Graliśmy, jakbyśmy siebie nie znali

,

Lista aktualności

Graliśmy, jakbyśmy siebie nie znali

WKK Active Hotel Wrocław nie dał szans OPTeam Resovii Rzeszów, wygrywając przed własną publicznością 90:67 w meczu 4. kolejki PZKosz 1 Ligi Mężczyzn. Gospodarze imponowali zespołową grą, kończąc spotkanie z 27 asystami. Zupełnie inne nastroje panowały w obozie gości. – Nie tak to sobie wyobrażaliśmy. Nie tak to powinno wyglądać – przyznał trener Resovii Przemysław Łuszczewski, który po meczu przepraszał kibiców za postawę swojej drużyny.

Obraz

,

 

Mateusz Orłowski, zawodnik WKK Active Hotel Wrocław: Przede wszystkim zacznę od podziękowań dla drużyny przeciwnej za walkę. Mecz zaczął się, o dziwo, bardzo dobrze w obronie z obu stron. Gdzieś tam pojawiały się głupie błędy na początku. Później graliśmy na remisie, ale od początku kontrolowaliśmy ten mecz. Krok po kroku robiliśmy swoje, dokładaliśmy kolejną cegiełkę. Bardzo dobrze pracowaliśmy w obronie, skuteczność też była na dobrym poziomie. Myślę, że to były bardzo dobre zawody z naszej strony.

Ronald Derks, trener WKK Active Hotel Wrocław: Myślę, że przez cały mecz graliśmy bardzo konsekwentnie. Wiedzieliśmy, że Resovia znajduje się w trudnej sytuacji, dlatego chcieliśmy od samego początku wywierać na rywalach presję. Zależało nam na dobrym dzieleniu się piłką i wykorzystywaniu przewag, które pojawiały się na boisku. Myślę, że wykonaliśmy pod tym względem dobrą pracę. Bardzo podoba mi się to, że zanotowaliśmy 27 asyst. W drugiej połowie byliśmy również lepsi od przeciwników w walce o zbiórki. Wielu naszych zawodników wniosło pozytywny wkład w grę zespołu, zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Cieszy mnie również postawa młodych zawodników. Widać, że robią duże postępy, coraz odważniej wchodzą na ten poziom rozgrywkowy i naprawdę wnoszą coś wartościowego do drużyny. Jestem z tego bardzo zadowolony.

Piotr Żydzik, zawodnik OPTeam Resovii Rzeszów: W pierwszej kolejności na pewno chciałbym podziękować naszym kibicom, którzy tutaj przyjechali i dopingowali nas do samego końca meczu. Oczywiście gratuluję drużynie z Wrocławia wygranej. Myślę, że od pierwszej sekundy meczu drużyna postawiła nam bardzo mocne, ciężkie warunki, mimo tego, że są młodsi. Dobra skuteczność za trzy punkty przeciwników, zbierali nam w ataku. U nas brakowało trochę takiej dokładności w ataku. Robiliśmy jakieś straty, głupie podania.

Przemysław Łuszczewski, trener OPTeam Resovii Rzeszów: Gratuluję drużynie WKK wygranego meczu. Zwyciężyli zasłużenie. Mogę tylko przeprosić naszych kibiców i oczywiście im podziękować za wsparcie, za tę długą drogę, którą przebyli, żeby zobaczyć nasz zespół. Przed chwilą z nimi rozmawialiśmy. Niestety muszę też przeprosić wszystkich pozostałych kibiców, którzy oglądali ten mecz w internecie, bo nie tak to sobie wyobrażaliśmy. Nie tak to powinno wyglądać. Nie wiem, jak to nazwać, czy nad tą drużyną ciąży jakieś fatum. Mam wrażenie, że dzisiaj dwóch kolejnych zawodników wypadnie z kontuzjami, ale to też nie jest przyczyna tej porażki, bo bardzo źle zaczęliśmy mecz. Przestrzegałem mój zespół, że to jest młoda drużyna i jeżeli pozwolimy jej grać to, co potrafi, to, co chce, będzie nam ciężko ją zatrzymać. No i niestety tak to wyglądało. Popełniliśmy na początku chyba trzy niepotrzebne straty, jeśli chodzi o podania, a Wrocław po prostu grał swoją koszykówkę. Dużo ścięć, dużo gry jeden na jeden i później było też sporo otwartych rzutów za trzy punkty. Naprawdę pierwszy raz od miesiąca mogliśmy potrenować pięć na pięć, a dzisiaj po prostu graliśmy, jakbyśmy siebie nie znali. Pewnie to jest pokłosie tego, że przez trzy tygodnie w ogóle nie trenowaliśmy pięć na pięć, ale ciężko cokolwiek powiedzieć. Oczywiście trzy czy cztery treningi pięć na pięć nie zbudują tego zespołu, ale wydawało mi się, że mamy na tyle doświadczonych zawodników, że to pomoże, żebyśmy wyglądali jak zespół. Niestety nie wyglądaliśmy dzisiaj dobrze jako zespół i stąd ta porażka.