Michał Rutkowski, trener Weegree AZS Politechniki Opolskiej: Gratulacje dla trenera Skiby i Astorii Bydgoszcz, myślę, że w tym meczu pokazała dlaczego jest w tym miejscu, w którym jest. Kiedy trzeba było przycisnęli fizycznością i tak naprawdę mieliśmy problem. Historia zatoczyła koło, bo rok temu też tutaj graliśmy w podobnym terminie i też do przerwy się trzymaliśmy. Wtedy przegraliśmy 33-14, dzisiaj 32-12 i to zaważyło tak naprawdę o meczu, bo pierwszą połowę uważam, że graliśmy bardzo dobrze. Byliśmy świetnie przygotowani, realizowaliśmy pewne rzeczy, na które się mówiliśmy i były efekty. Natomiast w drugiej połowie gdzieś tam dwie głupie akcje, dwie decyzje, jakieś tam proste nie trafione lay-upy, Astoria się napędziła i nie byliśmy w stanie tego po prostu zatrzymać. Natomiast w tym meczu Astoria pokazała jakość, pokazała dojrzałość tego zespołu i że nie przez przypadek są na miejscu, w którym są. Pokazała też dojrzałość, której czasami brakuje w moim zespole, bo prowadzimy plus 13, do przerwy grając świetnie, a ktoś tam jest niezadowolony, bo raz piłki nie otrzymał, raz nie wiem, ktoś mu nie podał, raz nie trafił rzutu i się załamujemy. Michał Chyliński tydzień temu pociągnął Astorię do zwycięstwa w Łodzi, on miał pięć celnych trójek, nie wiem na ile. Dzisiaj Michał Chyliński oddał tylko dwa rzuty. Ja nie widziałem, że Michał Chyliński był obrażony, że oddał tylko dwa rzuty z gry. Tydzień temu Michał Chyliński, dziś Karol Kamiński i standardowo Martyce Kimbrough. Tego się musimy uczyć, czasami są takie dni, że nie wpada, są trudne momenty, ale swoje ego musimy przełożyć na zespół. Nie możemy myśleć tylko ja, ja, ja, potem zespół, tylko jest pierw zespół i liczy się interes zespołu i to jest najważniejsze.
Cieszę się, że otrząsnęliśmy się po porażce z Pelplinem, bo tam nie podjęliśmy walki. Dzisiaj podjęliśmy walkę, mieliśmy dobrą energię, włożyliśmy mnóstwo sił w to spotkanie i z tego możemy być zadowoleni. Cieszę się, że też Piotr przyjechał przed bardzo ważnym meczem dla nas z Białymstokiem trochę tak na przetarcie i całkiem nieźle wyglądał. No nic, dla nas zaczynają się igrzyska śmierci, od następnego meczu już mamy mecze, gdzie już nie ma wymówek, po prostu musimy wygrywać i tyle. Jeszcze powiem, bo mam wszczęte jakieś postępowanie dyscyplinarne, tylko ja bym chciał, żeby też, to nie tylko, żeby trenerzy, zawodnicy, ale też, żeby przyjrzeć się też komuś innemu, bo to nie może być tak, że ja podjeżdżam pod halę, jeszcze nie zdążyłem kurtki kupić, a już dostaję technicznego, bo tak to wygląda, tak to wygląda. Każdy może ocenić sytuację, w której otrzymałem faul techniczny, jaka była sytuacja z Michałem Chylińskim. Wcześniej nie miałem warninga, nie bluzgałem do sędziego, nie byłem wulgarny. Wcześniej cały mecz w zasadzie byłem spokojny, nie kwestionowałem, jakichś poważnych decyzji sędziowskich, nie byłem ekspresyjny w tym wszystkim, a było jak było i to jest trochę niepokojące i trochę szkoda, że w dwie strony, we wszystkie strony nie idzie w ten sposób, a jeśli ma liga się rozwijać, tak jak się rozwija, to nie możemy o pewnych rzeczach zapominać. Gratuluję jeszcze raz Astorii, swojemu zespołowi zaangażowania, że się podnieśliśmy po tym ostatnim meczu w Pelplinie. Życzę Astorii awansu, bo jest tu świetna atmosfera, widać, że przyjeżdżając tu czuć, że to jest coś więcej niż pierwsza liga i z całego serca życzę Astorii i trenerowi Grzegorzowi, żeby w tym roku to się udało.
Kamil Białachowski, koszykarz Weegree AZS Politechniki Opolskiej: Chciałem pogratulować drużynie Astorii wygranej. Tak jak trener powiedział, myślę, że pierwszą połową pokazaliśmy, że możemy grać jak równy z równym, a nawet wygrywać. Niestety w drugiej połowie kilka akcji zaważyło, Astoria poczuła ten mecz i nie wyglądała ta druga połowa tak jak powinna. My się szykujemy na następny mecz
Karol Kamiński, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Gratulacje dla drużyny z Opola, bo postawili nam dzisiaj ciężkie warunki. Wiadomo jaka jest ich sytuacja, walczą o byt i każdy mecz, każde zwycięstwo jest na wagę złota, także postawili nam naprawdę ciężkie warunki. Natomiast jestem dumny z naszej drużyny, z chłopaków ze sztabu za to jak zareagowaliśmy w drugiej połowie, bo każdy widział jak pierwsza połowa wyglądała. Wyszliśmy ospale bardzo, mimo że trener nas uczulał, że tutaj nic samo się nie wygra, to brakowało po prostu takiej energii, żebyśmy egzekwowali nasze założenia. Gdzieś byliśmy zawsze krok spóźnieni, jakieś rzuty niedoniesione i ta pierwsza połowa wyglądała słabo. Natomiast w drugiej połowie od początku trzeciej kwarty narzuciliśmy swoje warunki. Wygrana trzecia kwarta, 32-12 pokazuje, że jeśli mamy tą energię, trzymamy się naszych założeń, gramy swój basket, to po prostu możemy takie mecze wygrywać i cieszyć się koszykówką.
Na pewno w każdym aspekcie chciałbym uzyskać jakąś poprawę. Pracuję nad tym każdego dnia. Moja dyspozycja, staram się dawać tej drużynie po prostu co trener ode mnie, drużyna wymaga w danym meczu czasami tych punktów i rzutów jest mniej, bo komuś innemu idzie bardziej, albo ja mam więcej zadań defensywnych, albo po prostu taki jest gameplay, to czasami wynika z gry. Najważniejsza jest drużyna i potrafię się schować w cień, jeśli tego drużyna i dany mecz wymaga. Mnie cieszą zwycięstwa, wiem o co gramy i jaki jest cel tego wszystkiego, co tutaj w Bydgoszczy robimy. Cieszy mnie oczywiście, jak te występy są bardziej udane, to jak każdego naturalnie, a wierzę w to, że jeszcze nie wszystko pokazaliśmy i najlepsze rzeczy przed nami i przede mną.
Co mi osobiście podoba się w tej drużynie, to że jesteśmy na tyle doświadczoną ekipą, że sami potrafimy w szatni dojść do pewnych rzeczy i razem ze sztabem mamy podobne spojrzenie na to, co się dzieje na boisku. Także nie trzeba było jakichś drastycznych rzeczy w szatni wykonywać. Sami widzieliśmy, jak ta gra wygląda i sami mieliśmy do siebie zażalenia. Widzieliśmy rzeczy, które możemy tak naprawdę od razu poprawić i główną tutaj przyczyną była taka czysta energia, żeby włożyć troszkę więcej energii zaangażowania i to pójdzie dalej. Zacząć od defensu i atak sam się nakręci. Trenerzy dodali nam kilka wskazówek czysto taktycznych i po prostu wyszliśmy i to zrobiliśmy. Mamy na tyle doświadczony skład z zawodnikami, którzy widzieli wszystko jeśli chodzi o europejską koszykówkę, że z tego doświadczenia czerpiemy i staramy się te zmiany na bieżąco wprowadzać.
Obecnie wydaje mi się, że ta strefa mentalna w mojej postaci poszła na tyle do przodu, że każdego dnia po prostu widzę ile pracy w to wszystko wkładam i ile tych rzutów wykonuję, jak one wyglądają, więc jeśli jest pozycja, jeśli drużyna tego potrzebuje to nie będę się wahał, żeby te rzuty oddawać i pomimo tych dwóch niecelnych pierwszych rzutów jakby ta pewność siebie była we mnie dalej. Chłopacy mnie wspierają, mam zaufanie w trenerze, zaufanie sam do siebie, więc czemu miałbym się hamować sam.
Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Podziękowania dla drużyny z Opola, która walczy o byt. Pierwsza połowa naprawdę, postawili nam takie warunki, które spodziewaliśmy się, ale nasze podejście było zbyt ospałe, może założenia nie były do końca trafione. Forbes chyba 16 punktów do przerwy zdobył, więc musieliśmy coś zmienić, zareagować na to i nam się udało. Podziękowania dla kibiców naszych, którzy naprawdę w tych trudnych momentach nas mocno wsparli i wielkie, wielkie ukłony i podziękowania dla zawodników i dla sztabu, bo druga połowa była naprawdę mocna i reakcja, jak zespół zareagował na tą pierwszą połowę i na słowa w przerwie, to naprawdę czapki z głów. Jestem, tak jak Karol powiedział, dumny z chłopaków, z tego, że pokazują charakter i chcą wygrywać cały czas i nie patrzymy się za siebie, tylko już przed siebie. Mamy kolejny mecz w sobotę, bardzo trudny mecz z Decką Pelplin, więc musimy się do tego przygotować i te drobne urazy, które są, musimy wyleczyć, bo tak jak Państwo widzieliście, roster był u nas trochę skrócony. Sam mecz dla kibiców bardzo fajny, mogł się podobać. Przegraliśmy pomalowane, ale to nie dziwota, bo nie mieliśmy, nam w drugiej połowie Adam wypadł, a jednak Piotr Niedźwiecki na boisku robił różnicę i dlatego przegraliśmy, ale wygraliśmy w całkowitym, sumując to wszystko, wygraliśmy deskę, asysty, mogło być więcej i trochę za dużo strat, bo aż 12. Cóż, takie mecze są bardzo trudne. My na pozycji lidera, zespół z Opola walczy o utrzymanie jak lwy i skupić się nie jest tak łatwo, skoncentrować, ale mówię, że reakcja w drugiej połowie była super i za to wielkie dzięki.
Tak, Adam podkręcił staw skokowy i chuchając na zimne decyzja sztabu medycznego była, żeby jednak Adam nie wychodził. Na pewno jutro będzie miał badania szczegółowe, więc będziemy wiedzieli więcej. „Jerry” we wtorek jedzie na konsultację lekarską. Kuba też drobne urazy, Mikołaj Jamiołkowski skręcony staw skokowy już miał poprzednio i trenował jeden dzień z nami, ale jednak lekarze stwierdzili, że jeszcze to za wcześnie, więc mam nadzieję, że w ciągu dwóch tygodni do nas dołączy. Bartek Ptak zaczyna treningi na kontakcie, więc mam nadzieję, że w niedługim czasie będziemy wszyscy w komplecie, więc bądźmy dobrej myśli. Widać, że mimo okrojonego składu też dajemy radę, ale wiadomo, że w play-offach długość ławki jest bardzo ważna.
Trenujemy smallball z „Kendim” na piątce, ale z” Gruchą” na piątce nie trenujemy tego, więc to był naprawdę duży eksperyment i chwała, że chłopacy dali radę. Wymuszone to było, ale to też kolejny aspekt do przemyślenia, czy w pewnym momencie nie używać takiego rosteru.
Krótka ławka to jedno, że gdzieś tam z tyłu głowy każdy oszczędza trochę siły i badanie, jak wygląda zespół przeciwnika, bo wyglądał bardzo dobrze w pierwszej połowie i musieliśmy w drugiej połowie zareagować, zmienić system obrony. Właśnie tę ospałość, którą przebudzi zespół poprzez agresywną obronę, wyjście na pick’n’rollu, wysoko na Forbesie i nie tylko. To dało odpowiedni impuls drużynie. W pierwszej połowie Forbes naprawdę bardzo dobrze grał, dużo trafił na wysokiej skuteczności. Nasze założenia nie były do końca zrealizowane i stąd taki wynik. Nie wpadały rzuty. W pierwszej połowie była skuteczność naprawdę niska. W sumie pięć trójek do przerwy trafiliśmy, gdzie mieliśmy otwarte pozycje, jakbyśmy to trafili, to też inaczej by to wyglądało. Jestem zadowolony z drugiej połowy, z reakcji zespołu. Nie posądzam zespołu o to, że chcieliśmy wyjść i na stojąco wygrać ten mecz. Na pewno nie.
Troszeczkę inaczej podchodzimy do przeciwnika, ale jeśli chodzi o motywację, zawsze w DNA naszej drużyny jest walka, walka, jeszcze raz walka, dobra obrona i cieszenie się grą, i granie jeden dla drugiego, to jest najważniejsze. To był klucz do zwycięstwa, zmiana systemu obrony. Bycie agresywnym, grać na pograniczu faul i to przyniosło efekt.
Na razie nie patrzymy na tabelę i na innych, patrzymy na siebie, bo to jest dla nas najważniejsze, żebyśmy grali coraz lepiej i eliminowali nasze błędy. W tabeli jest taki ścisk, że tam nie wiadomo kto, gdzie, kiedy i z kim, jak to tam wystąpi. Wczorajszy mecz oglądałem Poznania z Kotwicą na bardzo wysokim poziomie, bardzo dobry mecz z obu stron, więc poziom ligi jest bardzo wysoki, idzie w górę i mam nadzieję, jestem pewien, że play-offy przyniosą naprawdę dużo emocji drużynom, które się zakwalifikują, a do rozstrzygnięcia, kto będzie w tej ósemce, to naprawdę nie wiem, czy nie będzie mała tabelka z trzema czy czterema drużynami potrzebna, żeby to wyłonić.
