Kamil Piechucki: Nie wszyscy zawodnicy dzisiaj pokazali i zasłużyli, żeby tu po prostu być

,

Lista aktualności

Kamil Piechucki: Nie wszyscy zawodnicy dzisiaj pokazali i zasłużyli, żeby tu po prostu być

WKK Active Hotel Wrocław odniósł dziesiąte zwyciestwo w trwającym sezonie. Podopieczni trenera Łukasza Dziergowskiego pokonali na wyjeździe Żubry Abakus Okna Białystok, 90:80. Oto pomeczowe opinie przedstawicieli obu druzyn. 

Obraz

,

 

Jakub Galewski, koszykarz WKK Active Hotel Wrocław: Przyjeżdżaliśmy tutaj i wiedzieliśmy, że Białystok jest drużyną, która ostatnie mecze miała bardzo wyrównane i wiedzieliśmy, że to będzie drużyna, która się nam postawi i będziemy naprawdę musieli zagrać dobry mecz, żeby z nimi tutaj wygrać. Tak też było. Zagraliśmy dobry mecz, Białystok miał swoje też momenty. Odjechaliśmy już na 15 punktów w pewnym momencie, a oni zaczęli, dogonili nas, trafiali rzuty, ale myślę, że mieliśmy ten mecz pod kontrolą i zawsze ta bezpieczna przewaga była. Cieszymy się, że wyjeżdżamy stąd ze zwycięstwem, bo to jednak długa droga i cieszymy się z tego zwycięstwa.

Łukasz Dziergowski, trener WKK Active Hotel Wrocław: Przede wszystkim to gratuluję chłopakom, Kubie. Wszyscy zasłużyli na pochwałę, bo zagrali naprawdę dobrze. Konsekwentnie kontrolowaliśmy ten mecz, tak jak powiedział Kuba i to widać też w statystykach kwart. Może to nie była wielka przewaga, ale powiedzmy te kilka posiadań i tak jak też Kuba powiedział, my tu przyjechaliśmy i wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz. Miejsce w tabeli zespołu Żubrów Białystok może nie jest najlepsze, ale ostatnie mecze pokazały, że ten zespół idzie do przodu i życzę temu zespołowi powodzenia, bo chłopcy naprawdę pracują tutaj na boisku mocno i ciężko było ten mecz wygrać. Naprawdę musieliśmy się mocno napocić i były takie momenty, gdzie były jakieś drobne przestoje. Były jakieś fragmenty, gdzie zespół z Białegostoku łapał rytm, ale reagowaliśmy w miarę dobrze, w tych momentach kryzysowych utrzymywaliśmy przewagę i trzymaliśmy kontrolę nad tym meczem. Jeszcze raz chwała chłopakom, bo tu się łatwo nie gra. Życzę powodzenia zespołowi z Białegostoku,

Co zadecydowało o naszej wygranej? Na pewno wiele czynników. Pierwszy jest taki, że byliśmy w pełnym składzie, bo w ostatnim meczu nie było Kuby Koelnera i Brada Waldowa, to są nasi jedni z lepszych zawodników podstawowych i liderzy. To raz. Druga rzecz, że naprawdę ciężką pracę wykonujemy na treningach i mocno się przygotowujemy do tych meczów i skautingowo i taktycznie, więc mieliśmy jakiś plan na ten mecz i go próbowaliśmy realizować. Udało się to wdrożyć. Były jakieś, tak jak wspomniałem, przestoje, były jakieś problemy z faulami, także musieliśmy trochę improwizować w tych momentach, ale utrzymaliśmy tę przewagę, którą zbudowaliśmy. No i co jeszcze? Na pewno z takich rzeczy, które jeszcze jakby nam może przeszkadzały w trakcie, to też chłopcy są po rozgrywkach Pucharu Polski U-19, też nie było wiadomo jak zafunkcjonują, bo to też zmęczenie i inne czynniki. Na szczęście Kuba dzisiaj, jeden z lepszych meczów w pierwszej lidze, Bruno Chalicki czy Karol Prochorowicz też dali bardzo dobre zmiany, także myślę, że jako zespół po prostu staramy się grać zespołową koszykówkę i w obronie i w ataku. Nie robiliśmy żadnych zmian w trakcie okienka transferowego, taki skład, jaki mamy od początku sezonu. Pracujemy, doskonalimy naszą grę, szukamy naszych przewag i to chyba procentuje po prostu, że zespół jest zgrany. Atmosfera w zespole jest bardzo dobra i co? Ciężko się z nami gra.

Rafał Szpakowski, koszykarz Żubrów Abakus Okna Białystok: Myślę, że weszliśmy w mecz ze złą energia, przez co WKK odjechało nam na 10 punktów i tak naprawdę trzymało tę przewagę cały mecz, powiększali ją. Zrobiliśmy jakiś „run” doszliśmy ich chyba na sześć punktów, ale ciężko tak gonić cały mecz i przegonić rywali.
 

Kamil Piechucki, trener Żubrów Abakus Okna Białystok: Gratulacje za wygraną dla Wrocławia. Pokazali dużo więcej moim zdaniem w dzisiejszym dniu chęci, żeby ten mecz wygrać i tą chęcią i tym zaangażowaniem od pierwszego do ostatniego zawodnika na boisku wyrwali w końcówce mecz, gdzie on był cały czas na 5-6 punktów i wyrwali te 2-3 ważne akcje, ponieważ moim zdaniem, oczywiście subiektywnie, to jest moje zdanie, chcieli więcej ten mecz wygrać niż my i zostawili troszkę więcej swojego zdrowia na tym parkiecie.

Za liczbę technicznych prawdopodobnie odpowiadają ludzie, którzy te techniczne odgwizdują. Zadecydowali, że należy się techniczny, należy się jakiś faul niesportowy, więc ciężko z nimi teraz dyskutować. Zobaczę to na wideo, mogę być mądrzejszy. Natomiast ja nie uważałem, że to był mecz jakiś bardziej nerwowy. Po prostu były te techniczne, w których może ostatnio jakoś tam nie było. Faul techniczny i faul niesportowy jednak niestety jest też częścią tego sportu i koszykówki, więc nie szukałbym tutaj jakiegoś problemu. Tym bardziej, że obydwa zespoły te przewinienia otrzymały. Mógł też prawdopodobnie być niesportowy faul dla Wrocławia, którego być może nie było, więc ja myślę, że to nie jest jakieś tam nadzwyczajne dzisiaj wydarzenie.

Oczywiście, dzisiaj pierwszy mecz po dłuższej przerwie u nas z powodów wszystkim znanych. Być może też było to jakimś faktorem, że w głowach nie było tego na 100%. Każdy z zawodników musi sobie odpowiedzieć, nasi zawodnicy nie są w łatwej sytuacji, natomiast ja absolutnie jestem dzisiaj mojego zdania w trakcie meczu, że nie wszyscy zawodnicy dzisiaj pokazali i zasłużyli, żeby tu po prostu być. Natomiast jestem też realistą, że jesteśmy po tym tak zwanym trade deadline i jesteśmy też zablokowani, więc będziemy walczyć w tym składzie.


My nie jesteśmy zespołem, który bazuje tylko na rzutach za trzy punkty. Ja nie jestem zwolennikiem rzutów tylko za trzy punkty. Jeżeli wpada więcej, jestem zadowolony, jeżeli nie, nie robię z tego tragedii. Natomiast chcieliśmy na pewno grać bardziej agresywnie, bardziej szybko od początku meczu, co się udawało robić w drugiej połowie. I tutaj jest moim zdaniem klucz do tego, że nie byliśmy w stanie narzucić swojej gry, ponieważ zagraliśmy za wolno. Mając możliwości grania szybciej, mając zawodników, którzy to potrafią, niestety zaczyna się wszystko w głowie. Dzisiaj ta głowa nie pozwoliła prawdopodobnie niektórym zawodnikom grać tak, jak byśmy chcieli, czyli szybciej, agresywniej, atakując strefę i też oczywiście centra z Wrocławia. To się nie udało.

Patrzę, co się dzieje w lidze, natomiast też po transferach i po ruchach różnych klubów, oczywiście ten zespół, ŁKS, chce mocno pokazać, że idzie do ekstraklasy, więc taka jest prawda, że trzeba będzie z nimi też grać i nie patrzeć, czy oni są, czy nie są z NBA. Ten mecz jest po jakiejś dłuższej przerwie, natomiast w tym momencie mamy mecz za 10 dni. Próbujemy się do niego dobrze przygotować i postarać się o niespodziankę, bo w naszej sytuacji trzeba powiedzieć jasno, walka z każdym przeciwnikiem, każda wygrana to nie jest chleb powszedni, tylko wyrywanie i tak naprawdę w każdym meczu niespodzianka. Dodając do tego sytuację, w której jest zespół, to naprawdę jest osiągnięcie, jeżeli się wygra każdy następny mecz. Ja jestem dzisiaj absolutnie niezadowolony, bo nie zobaczyłem 100% chęci zabrania dzisiejszego meczu, bo ja do każdego meczu podchodzę indywidualnie. Będziemy patrzeć, dlaczego to się stało. Jest pewnie dużo składowych, ten zespół, moim zdaniem, miał realnie dzisiaj szansę wygrać, gdyby poszedł tak zwany „all-in”. Nie poszedł, przegrywa i musimy z tym żyć do następnego meczu.