiętam, z Decką Pelplin, będzie bardzo ważne dla układu tabeli.
