Jacoby Ross, zawodnik KKS Polonii Warszawa: To był bardzo frustrujący mecz. Nie rzucaliśmy dobrze, nie graliśmy dobrze w obronie. To było trudne spotkanie od początku do końca. Chylę czoła przed drużyną przeciwną. Przyjechali tutaj, grali bardzo twardo i walczyli. Chcieli wygrać i było to widać w sposobie, w jaki grali. Jest wiele rzeczy, które mogliśmy zrobić lepiej, ale nie można odbierać rywalom tego, że rozegrali dzisiaj dobre spotkanie. Musimy wrócić do pracy, przeanalizować błędy i znaleźć rozwiązania. Nadal uważam, że jesteśmy w dobrej sytuacji, jeśli chodzi o ligę i miejsce w tabeli. Musimy zostawić ten mecz za sobą i przygotować się do następnego.
Nie było mnie w pierwszej piątce, bo trener chciał, żebyśmy rozpoczęli mecz z większą energią. Chciał dać innym zawodnikom szansę, żeby mogli wejść w swój rytm. Trener bardzo na mnie liczy, dlatego powiedziałem mu, że dobrym pomysłem może być moje wejście z ławki. Chodziło o to, żeby pozostali zawodnicy dostali więcej energii i okazji do oddawania rzutów oraz mogli mieć większy wpływ na grę. Wojtek wszedł na boisko i zagrał naprawdę dobrze. Dał nam kilka dobrych minut. Ostatecznie nie udało nam się wygrać, ale myślę, że możemy wyciągnąć z tej porażki pewne pozytywy i na nich budować naszą dalszą grę.
Łukasz Dziergowski, trener KKS Polonii Warszawa: Gratuluję zespołowi WKK Wrocław. Wygrali, myślę, że zasłużenie. My dzisiaj graliśmy fatalnie, bez energii od początku. Można powiedzieć, że któryś raz słyszę, że kontrolowaliśmy przez większość czasu ten mecz, ale to nieprawda. Tak naprawdę, gdybyśmy go kontrolowali, to powinniśmy zrobić sobie bezpieczną przewagę i ten mecz do końca dowieźć. Natomiast przy tak doświadczonym zespole, jakim jest WKK, gdzie gra Kuba Koelner, Kuba Patoka, Maks Zagórski czy Brad Waldow, to są zawodnicy, którzy potrafią wziąć ciężar gry na siebie i w trudnym momencie trafić oraz wykorzystać swoje przewagi. I tak było dzisiaj. Wiedzieliśmy, jak ten zespół funkcjonuje, bo ja wiem, jak to wygląda w tym zespole. Dzisiaj akurat w tych bardzo trudnych momentach Kuba Koelner trafił ważną trójkę, chociaż do przerwy miał 0/5. Kuba Patoka też do przerwy praktycznie nie punktował, a potem zaczął punktować. Zaczęli szukać swoich przewag i ten mecz powoli przejmowali. Mimo dobrych statystyk, bo dzieliliśmy się dzisiaj troszeczkę piłką, było 20 asyst, mieliśmy niezłą zbiórkę, to w drugiej połowie WKK zaczęło walczyć na desce. Brad Waldow przede wszystkim i Maks Zagórski zrobili tutaj wielką różnicę. Nie możemy tak grać. I co najbardziej boli, to to, że na własnej sali rzucamy osobiste na niecałych 56 procentach. To jest naprawdę zbyt mało. Również to nasze dzielenie się piłką jest jeszcze słabe. Mamy nad czym pracować i musimy poprawiać nasze słabe elementy, bo czas ucieka. Łatwiej nie będzie. Każdy się zbroi, każdy następny zespół też będzie chciał wygrać mecz. Nikt się w tej lidze nie będzie kładł i po prostu oddawał za darmo czegokolwiek.
Jakub Koelner, zawodnik WKK Active Hotel Wrocław: Troszkę ospale zaczęliśmy pierwszą połowę, więc Polonia zbierała nam dużo piłek w ataku. Przede wszystkim graliśmy trochę wolno. Na szczęście „Jędrzej” i Szymon Łata fajnie atakowali kosz, dzięki czemu trzymali nas w grze. W drugiej połowie chłopaki obaj naprawdę zrobili super robotę, rozrywając obronę Polonii. Był to bardzo ciężki mecz, także fizycznie, bo rywale mieli przewagę wzrostu, więc musieliśmy się mocno namęczyć na tablicach, żeby utrzymać ich tempo. Pokazaliśmy jednak duży charakter i przepchnęliśmy ten mecz, można tak powiedzieć. Trener powiedział, że jeśli Ross odda 15 rzutów i trafi poniżej 30 procent, to będzie dobrze. Widzę, że ma 7/20, rewelacji nie ma, także najlepszego strzelca też mocno ograniczyliśmy. No i tylko chciałem pogratulować wszystkim redaktorom, którzy poprawnie dzisiaj wytypowali wynik na stronie PZKosz.
Ronald Derks, trener WKK Active Hotel Wrocław: Zaczęliśmy mecz dosyć słabo. Myślę, że nie mieliśmy na początku takiej energii, jakiej oczekiwałem. Nie dzieliliśmy się też piłką w wystarczającym stopniu, więc muszę przyznać, że trochę się martwiłem. Jednak zawodnicy pokazali ogromną wolę walki, i mówię to w najbardziej pozytywnym znaczeniu. W drugiej połowie wygraliśmy walkę o zbiórki, byliśmy bardziej zdeterminowani i agresywni od rywali. Zmusiliśmy ich do popełniania fauli, często stawaliśmy na linii rzutów wolnych i lepiej dzieliliśmy się piłką. Chociaż nasza skuteczność nie była najlepsza, trafiliśmy rzuty, które miały największe znaczenie. Myślę, że pokazuje to, iż mamy inteligentnych i odpornych psychicznie zawodników. Dzisiaj udowodniliśmy, że potrafimy wygrywać również mecze, w których nasza gra nie wygląda najlepiej. To bardzo cenna umiejętność. Oczywiście cieszę się z trzeciego zwycięstwa z rzędu. Teraz przed nami kolejny tydzień pracy i przygotowania do spotkania w Starogardzie Gdańskim.
