Maciej Dudzik, trener Novimex Polonii 1912 Leszno: Na wstępie gratulacje dla drużyny z Pelplina. Wiedzieliśmy przyjeżdżając tutaj, że przyjeżdżamy na jeden z najtrudniejszych terenów w tej lidze i faktycznie tak jest, nie bez przyczyny, tylko dwa razy tutaj goście wyjeżdżali ze zwycięstwem. Czy to były dwie różne połowy? Ciężko powiedzieć. Oczywiście wynik świadczy o tym, że ta druga połowa w naszym wykonaniu była słabsza, natomiast mamy trochę swoich problemów. Ta rotacja jest okrojona, gramy bez naszego kapitana, który jest kontuzjowany. Przewaga fizyczności po stronie gospodarzy była po prostu za duża i tutaj z każdą minutą brakowało energii i siły, żeby się móc przeciwstawić drużynie z Pelplina. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, natomiast uczulałem swoich zawodników, że gra z kontry, gra w transition offense to jest woda na młyn i musimy zrobić wszystko, żeby to zatrzymać. Finalnie straciliśmy z szybkiego ataku 25 punktów, także jest to za dużo po prostu. Musimy się wystrzegać takich błędów. Niestety w momencie, gdy nam troszkę gra się przestaje kleić, brakuje nam doświadczenia, brakuje nam chłodnej głowy. Może właśnie Kamila Zywerta, który jest ciągle kontuzjowany, mógłby uspokoić tę grę. Natomiast próbujemy jak najszybciej zrobić coś, zaatakować i zazwyczaj się to kończy łatwymi punktami w drugą stronę. Musimy nad tym pracować. Jest jeszcze 7 spotkań, co najmniej 7 spotkań do rozegrania w naszym przypadku. Będziemy się bić do samego końca, żeby pierwszą ligę w Lesznie utrzymać.
Jeśli spojrzymy w suche statystyki, to tak. Wendell zdarzyło mu się kilka meczów, gdzie ta skuteczność jest trochę na słabszym poziomie. Też trzeba brać pod uwagę, że ten chłopak gra bardzo duże minuty od samego początku sezonu. Oczywiście jest naszym głównym motorem napędowym i wiemy o tym, że przeciwnicy się specjalnie na niego przygotowują. Są mecze, gdzie jest nie do zatrzymania. Tutaj po prostu nie jego dzień. Kilka rzutów, które mogły wpaść, wykręciły się gdzieś z obręczy. Do tego 6 strat i niestety wyszło tak, jak wyszło.
Karol Kankowski, koszykarz Novimex Polonii 1912 Leszno: Przede wszystkim chciałbym pogratulować drużynie rywali. Zasłużyli na tę wygraną i chciałem też podziękować naszym kibicom za tak liczną obecność na tak dalekim wyjeździe. To bardzo pomaga i daje takiej otuchy można powiedzieć. Mecz niestety przegrany, nie udało nam się zatrzymać szybkiego ataku i też przegraliśmy zbiórkę i to spowodowało moim zdaniem taki wynik.
Rafał Knap, trener Decki Pelplin: Po raz kolejny, moja drużyna pokazała, że potrafi mnie zaskoczyć w najmniej oczekiwanych momentach, ale cieszę się, że team zareagował tak jak zareagował, że mimo tego, że bardzo słabo weszliśmy w mecz, bardzo słabo, jak dawno nie, zwłaszcza na swoim boisku, to jednak potrafiliśmy się w drugiej połowie zebrać, troszkę poprzechwytywać piłek, pobiegać do kontry i to na pewno nam dało oddech. 25 do 9 punktów z kontry to rzeczywiście zrobiło tę różnicę, że cieszymy się ze zwycięstwa 7 punktami. Bardzo niewygodny przeciwnik, znamy siłę graczy z Leszna, więc zwycięstwo smakuje podwójnie.
Odbyła się taka skromna uroczystość w piątek. Mogę zdradzić, że celebrowaliśmy przedwcześnie moje urodziny i tę koszulkę dostałem od Pani Dyrektor i od Pana Burmistrza. Bardzo mi się spodobała, dlatego ją ubrałem, ponieważ Knap to po kociewsku „chłopak”. A co jest też ciekawe, z tyłu mam napisany, wydrukowany mój wiek i moją podobiznę z lekarstwami, więc bardzo się cieszę, że Pan Burmistrz i Pani Dyrektor tak zadbali o to, żeby była z każdym szczegółem ta koszulka. I nie ukrywam, troszkę mała, ale zrzucę i mam nadzieję zredukuję i będzie w sam raz. W każdym razie nie po to dostałem tę koszulkę, by w niej nie chodzić, tak mówię i w ogóle ładne kwiatki ma. To tak ode mnie.
Przemysław Kuźkow, koszykarz Decki Pelplin: Gdzieś tam zawsze budzę się po przerwie w tym sezonie, więc zostawiłem to co najlepsze na koniec, tak jak Pan mówi i udało się. Na pewno o meczu chciałem powiedzieć tyle, że to był mecz walki, nie był może przyjemny dla oka momentami, gdzieś tam ta skuteczność z wolnych nie powalała, więc cieszę się, że to wyszarpaliśmy, bo wyszarpaliśmy to przede wszystkim defensywą, co pokazuje na przykład mecz Mitchella, który myślę, że zagrał w najsłabsze zawody w tym sezonie, bo świetnie go wykluczyliśmy. Jestem dumny ze swojej drużyny, z nas, ze wszystkich z organizacji, jestem wdzięczny kibicom.
Fajne kolejne zwycięstwo, idziemy dalej, poprawiamy ten nasz bilans, żeby znaleźć się jak najwyżej w playoffach. A tak poza tematem, to chciałem serdecznie pogratulować synowi mojemu najlepszego przyjaciela, Andrzeja Jankowskiego, który zawsze mnie wspiera, Igor, gratulacje Mistrzostwa Polski Juniorów Starszych U19, super robota, oczywiście gratulacje też dla całej organizacji, fajne rzeczy robicie i fajnie, że to się tak rozwija w Warszawie, bo jednak zawsze mam sentyment do tego miasta. I oczywiście dla trenera Spychały, gdzie zrobili bardzo dobrą robotę, gdzie w Warszawie w młodzieżówce nie było dawno jakichś dobrych wyników, więc jeszcze raz gratulacje i co do meczu bardzo się cieszymy i idziemy dalej.
