Rafał Knap: To były flaki z olejem

,

Lista aktualności

Rafał Knap: To były flaki z olejem

Słabszy początek meczu nie podłamał koszykarzy KSK Qemetica Noteci Inowrocław, którzy w kolejnych częściach meczu byli lepsi od Decki Pelplin i pokonali rywala na jego terenie, 79:70. 

Obraz

,

 

Szymon Sobiech, koszykarz KSK Qemetica Noteci Inowrocław: Bez wątpienia było to bardzo wyrównane spotkanie, zwłaszcza w pierwszej połowie. Gdzieś w drugiej połowie my złapaliśmy super rytm, zaczęliśmy grać zespołowo, poniekąd już w pewien sposób zrozumieliśmy, jak próbują nas bronić zawodnicy z Pelplina, jak też rozmawialiśmy w szatni, szalona obrona z ich strony, podwajając z nieoczywistych w zasadzie czasami pozycji, dlatego jesteśmy super dumni po tym spotkaniu, zwłaszcza, że to był ciężki tydzień, trzy mecze w tygodniu, to na pewno dało się już dzisiejszego dnia odczuć. Tak jak mówię, jesteśmy super szczęśliwi, chcemy utrzymać to, zostały dwa mecze do końca, niestety już żaden z tych meczów nie odbędzie się na naszej hali, tym samym chcielibyśmy bardzo podziękować dzisiaj naszym kibicom, którzy świetnie nas wspierali, urządzili naprawdę wspaniałą atmosferę, prowadzili nas w tym spotkaniu, dlatego wielki szacunek dla nich, jeżdżą z nami cały sezon. Liczymy jeszcze w tych dwóch ostatnich meczach na nich, zdajemy też sobie sprawę, że to będą mecze w środku tygodnia, to też może gdzieś utrudnić ich dojazd. Mimo wszystko zrobimy wszystko, żeby w następnych meczach również wygrać i zakończyć sezon pięcioma zwycięstwami, tego sobie bardzo życzymy.

Dziękujemy drużynie z Pelplina za to spotkanie, za walkę i chciałbym również życzyć z tego miejsca dużo zdrowia Miłoszowi, bo w jednej z pierwszych akcji doznał urazu. Miejmy nadzieję, że to nie będzie na tyle poważne, na ile wyglądało, wiadomo, że kontuzje w sporcie są nieuniknione, jednak my jako zawodnicy trzymamy się, że tak powiem, razem, więc dużo zdrowia dla niego, wszystkiego dobrego i oby w poniedziałek diagnoza, którą usłyszy, była jak najlepsza.

Krzysztof Szubarga, trener KSK Qemetica Noteci Inowrocław: Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa na bardzo ciężkim terenie, z bardzo fizyczną drużyną i myślę, że jako jedyny zespół w tej lidze graliśmy niedziela, środa, sobota, czyli w ciągu 7 dni zagraliśmy 3 spotkania, tak naprawdę nie mieliśmy dużo czasu na przygotowanie się do każdego meczu, ale jestem bardzo, bardzo dumny z chłopaków i czapki z głów, bo pokazali energię w każdym z tych 3 spotkań niesamowitą i dzisiaj na koniec taka wisienka na torcie, z tak fizyczną drużyną, nie odstawiliśmy ani na chwilę parkietu i cały mecz walczyliśmy. Widziałem, że początek był gdzieś trudny, ale czułem, że dobrze wejdziemy w ten mecz. Też duża rola tutaj zmienników, którzy też fajnie dzisiaj z ławki dali nam duże wsparcie, także z tego powodu się bardzo, bardzo cieszę. No bardzo ciężki przeciwnik, tak jak wspomniałem, myślę, że Szymon to już dużo powiedział, też różne trapy z różnych miejsc na boisku, dużo na switchu grają, bardzo fizycznie, cieszę się, że wytrzymaliśmy to spotkanie i mamy zwycięstwo, chciałem też podziękować kibicom, bo znowu dzisiaj zrobili wielkie show, dziękuję.

Na pewno tak, gdzieś już jakieś myśli w głowie chodzą, także pomalutku zobaczymy, co chodzi po głowie, a co się uda zrobić. Nie rozpoczęliśmy jeszcze żadnych rozmów, myślę, że na to jeszcze przyjdzie czas, także poczekamy.

Mikołaj Ratajczak, koszykarz Decki Pelplin: Gratulacje dla Noteci, wykazali się chyba lepszą, wiadomo, tą trzecią, kwartą, w sumie czwartą, gdzie cały czas mecz był na styku, trafili ciężkie rzuty. Natomiast my byliśmy przygotowani, wiedzieliśmy, czego możemy oczekiwać od nich.

Jeżeli Dylan Frye nie wejdzie w mecz, to Piotrek Lis dzisiaj rzucił chyba trójkę taką bardzo, jedną z ważniejszych. Natomiast są rzeczy ważniejsze niż to, co Noteć gra, a to, że my rzuciliśmy 14 na 32 z wolnych, to jest gruba przesada. Dodaliśmy do tego 16 strat u nas na hali. Tak się nie wygrywa spotkań, także gratulacje jeszcze raz dla Noteci, a my zabieramy się do roboty, bo to, co dzisiaj pokazaliśmy, to nie przystoi takiej drużynie jak my, która ma się bić mocno w play-offach i mamy namieszać.

Rafał Knap, trener Decki Pelplin: Podobała mi się gra Noteci, ich zawziętość, ich wola zwycięstwa, natomiast nie podobał mi się mecz mojej drużyny. Oczywiście nie chodzi o to, że będę się teraz biczował i mowa trawa, biorę na siebie porażkę i tak dalej. Oczywiście, mogę to powiedzieć, bo w końcu jestem kapitanem tego okrętu, ale proszę mi uwierzyć, ja nie wejdę w spodenki czy w uniform moich graczy i nie będę rzucał rzutów wolnych. 14 na 32 na swojej hali, to nie wiem komu to się mogło podobać. Wymuszamy faul, a nie jesteśmy w stanie trafić do kosza i to jest ogromny problem. Oprócz pierwszej kwarty i fragmentu czwartej, gdzie goniliśmy wynik i zagraliśmy troszkę bardziej agresywnie w naszym stylu, to dzisiaj to były flaki z olejem i powiem szczerze, mam nadzieję, że moi gracze też zrobią rachunek sumienia, bo ja już zacząłem i chyba zacznę oddawać naszym kibicom za bilety, bo proszę mi uwierzyć jest wiele innych przyjemniejszych rzeczy w piękny wieczór sobotni, które mogli robić nasi kibice, na przykład piec sobie kiełbaski na grillu, bo pogoda dopisała, a dodatkowo usiąść przy szeroko pojętej herbacie i kontemplować cuda i dziwy natury, a postanowili przyjść na halę, zobaczyć swoją drużynę, dopingować jej, wspierać, pomagać i zawiedliśmy na całej linii. Najbardziej jest mi żal kibiców, także na pewno czeka mnie rozmowa ze sponsorami, z zarządem, bo tak nie może być. Chciałbym przypomnieć, że jeszcze nie jesteśmy w play-offach, a najgorzej by było, żebyśmy byli zależni od innych drużyn, od wyników innych drużyn niż od naszego wyniku, od naszego rezultatu. Gdybyśmy wygrali dzisiaj mecz bylibyśmy już w play-offach, moglibyśmy mówić, że teraz walczymy o miejsca. Nie, na razie walczymy o awans do play-offów i z taką grą, powiem szczerze, nawet jak awansujemy to jeszcze szybciej odpadniemy, bo problemem jest to, żeby utrzymać ten shape, utrzymać tą formę taką mocną. Ja nie mówię, że do zera się nie obroni, ale jeżeli zaczynamy mecz 25 do 13, by w drugiej kwarcie oddać spotkanie 9 do 20, to gdzieś leży problem i ten problem musimy jak najszybciej znaleźć, są pewne pomysły i liczę na to, że moi gracze posypią głowę popiołem i we wtorek będzie najlepszy trening w tygodniu, bo będą podrażnieni i będą chcieli też sobie coś udowodnić. To jest tylko mecz, ktoś powie, ale dla niektórych ludzi ze staffu, z klubu, a także liczę na to, że dla niektórych z moich graczy to jest całe życie. Mecz jest jak proza egzystencji i proszę mi uwierzyć, nie było wesoło w szatni po meczu. Mam nadzieję, że chłopcy skoczą na piwo, moi gracze wyjaśnią sobie kilka rzeczy, ale proszę mi uwierzyć, ktoś, laik zapyta, to co on z nimi robi na treningach, skoro nie trafiają tak rzutów wolnych, to ja powiem tak, zapraszam cię laiku, przyjdź i zobacz, albo sam porzucaj do kosza, ale z drugiej strony, powiedzmy sobie szczerze, bierzemy za to pieniądze i nie wypada schodzić poniżej pewnego poziomu.

Dzisiaj sok z gumijagód nie zadziałał, bo chyba się skończył, muszę poprosić Michała, żeby przywiózł troszkę więcej, żebyśmy się może kąpali w tym soku z gumijagód, bo na razie to jest mi wstyd, jest mi wstyd przed zarządem, jest mi wstyd przed kibicami, zarówno kibicami naszymi wiernymi, wspaniałymi, a także przed kibicami Noteci Inowrocław, bo kibice Noteci pamiętają nas z dobrego meczu w Inowrocławiu, jednego z lepszych w tym sezonie mojego teamu i nagle w dwóch kwartach zgraliśmy jak flaki z olejem i jedynie co, to mogłem być szczęśliwy z wyniku, ale mecz nie był widowiskowy jakichś wysokich lotów. Dobrą robotę zrobił na skautingu Jacek Stajszczak, widzę, świetnie poprowadził to, Krzysiu Szubarga i de facto dzisiaj nasz wieczór, ten późny wieczór będzie dosyć smutny, no cóż, tak bywa, jeszcze raz powtórzę, musimy wrócić na swoje tory, oby jak najszybciej i liczę na to, że kontuzja Miłosza Toczka nie jest na tyle poważna, że go wyeliminuje do końca sezonu. Jest to niewątpliwie bardzo ważny członek naszego teamu.