Nikola Avramović: Trzymaliśmy się zasad

,

Lista aktualności

Nikola Avramović: Trzymaliśmy się zasad

Pierwsze finałowe starcie dla ŁKS-u Coolpack Łódź! Łodzianie od samego początku zdominowali boiskowe wydarzenia osiągając kilkupunktową przewagę, której nie oddali już do samego końca triumfujac ostatecznie 85:71.

Obraz

,

Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź: Chciałbym podziękować za tę niesamowitą atmosferę. Astoria to bardzo dobry, doświadczony zespół, ciężko było z nią grać dziś. Z naszej strony dobrze zaczęliśmy, była koncentracja, trzymaliśmy się zasad, które mieliśmy. Mamy też swoje problemy z którymi musimy sobie poradzić, statystyki to pokazują, ale nadal musimy być skupieni na detalach i zasadach, które trenowaliśmy.

Play-off to wyjątkowy czas, nie są to zwykle, ligowe mecze. Przed nami oglądanie zapisu wideo, przygotujemy się na jutro, zobaczymy swoje błędy, których wcale nie było mało. Koncentracja musi być na wysokim poziomie, w szczególności w finale w którym mierzymy się z tak dobrym przeciwnikiem. Bez tego się nie da, to jest nasza recepta, przepis na sukces.

Chauncey Collins, koszykarz ŁKs-u Coolpack Łódź: Zagraliśmy dobry mecz, choć powinniśmy trafić więcej rzutów, bo zanotowaliśmy wiele pudel z rzutów wolnych. Trzeba też popracować nad decyzyjnością, to na pewno mogło lepiej wyglądać. Tak czy inaczej to był dobry, playoffowy mecz w naszym wykonaniu. W drugiej połowie mogłem oddawać więcej rzutów lub trafiać te, które zwykle trafiam, ale zwycięstwo drużyny jest najważniejsze.


Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Łodzi, podziękowania dla kibiców obu drużyn i duże ukłony i podziękowania dla mojej drużyny, bo daliśmy dzisiaj z siebie bardzo dużo. Oczywiście mogliśmy dać dużo, dużo więcej i wygrać ten mecz, ale przespaliśmy zupełnie początek meczu, pierwszą połowę, pierwszą kwartę.54 punkty stracone do przerwy. To jest naprawdę w finałach play-off, to dużo za dużo. Pozwoliliśmy przeciwnikom się rozhulać, złapać rytm i cały mecz goniliśmy. W drugiej połowie poprawiliśmy znacznie obronę, ale niestety zablokował nam się atak i bardzo słaba skuteczność w rzutach za trzy punkty. Na swojej sali tylko 5 na 29, czyli 17%. Nie przypomniałem sobie, żebyśmy w tym sezonie z tak niskim procentem grali. Wszystko jest otwarte. Jutro jest kolejny mecz. Gramy, walczymy i będziemy się na pewno bić. Nasz cel jest cały czas jasny. Awans, wygranie tej serii. Myślę, że seria będzie dosyć długa i jutro z nowymi pomysłami i z dobrą energią przychodzimy i będziemy bardzo chcieli pokonać ŁKS.

Na pewno strata 29 punktów w pierwszej kwarcie zrobiła swoje. Trafiliśmy też 23, czyli byliśmy w grze. To nie pierwsza kwarta, cała pierwsza połowa wyglądała słabo w naszym wykonaniu, jeśli chodzi o defensywną stronę i tutaj na pewno jest dużo materiału do analizy. Staraliśmy się, zmieniliśmy sposób obrony w drugiej połowie. To przyniosło efekt, ale znowu po atakowanej stronie nie było efektu i tutaj też jest sprawa do przeanalizowania. Nie trafiliśmy kilku naprawdę łatwych rzutów i spod kosza layupów i był taki moment, że jakbyśmy dwie otwarte trójki mieliśmy, trafilibyśmy, zeszli na sześć punktów i to też mogłoby być zupełnie inaczej. To jest koszykówka, więc przegrana jest przegraną. Stosunek się nie liczy. Jest 1-0 dla ŁKS-u, jutro jest kolejny dzień, walczymy dalej.

W drugiej połowie trochę tam pokazaliśmy, jak zatrzymać obwód ŁKS-u, zmieniając system obrony, czy to na strefę, czy na switching defense więc tutaj ta zmienność obrony może przynieść efekty. Jeśli chodzi o Martyce’a, mamy kilka setów na niego, ale trzeba przyznać, że był bardzo dobrze broniony, naciskany i zamiast grać do kosza, to graliśmy w poprzek. To też jest do przeanalizowania, jak to poprawić. Czasu za dużo nie ma, ale jakieś pomysły są.

Popełniliśmy dużo błędów. Błędy przede wszystkim w komunikacji, w czytaniu gry i były otwarte trójki. Jeśli chodzi o drugą połowę, to te otwarte trójki były wkalkulowane, bo broniliśmy strefą i tam właśnie są newralgiczne punkty i dwa razy nas tam skarcili, ale w sumie był to dobry fragment naszej gry w obronie więc przede wszystkim głęboka analiza, jeśli chodzi o pierwszą połowę.


Jakub Andrzejewski, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Gratuluję zespołowi z Łodzi. Zagrali bardzo dobre spotkanie. Na pewno pierwsza połowa. My wyszliśmy troszkę tacy... Nie chciałbym powiedzieć, że przestraszeni, ale może ospali na tę pierwszą połowę. Coś nam dzisiaj nie wpadało, ale nie możemy zrzucać tego na niecelne rzuty, bo uważam, że popełniliśmy troszkę więcej innych błędów. Mieliśmy troszkę za mało asyst, bo tylko 14, a zespół z Łodzi 22, także jest troszkę różnica. Nie zwieszamy głów na pewno, bo to nie jest naszym DNA, żeby się poddawać i my się na pewno nie położymy. Dziękuję kibicom tutaj z Bydgoszczy, bo w pewnych momentach, gdzie nam nie szło, dawali nam takiej energii. Na pewno jutro wyjdziemy z lepszą energią, bardziej agresywnie na pewno i w obronie, i w ataku. Ja wiem, że te rzuty nam wpadną. Nie tylko za trzy punkty, ale też za dwa, bo mieliśmy dzisiaj bardzo słabą skuteczność. I tyle, mam nadzieję, że jutro ten stan serii się wyrówna. Tak jak mówię, nie zwieszamy głów. Przyjdziemy jutro tak samo mocno przygotowani i zobaczymy, co pokaże dzisiejszy dzień.