Szymon Szmit, koszykarz PGE Spójni Stargard: Dziękuję za mecz drużynie z Warszawy, dziękuję naszym kibicom, że tak licznie dzisiaj przyjechali nas wspierać. Naprawdę było ich słychać. Co do meczu, to myślę, że wynik do końca nie odzwierciedla tego spotkania. Było bardzo za zacięte, wygraliśmy dużą przewagą punktową, ale w czwartej kwarcie jeszcze Polonia doszła nas i był praktycznie mecz na styku. Na początku mieliśmy lekkie problemy ze zbiórką naszą w obronie. Trochę chłopaki z Polonii nam skakali po głowach. Później to poprawiliśmy. Myślę, że na plus nasza obrona zespołowa i dobrze, że w ciężkich momentach byliśmy w stanie tę przewagę odzyskać i ostatecznie ten mecz doprowadzić do końca na naszą korzyść.
Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Gratuluję moim zawodnikom. Kilka ciekawych rzeczy już powiedział Szymon. W pierwszej kwarcie mieliśmy na pewno problem z tym, że było zbyt dużo strat i zbiorek ofensywnych dla rywala. To bardzo poprawiliśmy, wyczyściliśmy w drugiej kwarcie. Dołożyliśmy do tego sporo asyst, bo pierwszą połowę kończyliśmy bodaj z 13 takimi podaniami, także myślę, że to świadczy o tym, że zespół grał w sposób taki drużynowy, kolektywny i dosyć mądry. Wiedzieliśmy, że pomimo tego, że prowadzimy po pierwszej połowie, Polonia będzie walczyła do końca. Ma w swoim składzie jakościowych graczy, choćby Sullinger i Robinson są w czołówce całej ligi, jeżeli chodzi o zdobywanie punktów. Jestem zadowolony z tej obrony zespołowej, o której też wspominał Szymon. Na pewno to, że kontrolowaliśmy ten mecz w czwartej kwarcie, to dało nam pewien spokój w ostatnich minutach i to było w miarę pewne zwycięstwo, które nas oczywiście przybliża do dobrego miejsca przed play-off. Musimy cały czas zachować koncentrację, aby przygotowywać się dobrze do kolejnych spotkań. Najpierw do środowego z Notecią, później do pierwszej rundy play-off. Dziękuję też naszym kibicom za to, że przyjechali tak licznie nas wspierać. Cały mecz był w fajnej atmosferze rozgrywany, dużo osób na Kole. Miło mi było dzisiaj w tym wydarzeniu uczestniczyć.
Skład uważam, że się bardzo zmieniał, mieliśmy bardzo dużo kontuzji. Igor Wadowski był kontuzjowany bodaj 4 miesiące, bo te dwie kontuzje tak się rozłożyły, że około 4 miesięcy pauzował. Paweł Kikowski też był długo poza grą, 4 miesiące, a ostatnio znowu jest poza grą, natomiast wkrótce do nas dołączy. Graliśmy w różnych ustawieniach. Mamy kilku graczy multipozycyjnych w naszej drużynie, więc sobie z tym radziliśmy. Pomagał nam też przez pewien czas Jonathan Han. On był na takim krótkim kontrakcie dwumiesięcznym czy dwuipółmiesięcznym, ale to było jeszcze w poprzednim roku kalendarzowym. Także rzeczywiście gracz, którego pozyskaliśmy na stałe to tylko Kuba Karolak. Natomiast Olek Jęch jest jeszcze teraz kontuzjowany, dlatego myślę, że od pewnego czasu jak gramy w tym zestawieniu staraliśmy się na bieżąco wyciągać wnioski z poprzednich spotkań, poprawiać naszą grę. Myślę, że wyniki teraz pokazują, że idziemy w dobrą stronę, ale te najważniejsze mecze przed nami, tak że obyśmy tutaj wytrwali w dobrym zdrowiu i w pewnym skupieniu. Natomiast myślę, że ostatnie mecze i wyniki pokazują, że gracze dobrze się ze sobą rozumieją, lubią ze sobą grać i oby tak dalej, albo jeszcze lepiej.
Każdy z nas na to czeka, bo po to gramy, po to jesteśmy wysoko w tabeli, aby zaraz rywalizować z przewagą własnego parkietu w meczach play-off, które wyzwolą na pewno dodatkowe emocje, dodatkową motywację. Natomiast ja jestem zadowolony z tego, jak od mniej więcej lutego wygląda nasz zespół. Podchodzimy do każdego kolejnego spotkania w bardzo poważny sposób. Nasi gracze, jest wielu weteranów, ale wszyscy dobrze rozumiemy, że przez cały sezon poprawiamy naszą drużynę, to jest pierwszym celem. Drugim jest to, aby zająć jak najwyższe miejsce w tabeli i ta pozycja przed play-off jest odzwierciedleniem tego, co się działo przez cały sezon zasadniczy. Także do każdego spotkania podchodziliśmy w sposób poważny i należyty. Było dużo kontuzji, teraz się cieszę, że role już w zespole się, można powiedzieć, zazębiły. Gracze wiedzą, czego ja oczekuję od nich jako trener, ale też wiedzą, na co mogą liczyć wobec samych zawodników. Czekamy na ten play-off, natomiast to nie jest takie bierne czekanie, tylko to jest czekanie jakby poprzez przygotowywanie się do każdych kolejnych spotkań. Ostatnio ten terminarz był dosyć napięty i teraz jest bardzo napięty, bo przecież już w środę gramy mecz z Notecią u siebie. To jest mecz, który też będzie miał wpływ na pewno na ułożenie nasze w tabeli, więc jakby najpierw się koncentrujemy na Noteci, a później będziemy się koncentrowali i wyzwalali tę największą motywację i koncentrację na mecze play-off.
My się nikogo nie boimy, bo to nie jest istotą sportu. My przygotowujemy się jak najlepiej do każdego kolejnego spotkania i staramy się grać najlepiej i wierzymy, że możemy wygrać z każdym, a takie dywagacje dotyczące tego, kto jest faworytem, to zostawiam bardziej dziennikarzom, kibicom, którzy się tym będą pasjonowali, natomiast liga jest na tyle wyrównana i na tyle mocna też w tym sezonie, bo bardzo mocno podskoczył ten poziom przez ostatni sezon albo dwa sezony, że sami wiecie, jak dużo było różnych zaskoczeń i na dole tabeli gdzieś tam w tej walce o play-off i gdzieś tam w czołówce całej tabeli, więc tutaj niezależnie od tego, na kogo trafimy, na przykład w pierwszej rundzie play-off my się tylko na tym będziemy koncentrowali. Nie będzie tam łatwego przeciwnika. Wszystkie zespoły, które będą w play-off są groźne i trzeba będzie się skupić, aby je ograć i grać jak najdłużej.
Patryk Pułkotycki, koszykarz KKS Polonii Warszawa: Gratulacje dla Spójni. Ciężki mecz dla nas, moim zdaniem wyszło trochę tego doświadczenia. Spójnia miała po prostu przewagę tego doświadczenia. Dużo zawodników w przeszłości grało w Ekstraklasie. Niemniej jednak uważam, że fajnie się pokazaliśmy ostatni raz tutaj u nas w hali w tym sezonie. Jestem dumny z chłopaków i w imieniu całej drużyny chciałbym podziękować wszystkim za ten sezon kibicom przede wszystkim za to, że przychodzili na mecze. Dziękuję i mam nadzieję, że do zobaczenia.
Niestety ta kontuzja, która mnie złapała, czuję ją do teraz. Mam nadzieję, że ten okres wakacyjny, wiem, że spędzę na tym, żeby wrócić w pełni do zdrowia. Odpowiadając to pytanie, nie jestem zadowolony indywidualnie z tego sezonu.
Radosław Kusy, trener KKS Polonii Warszawa: Chciałbym podziękować kibicom. Jest fajnie, że na ostatnim meczu sezonu, w moim odczuciu, pojawiło się najwięcej osób w tym sezonie na meczu domowym. Bardzo dziękuję. Najmocniej przepraszam, że dzisiaj nie wygraliśmy tego meczu. Na pewno chcieliśmy im zadedykować to zwycięstwo i niestety się nie udało. Jest nam bardzo źle z tym, bo ta przegrana też praktycznie przekreśla nasze szanse na granie w play-offach, gdzie było to celem. No i niestety się nie udało. Po drugie, ogromne gratulacje dla Spójni Stargard. Gratulacje dla sztabu trenerskiego, także zawodników. Chciałbym podziękować moim zawodnikom, sezon się jeszcze nie skończył, więc na podsumowanie jeszcze czas przyjdzie. A o meczu, no to uważam, że przegraliśmy niestety drugą kwartą. Też można zobaczyć sobie na protokół i spojrzeć na wynik końcowy i zobaczyć, że czwartą kwartę przegrywamy 12 punktami, ale bardzo ciężko się gra, gdzie w trzeciej kwarcie wygrywasz, ale dalej musisz gonić, dajesz z siebie 200%. Uważam, że niestety zabrakło nam w tym meczu takiego skupienia przez 40 minut. Jeżeli przez 40 minut gralibyśmy, nawet nie chodzi mi tutaj o zdobywanie punktów, ale z taką intensywnością, z takim charakterem jak w pierwszej czy trzeciej kwarcie, to z całym szacunkiem oczywiście dla Spójni, ale moglibyśmy powalczyć o ten mecz. Moglibyśmy dać świetne zaangażowanie i przegrać jednym punktem, nie będę tutaj gdybał, ale na pewno gdybyśmy zagrali z takim zaangażowaniem, z taką walką, z taką chęcią jak w pierwszej i trzeciej kwarcie, to wydaje mi się, że mecz mógłby wyglądać troszeczkę inaczej. Siedem zbiórek w ataku w pierwszej kwarcie uważam, że to jest świetna sprawa. Chciałbym, żeby mój zespół co każdy mecz, dawał taką energię, ale broń Boże, nie odbieram niczego Spójni, bo byli świetni w najważniejszym momencie Ray, świetny zawodnik daje dwie trójki, gdzie Spójnia sobie odchodzi na 12 punktów i niestety tej przewagi już nie puszcza. Reasumując jestem zadowolony z moich zawodników. Oczywiście moglibyśmy lepsi być, ale no niestety. Też wiedzieliśmy z jakim zespołem gramy, z jak doświadczonym, z jak świetnymi zawodnikami, z jak świetną kadrą trenerską. No niestety.
Także pomimo tego, że prawie 10 minut meczu prowadziliśmy, wygrać się nie udało. Jeszcze raz ogromne gratulacje dla Spójni. Mam nadzieję, że pójdzie im bardzo dobrze w play-offach.
Nie lubię siebie samego oceniać, od tego są inne osoby, ale generalnie na czym mi najbardziej zależy. Uważam, że trener Dawid wykonał świetną pracę z zawodnikami. Jak ja zostałem pierwszym trenerem, to oczywiście nie chciałem wszystkiego zmieniać, bo uważam, że dobrych rzeczy się nie zmienia. Wiadomo, że jakieś tam rzeczy zostały dodane, które w moim odczuciu miałyby zafunkcjonować. Czasami się udawało, czasami nie, ale ja uważam, co też mam nadzieję, że czasami było widać, że przede wszystkim powinno się walczyć, czyli tak jak pierwsza kwarta pokazała, dla mnie bardzo ważna jest deska. Czyli ta walka na zbiórce, bo w pierwszej połowie pomimo tego, że przygrywaliśmy, to oddaliśmy podajże 9 rzutów więcej niż Spójnia, a wiadomo, że jak ma się tą piłkę, że jak się tych rzutów oddaje więcej, to jest dużo większa szansa na to, żeby ten mecz wygrywać. Niestety czwarta kwarta całkowicie to przekreśliła. Także ja zwracam uwagę przede wszystkim, albo staram się, bo wiadomo, też jestem tylko człowiekiem i nie wszystko mogę ujrzeć, ale staram się zwracać uwagę przede wszystkim na zaangażowanie, bo uważam, że jeżeli zaangażowanie jest, to gra się zdecydowanie łatwiej, ale z racji tego, że mamy młody zespół, to też ja nie mogę ich zabijać. Jeżeli zawodnik X wyjdzie i na przykład nie zastawi zawodnika, zabierze mu piłkę, to jeżeli ja bym go zmienił, no to na ławce siada mi osoba, która jest smutna, która może stracić tą koncentrację i która potem, a wiadomo, że mecz jest długi, która potem może nie dać mi tej jakości. Jesteśmy już na takim poziomie, że uważam, że wszyscy zawodnicy obecni na ławce, albo prawie wszyscy, są na tym poziomie pierwszej ligi. Także każdy popełnia błędy, ja popełniam błędy. Też mógłbym zareagować w drugiej kwarcie, może wziąć time-out. Żaden z trenerów praktycznie przez 19 minut time-outu nie wziął w pierwszej połowie, a mecz był, uważam, dość wyrównany także kończąc odpowiedź na pana pytanie, uważam, że staram się zwracać uwagę na to, żeby to zaangażowanie i walka była. Nie zawsze to się udaje, ale to jest jakby moje założenie.
Wszystko zależy od tego, jaki jest budżet, jaki klub ma cele itd. To jest bardzo trudne pytanie, ale wydaje mi się, że skład mógłby być zbliżony, no bo wiadomo też, że nie tylko trener decyduje o tym, jakich ma zawodników. Wiadomo, że preferowana lista zawodników jest od trenera, ale czasami niestety fundusze nie pozwalają na zakontraktowanie pewnego gracza. Czasami wiadomo, jakby urazy, to co u nas się wydarzyło z Patrykiem, też determinują do tego, żeby wybrać zawodnika, który jest dostępny, a wiadomo, że też ci najbardziej jakościowi mogą być wybierani. To jest świetne pytanie, ale nie odpowiem w stu procentach na nie, a bezpiecznie powiem, że zbudowałbym taki sam skład, może tak.
Patrząc na Janka Malesę, uważam, że jest rewelacyjnym zawodnikiem. To, jaką Kuba Zalewski daje mądrość na boisku, gdzie też w ważnym momencie można powiedzieć, trzy akcje na niego zagraliśmy, zdobył punkty, potem dał „and one”. Jakbym naprawdę mógł wymieniać tutaj każdego zawodnika, bo to wie Pan, jak to jest. Kończąc, nie zamieniłbym żadnego mojego zawodnika na nikogo innego.
Ja jeszcze powiem szybko, że jestem mega dumny z Patryka. Mecz z Pelplinem, gdzie Patryk dostaje bardzo duże minuty i broni jednego z najlepszych zawodników ligi i pomaga nam wygrywać. Tak jak Patryk powiedział, niestety kontuzja zatrzymała jego sezon. Przychodził tu jako lider, widzieliśmy jakim jest graczem i ja jestem bardzo zadowolony z Patryka. Wiadomo, można sobie popatrzeć na statystyki i powiedzieć, że w tym meczu miał 6 punktów, ale można też popatrzeć na to, jak świetną robotę robi, jak w ważnym momencie potrafi dać punkty. Głowa do góry i pracujemy dalej.
