Fryderyk Matusiak, koszykarz WKK Active Hotel Wrocław: Pierwsze co to gratulacje dla zespołu z Warszawy i powodzenia w dalszej walce o playoffy. Mecz przebiegał w sumie na styku. Doszliśmy w czwartej kwarcie, w połowie czwartej kwarty gdzieś. Troszkę zabrakło wyrachowania, jakaś łatwa strata, łatwe punkty spod kosza, Polonia wygrała ostatecznie. Na pewno też brakowało Kuby Patoki i Kuby Koelnera i Bruno Chalickiego, musimy sobie radzić z takim składem jaki mamy. Jeszcze dwa mecze do końca, postaramy się dać wszystko.
Łukasz Dziergowski, trener WKK Active Hotel Wrocław: Gratulacje dla Radka, bo wygrał trzeci mecz z rzędu. To nie jest łatwa sztuka. Mają szansę jeszcze na play-off, my przy dobrym układzie, nie wiem jak tam to wygląda, nawet nie zastanawiałem się, żyję od meczu do meczu, także nie patrzę na następne. A co do meczu, to źle wyszliśmy w ten mecz. Mecz bez energii, bez woli walki, stąd przewaga, którą musieliśmy gonić. To dopiero może nas trochę pobudziło, przez chwilę przejęliśmy inicjatywę, wyszliśmy na prowadzenie. Tak jak Fryderyk powiedział, kilka niecelnych rzutów, złych decyzji. Nawet jakaś niezebrana jedna piłka i trójka Pułkotyckiego, która była na plus jeden dla Polonii, czy minus jeden z czterech punktów naszej przewagi, nie pamiętam. Także dużo takich prostych, głupich błędów czasami, a druga rzecz, że też miałem wrażenie, że nie wszyscy chcą grać do kosza i niestety to też przełożyło się na statystykę asyst, to też przełożyło się na statystykę wymuszonych przewinień i nie wiem, wycofywaliśmy się, albo próbowaliśmy, akurat jak to zrobiliśmy, czy zaatakowaliśmy to gdzieś, próbowaliśmy szukać podania niepotrzebnie, zamiast atakować kosz. Nie umiem tego wytłumaczyć. Po prostu jakieś złe decyzje, złe wybory i to tak się kończy, a w Polonii jest kilku zawodników, którzy potrafią w ciężkim momencie wziąć piłkę. To jest Robinson, to jest Sullinger, to jest Zalewski, Janek Malesa gra niezły sezon, jest jednym z liderów. Także ciężko tutaj przy równym wyniku wygrać z takimi zawodnikami, bo jak się popełnia tyle błędów, to niestety tak to potem wygląda. Mamy taki skład, jaki mamy od początku sezonu, więc każda strata…Bruno chalicki, też 2007 rocznik, zaczynał w piątce, nawet kilka meczów zagrał w tym sezonie i już sobie świetnie radził, niestety ma kontuzję, która go wyeliminowała do końca tego sezonu. W meczu z Polonią Leszno Kuba Patoka i Kuba Koelner też doznali urazów. Przy naszym takim misternym składzie, jeden, dwie osoby jak wypada, to już jest problem i ta rotacja jest zawężona. Dla tych młodych to dobrze, bo grają te parę minut więcej, ale to się niestety przekłada na trochę takiej zimnej głowy, trochę mądrości, doświadczenia. Myślę, że jakby ci dwaj zawodnicy, czy trzej nawet byli, to bylibyśmy o wiele groźniejsi. Nawet w ostatnim meczu ze Stargardem, też w takim newralgicznym, trudnym momencie zabrakło ich i te dwie minuty wystarczyły, żeby zespół odjechał. No i dzisiaj też tego zabrakło trochę.
Jakub Zalewski, koszykarz KKS Polonii Warszawa: Mecz był dla nas ważny, na pewno, ale jakoś też nie podchodzimy tak, że za bardzo się spinamy. Uważam, że bardzo fajnie zaczęliśmy ten mecz, z dużą energią. Graliśmy przemyślane akcje, graliśmy dobrze w obronie i do przerwy bardzo fajnie to wyglądało. Chociaż też wydaje mi się, że mieliśmy momenty, że mogliśmy troszkę bardziej odjechać i może odebrać więcej chęci do grania w drużynie z Wrocławia. Po przerwie gdzieś tam ta gra nasza się załamała i załamała się dosyć mocno, że Wrocław wyszedł na prowadzenie, ale najważniejsze, że przetrzymaliśmy ten moment. Po jakichś tam złych decyzjach troszkę wzmocniliśmy obronę i zaczęliśmy grać bardziej fizycznie z drużyną z Wrocławia, no i końcówka już ułożyła się po naszej myśli, dlatego jestem bardzo zadowolony z tego wyniku. Cieszę się bardzo, gratulacje dla całej naszej drużyny. Jestem dumny z chłopaków i przygotowujemy się do kolejnego meczu.
Mnie cieszy na pewno to, że się właśnie ta seria odwróciła, że zaczęliśmy też wygrywać u siebie, bo graliśmy chyba lepsze mecze na wyjazdach, a tu w hali u siebie nie graliśmy aż tak dobrze, dlatego z tego się najbardziej cieszę, bo to też jest fajne dla kibiców, ale też ważne dla nas. Czemu ta seria się odwróciła? Na pewno chemia w drużynie jest taka sama, ale wygraliśmy ten pierwszy mecz, może złapaliśmy trochę wiatru w żagle, do tego, jak pokazuje ta liga, dużo jest takich zespołów. Nagle teraz Inowrocław wygrywa 4 mecze z rzędu, a przed chwilą był jeszcze w strefie spadkowej, tak samo Opole. Jednak każdy zespół ma jakieś takie swoje falowania w czasie sezonu. No i my akurat się cieszymy, że to falowanie teraz przyszło to zwyżkowe i że tu możemy u siebie też pokazać pełnię naszej gry dla kibiców, a nie tylko na wyjazdach.
Radosław Kusy, trener KKS Polonii Warszawa: Na wstępie oczywiście wielkie podziękowania dla drużyny z Wrocławia. Są świetnym młodym zespołem, byli dzisiaj bardzo agresywni i wiedzieliśmy, że to jest zespół, który zawsze walczy pomimo braków kadrowych, co pokazała trzecia odsłona meczu, gdzie wygrali z nami 21 do 13, zawsze będą bardzo groźni. Po drugie chciałbym podziękować najpierw oczywiście mojemu zespołowi, który walczy niesamowicie. Pokazaliśmy po raz kolejny, że jesteśmy zespołem, tak jak Kuba powiedział, chemia jest fantastyczna w zespole, pomimo tego, że WKK nas dogoniło, nawet z nami wygrywało to nie odpuszczaliśmy, graliśmy zespołowo, pokazaliśmy charakter. Po trzecie oczywiście ogromne podziękowania dla kibiców. Tak jak Kuba powiedział, jest to fantastyczne, gdy wygrywa się przed naszą publicznością, bo prawda jest taka, że każdy kibic jest z nami na dobre i na złe, ale na pewno bardzo cieszy, gdy może czuć ten mecz, czuć tę wygraną, bo wiadomo, że inaczej się ogląda i czuje mecz, gdy jest się na hali, a inaczej czuje się mecz przed odbiornikami. Jeżeli chodzi o mecz, to świetna energia, świetny start, realizowanie założeń. Ja nie będę mówił o jakichś tam rzeczach, które musimy poprawić, bo wiadomo, że zawsze możemy być w czymś lepsi, ale ja chyba się skupię przede wszystkim na tym, że może to nie była bardzo duża przewaga, ale wróciliśmy z tych minus czterech, pokazaliśmy niesamowity charakter. Ja też tutaj dzisiaj zaprosiłem ze mną Jakuba Zalewskiego, który dał niesamowitą energię, za co też gorąco mu dziękuję. Byliśmy bardzo dobrzy, oczywiście możemy być lepsi, myślimy już o następnym meczu i to wszystko.
