Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: Wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy na teren na którym nie gra się łatwo, bardzo trudno tu wygrać. Myślę, że wiele zespołów ma tutaj problemy, męczy się, żeby odnieść zwycięstwo. Byliśmy jednak bardzo dobrze przygotowani, uważam, że zawodnicy podeszli do meczu w bardzo profesjonalny sposób i zrealizowali około 90% założeń, które sobie ustalaliśmy. Pierwsza kwarta była trochę wolniejsza, mniej efektywna, ale później złapaliśmy swój rytm i na koniec mamy 30 asyst, co dla mnie jako trenera jest bardzo dobrym wynikiem. Podobało mi się to w jaki sposób graliśmy, ruch piłki, zawodników, komunikacja w obronie. Wiedzieliśmy, że Leszno ma Mitchella, który potrafi dominować w grze jeden na jeden, ale myślę, że w pewnym stopniu udało się nam ograniczyć jego regularne zdobycze punktowe. Chcę pogratulować moim zawodnikom, bo to była naprawdę świetna koszykówka, pomimo tego, że zagraliśmy bez Kordalskiego i Ziółkowskiego. Chciałbym też podziękować kibicom, którzy przyjechali nas wspierać, ale również wszystkim obecnym w hali. Atmosfera była bardzo dobra, przyjemnie się tutaj gra.
Bartosz Majewski, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: Bardzo się cieszymy ze zwycięstwa, było bardzo mocno potrzebne. Myślę, że zagraliśmy w sposób, który chcemy grać, reprezentować, czyli szybką koszykówkę z nastawieniem na bardzo twardą i fizyczną obronę. Na pewno fajnie dzieliliśmy się dzisiaj piłką - 30 asyst, to mówi samo za siebie. Dużo zawodników z podwójną zdobyczą punktową. 97 rzuconych punktów, z tego również się bardzo cieszymy. Tak jak trener powiedział, wykonaliśmy nasze założenia bardzo dobrze. Powstrzymaliśmy liderów zespołu gospodarzy, co na pewno się przyczyniło do zwycięstwa. Można powiedzieć, że od połowy drugiej kwarty narzuciliśmy swój rytm gry i zdominowaliśmy to spotkanie. Również chciałbym podziękować grupce naszych kibiców, która przyjechała na mecz i życzyć dużo zdrowia Danielowi Ziółkowskiemu, który na pewno teraz przeżywa troszkę trudniejszy okres.
My możemy, a inne drużyny myślę, że muszą. Patrząc na to, jak się pozbroiły w tym sezonie, jakie ruchy kadrowe dokonali w trakcie sezonu. Jesteśmy drużyną ambitną i na pewno chcemy wygrać tę ligę, ale tak naprawdę nic nie musimy. I myślę, że bardzo się cieszymy z tego miejsca, w którym jesteśmy, ale na pewno nie jesteśmy usatysfakcjonowani i nasze cele są zdecydowanie wyżej, ale myślę, że też może trener coś by chciał dodać.
Maciej Dudzik, trener Novimex Polonii 1912 Leszno: Niestety dostaliśmy srogą lekcję koszykówki dzisiaj od drużyny ze Starogardu. W drugiej połowie nasza gra posypała się, można tak to nazwać. Natomiast graliśmy z jedną z najlepszych drużyn w tej lidze, która miała ogromną przewagę fizyczności. To po prostu było widać. Im dalej w las, tym bardziej to było widać. Także z naszej strony znowu mamy problem z trafianiem za trzy punkty, z trafianiem spod kosza na własnej hali. Musimy znaleźć rozwiązanie na to, bo to jest kolejny mecz, gdzie tych trójek jest zdecydowanie za mało. Dzisiaj, tak jak mówię, jeszcze doszedł problem z rzutami wolnymi i z rzutami spod samego kosza, także trzeba wyciągnąć wnioski, to na pewno. Natomiast drużyna ze Starogardu większość meczów pewnie wygra do końca ligi, także graliśmy z bardzo mocnym zespołem, który się jeszcze wzmocnił przed meczem z nami.
Źle zaczęliśmy trzecią kwartę. Zaczęliśmy od straty, od niecelnych rzutów. Właśnie w tym momencie drużyna ze Starogardu jedną, dwie kontry wyprowadziła, zdobyli punkty, powiększyli tę przewagę z pięciu do ponad dziesięciu, a to jest już zbyt doświadczony zespół, żeby to odpuścić, po prostu dali nam lekcje koszykówki dzisiaj.
Patryk Wilk, koszykarz Novimex Polonii 1912 Leszno: Przede wszystkim tak, przegrywamy deskę u siebie, gdzie mieliśmy nacisk na to, że mamy gdzieś tam się na tym mocno skupić właśnie dlatego, że rywale są mocno fizyczni. Przegrywamy deskę dziesięcioma. Później w asystach 30-18 na korzyść Starogardu Gdańskiego. To też pokazuje o czymś. Dwanaście asyst więcej to jest sporo. Trójki, oni znowu więcej. Byli lepsi. W drugiej połowie, tak jak tutaj Pan zadał pytanie, co się stało w drugiej połowie? Szczerze? Wyglądaliśmy jak banda patałachów po prostu. I tyle. W pierwszej połowie gdzieś tam się przeciwstawiliśmy, w drugiej troszkę nas nacisnęli, zrobiliśmy krok do tyłu i zamiast zrobić dwa kroki w przód i co, dwadzieścia pięć w papę
