Jakub Andrzejewski, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Na pewno gratulacje dla Spójni, bo pokazali kawał dobrego basketu, ale bardziej chciałbym pogratulować nam samym, bo to co dzisiaj zagraliśmy to myślę, że chyba jeden z najlepszych naszych meczów. Przyjechaliśmy tu takim okrojonym składem naszych wszystkich kontuzjowanych zawodników, serdecznie pozdrawiam. Co tu więcej mówić, tak naprawdę troszkę z wolnych, może troszkę słabiej, ale zbiórek mieliśmy 50, Spójnia 33, czyli 17 zbiórek więcej. Myślę, że to jest kolosalna różnica grając na jednego wysokiego. I tyle, wrócimy do Bydgoszczy, o tym meczu pewnie jeszcze sobie porozmawiamy później, ale na razie nie ma co, wygraliśmy, po to tu przyjechaliśmy. Chciałem pozdrowić pana Prezesa, który dwa dni przed meczem dał nam dobre słowa, pobudzające, także Prezesie pozdrawiamy. I tyle, już nic nie mogę więcej powiedzieć, dziękuję
Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Podziękowania dla drużyny ze Stargardu i dla trenera Popiołka, przede wszystkim jestem dumny z chłopaków. Dali to co mieli dać, była bardzo dobra realizacja założeń taktycznych. Baliśmy się czy wytrzymamy kondycyjnie, bo mecz był naprawdę intensywny, ale postawiliśmy na swoim i jestem dumny z chłopaków. Wygraliśmy deskę, bardzo wyraźnie i mieliśmy tylko 10 strat. Mecz bardzo fajny dla publiczności, podziękowania dla naszych kibiców i kibiców miejscowych, bardzo fajna atmosfera. Fajny mecz do obejrzenia i z happyendem dla nas, więc bardzo się cieszę. Jeszcze raz bardzo gratuluję moim chłopakom, też podziękowania specjalne dla młodych zawodników, którzy dzisiaj z nami też tutaj byli. Nie weszli na boisko, ale dzięki nim ten proces treningowy, przygotowania do tego spotkania jakoś wyglądały, więc bardzo duże podziękowania także w ich stronę. Cóż powiedzieć, bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa, bardzo trudny teren i pokazaliśmy charakter i z tego jestem bardzo zadowolony. Jeszcze raz wielkie podziękowania za charakter, za hart ducha dla mojego zespołu.
Akurat te kontuzje nam się przytrafiły już po zamknięciu okienka, ale przez cały czas patrzyliśmy na możliwości, ale raczej byliśmy dalecy od tego, żeby jeszcze kogoś do tego składu dokoptować. Akurat teraz przytrafiły się nam i kontuzje, i choroby, ale cóż, tak to nieraz bywa i musimy z tym walczyć i pokazaliśmy, że takie rzeczy też nie są dla nas straszne. Gramy dalej, walczymy, za tydzień mamy następny mecz z bardzo trudnym przeciwnikiem z Kotwicą Kołobrzeg, więc musimy się do niego przygotować. Mam nadzieję, że kilku zawodników wróci do rotacji i będzie nam dużo łatwiej się przygotować.
Paweł Kikowski, koszykarz PGE Spójni Stargard: Nie był to mecz taki, jak planowaliśmy. Dobrze zaczęliśmy, pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra i trzymaliśmy to tempo i wydawało się, że idziemy w bardzo dobrym kierunku. Natomiast po przerwie ten poziom intensywności u nas troszeczkę spadł, troszeczkę nieskuteczności. Daliśmy się rozpędzić Astorii. Ludzie, którzy normalnie nie rzucają dobrze za trzy punkty zaczęli trafiać u nich. Niestety czasami tak jest i musimy przełknąć tą gorzką pigułkę natomiast dzisiaj pokazaliśmy też momenty bardzo dobrej gry, tylko musimy je wydłużyć i dalej uważam, że jesteśmy w stanie wygrać z każdym, ale dzisiaj to nie wystarczyło na Astorię. Zrobiliśmy bardzo dobrą robotę na Kimbrough, ale Andrzejewski dzisiaj 6 na 11 za trzy punkty, tego na pewno się nie spodziewaliśmy. Niektóre z nich były już naprawdę ciężkie, ale gratulacje dla niego. Dzisiaj było święto koszykówki w hali. Kibice obu stron naprawdę dali popis i dziękujemy im za tą atmosferę. Postaramy się wygrać następne spotkania i wierzcie w nas.
Trudno jest się podnieść, nie powinniśmy do tego dopuścić na pewno, ale trafiali najpierw otwarte, później ciężkie rzuty, a my za to nie mogliśmy trafić. Koszykówka, jak to kiedyś powiedział taki kolega mojego dziadka, że to chodzi o to, że kto rzuci więcej koszy, to wygrywa. Dzisiaj na pewno oni trafili w ważnym momencie i wrócili do gry i odjechali, a my po prostu nie mogliśmy trafić. I cóż, myślę, że mam nadzieję, że to się nie powtórzy i że będziemy grać cały czas bardziej płynnie i bardziej równo cały mecz, a nie up and down. Na pewno będą jakieś skoki, ale na pewno wytrenujemy to, że będziemy bardziej równi w całym meczu.
Na pewno treningi są troszeczkę inną rzeczą niż mecze, bo to jednak jest ten element dodatkowy, że są kibice, dużo rzeczy się dzieje i tego mi bardzo brakowało i na pewno jeszcze gdzieś tam będę w stanie dać troszeczkę więcej niż dzisiaj, ale fizycznie czuję się okej i wydaje mi się, że jeśli o to chodzi, nie odstaję. Jeszcze troszeczkę brak tej płynności. Ta przerwa była, ale myślę, że niedługo będę z powrotem. Gramy sezon i jest mecz za meczem, więc musimy analizować to, co zrobiliśmy wcześniej, ale też patrzeć w przyszłość. Myślę, że krok po kroku. Tak naprawdę w tym tygodniu mieliśmy pierwszy tydzień, że mogliśmy troszeczkę potrenować w pełnym składzie, bo Jay też na początku nie był z nami, ale była chwila, że mogliśmy. Cały czas mamy zmiany i na pewno potrzebujemy troszeczkę spokoju, ale szczęście nam nie pomaga zbytnio. Moglibyśmy mieć go troszeczkę więcej.
Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Gratulacje dla drużyny przeciwnej, dla trenera Grzegorza Skiby i dla całej ekipy Astorii. Grali w drugiej połowę lepiej niż my, grali w sposób mądrzejszy i twardszy i zasłużenie wygrali. Niestety my nie pokazaliśmy takiej jakości, która by wystarczyła do tego, aby dzisiaj wygrać. Te momenty, o których też powiem, dobrej gry, myślę, że mamy w wielu spotkaniach i dzisiaj też tak to wyglądało. Myślę, że przez pierwszą połowę, pod koniec trzeciej kwarty, że dużo rzeczy się dobrze układało, abyśmy mogli ten mecz wygrać. Natomiast myślę, że zaczęło się od złych decyzji tej końcówki trzeciej kwarty, która napędziła Astorię, która pozwoliła im uwierzyć w to, że cały czas są w meczu, ten krótki fragment, kiedy mieliśmy 11 punktów przewagi, a zeszło tylko do 3. Później Astoria jeszcze dobrze rozpoczęła czwartą kwartę. No i nie mam żadnych wymówek, nie mam zastrzeżeń też do zaangażowania naszych graczy. Byliśmy bardzo skupieni, próbowaliśmy się przygotować do tego meczu jak najlepiej. Tak jak Paweł powiedział pierwszy raz w tym sezonie mieliśmy taką sytuację, że mogliśmy trenować w pełnym zestawieniu. Intensywność treningu, myślę, że była dobra i zespół czuł się gotowy, aby dzisiaj wygrać. I tak było przez trzy kwarty, ale musimy bardzo mocno przeanalizować to, co się stało na przełomie trzeciej i czwartej kwarty i po tych rzeczywiście mocnych uderzeniach, które dostaliśmy, nie byliśmy w stanie już odpowiedzieć. Rzeczywiście bardzo niepokojące jest to, że w drugiej połowie zdobyliśmy tylko 27 punktów i podobnie jak w Opolu, nasz atak nie funkcjonował w drugiej części meczu. Nie funkcjonował na takim poziomie, na jakim powinien być i to oprócz rzeczywiście zbiórek zadecydowało o naszej porażce. Dziękuję też kibicom za wsparcie, bo tak jak powiedział Paweł, było cały czas głośno. Myślę, że to pomaga zawodnikom i myślę, że to był mecz na niezłym poziomie, ale my nie jesteśmy zadowoleni oczywiście z tego wyniku.
Niestety w przypadku Igora Wadowskiego był to uraz, także nie mógł kontynuować swojej gry w drugiej połowie. Wiedzieliśmy już w przerwie, że będziemy musieli sobie radzić bez niego. To jest kontuzja niezwiązana z kolanem, także tym razem coś innego. Nie jestem w stanie teraz powiedzieć, jak jest to poważne. Będzie miał jutro badania.
Nie chcę mówić o konkretnych nazwiskach, czy o konkretnych ruchach, które wykonywaliśmy. Dostrzegaliśmy potrzebę, żeby sprowadzić zawodnika, który rzeczywiście uzupełni tę formację pod koszem, ale czasami tak to jest, że nie było to po prostu możliwe. Natomiast nic się nie dzieje bez powodu, tak uważam. Uważam, że nasz zespół jest silny i wielokrotnie pokazywaliśmy to w meczach z mocnymi rywalami, że jesteśmy w stanie wygrywać. Ja jako trener koncentruję się na tym, aby poprawiać ten zespół. Dbać o formę zawodników i stawiać na tych, którzy będą najlepiej ze sobą współpracowali. Klub był aktywny, klub się starał. Klub dla tych zawodników, których mieliśmy na oku, składał oferty takie, jakie mógł złożyć, ale stało się tak, że z różnych przyczyn, któryś z tych zawodników do nas po prostu nie trafił i nie chcę tego za bardzo już w zasadzie komentować, bo jest ten zespół, który mamy. Jeżeli dopisze nam zdrowie, uważam, że stać nas na dużo, ale myślę, że też te wahania formy, które widzicie, na pewno wynikają z tego, że gramy często w różnym zestawieniu, w różnym składzie, cały czas z jakimiś problemami. Dzisiaj nie będę w ogóle szukał takich wymówek. Dzisiaj akurat mieliśmy do dyspozycji wszystkich graczy, nawet pomimo tych problemów w trakcie, a Astoria grała krótką rotacją, więc po prostu wygrała z nami.
Jeżeli analizujemy całościowo Spójnię i to jak wyglądamy po obu stronach boiska, to myślę, że defensywa była bardziej stabilna, jeżeli chodzi o nasze dokonania i po tym niezłym początku sezonu, gdzie też to obfitowało w wiele spotkań, gdzie znajdowaliśmy pozycje, było dużo rzutów za trzy, nasza skuteczność była lepsza, a ostatnio jest znacznie gorzej pod tym względem, więc pracowaliśmy nad tym dużo. Też po meczu z Opolem musimy znaleźć rozwiązanie, oczywiście jak najszybciej by było skuteczne. Nie pomaga na pewno też to, że cały czas radzimy sobie bez klasycznego rozgrywającego. Tutaj dzisiaj tu siedział Paweł Kikowski, ale Igor Wadowski jest w innej sytuacji, jednak to jest zupełnie inna kontuzja i zbudowanie tej na przykład choćby kondycji i motoryki potrzebnej do gry na wysokim poziomie to wygląda zupełnie inaczej, wracając po poważnej kontuzji kolana, a po kontuzji barku. Myślę, że też to Państwo widzą. Nie chcę opowiadać o jakichś takich drobnych detalach, które wiem, że szwankują u nas, bo dużo nad tym pracujemy, aby to poprawić. Natomiast też dzisiaj ten mecz dobitnie pokazał, że w tej drugiej połowie, kiedy defensywa rywala cały czas była twarda, a graliśmy pod pewną presją, bo wynik nam uciekał, nie generowaliśmy albo odpowiednio dobrych rzutów, albo w tych momentach, nawet kiedy znajdowaliśmy odpowiednie pozycje, nie byliśmy skuteczni. Trzeba brać się do pracy i cały czas wierzyć w to, że znajdziemy odpowiednią równowagę w naszym zespole, jeżeli chodzi o poczynania ofensywne.
