W tej lidze nikt się przed nami nie położy i niczego nie odda za darmo

,

Lista aktualności

W tej lidze nikt się przed nami nie położy i niczego nie odda za darmo

SKS Fulimpex Starogard Gdański odniósł zwycięstwo przed własną publicznością w starciu z Datzzy Kotwicą Port Kołobrzeg. Gospodarze wykorzystali straty rywali, napędzali szybki atak i w drugiej połowie poprawili grę w defensywie. Trener Kotwicy Rafał Frank przyznał, że jego zespół przespał początek spotkania i musi szybko wyciągnąć wnioski z nieudanego występu.

Obraz

,

 

Rafał Frank, trener Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg: Na pewno trzeba pogratulować gospodarzom zwycięstwa. Było widać po zawodnikach, że bardzo chcieli. Oddali serce, ducha, a wola walki i zaangażowanie były dzisiaj na naprawdę wysokim poziomie. Mam wrażenie, że my początek meczu przespaliśmy. Później kosztowało nas trochę sił, żeby wrócić do końca drugiej kwarty i teoretycznie doprowadzić do remisu. W trzeciej kwarcie mieliśmy wejść na swoje obroty, aczkolwiek dopiero w ostatnich kilku minutach znaleźliśmy odpowiedni rytm w defensywie. Wcześniej nie mogliśmy znaleźć rytmu ani w ataku, ani w obronie. Ciągle czegoś nam brakowało. Czasami nie wpadał jakiś otwarty lay-up, nie zdobywaliśmy łatwych punktów, a przede wszystkim źle wracaliśmy do obrony. Te 30 punktów z kontry najbardziej nas bolało, bo to są najłatwiejsze punkty i później ciężko to odrobić. Wydaje mi się, że od początku sezonu jesteśmy razem i to był po prostu nasz pierwszy taki mecz jako całego zespołu, łącznie ze mną. To nie był nasz mecz ani w ataku, ani w obronie. Próbowaliśmy wielu rzeczy, ale niestety dzisiaj nic nie funkcjonowało. Musimy z pokorą patrzeć w przyszłość i wrócić do normalnej, rzetelnej pracy. Wydaje mi się, że kolejny taki mecz już nam się nie przytrafi. Jeżeli nie funkcjonuje ani atak, ani obrona, to mamy problem. Defensywa bardzo podcinała nam skrzydła i traciliśmy mnóstwo sił. W kolejnym meczu musimy się obudzić, bo w tej lidze w tym roku nikt się przed nami nie położy i nikt niczego nie odda za darmo. Trzeba się bić i w każdym spotkaniu próbować wyrwać zwycięstwo, a nie czekać, aż samo się wydarzy. Mamy dużo pokory, zawodnicy są źli. Jeszcze raz gratuluję trenerowi i zespołowi gospodarzy. My musimy wrócić do pracy, bo punkty po stratach i prawie 30 punktów z szybkiego ataku to zdecydowanie za dużo. Wydaje mi się, że takiego meczu drugi raz w tym sezonie już nie powtórzymy. 

Filip Małgorzaciak, zawodnik Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg: Przede wszystkim gratulacje dla drużyny Starogardu. Pokazali dzisiaj, że bez lidera są w stanie wygrać i zagrać fajne spotkanie. Ciężko jest wygrać mecz, jeżeli dajemy przeciwnikowi 30 punktów po naszych stratach i 28 punktów z szybkiego ataku. Forsujemy ataki na kosz bez gwizdków. To oczywiście nie jest żadna aluzja do sędziów, żeby nie było nieporozumień. Po prostu za bardzo forsujemy te akcje, a później nie jesteśmy w stanie wrócić do obrony. Tracimy łatwe punkty, tracimy 100 punktów i taki jest po prostu wynik.
 

Darko Radulović, trener SKS Fulimpex Starogard Gdański: To był bardzo interesujący mecz dla publiczności i kibiców. Nie jest to jednak mój ulubiony typ spotkania. Mogliśmy dzisiaj zobaczyć trochę inne oblicze naszej drużyny, szczególnie w drugiej połowie. Jeżeli chodzi o ofensywę, byliśmy bardzo dobrzy. Mieliśmy wysoką skuteczność rzutów za trzy punkty i dobrze dzieliliśmy się piłką. Zanotowaliśmy 25 asyst. W praktycznie każdym meczu mamy ich ponad 20, więc nie mamy problemu z dzieleniem się piłką. Nasze problemy są w defensywie. 89 straconych punktów to dla mnie zdecydowanie za dużo. Trzeba jednak rozdzielić ten mecz na dwie połowy. W pierwszej wyglądało to tak, jakby oba zespoły nie grały w obronie. Obie drużyny zdobywały bardzo dużo punktów. W drugiej połowie zmieniliśmy sposób, w jaki broniliśmy. Myślę, że ostatecznie zasłużyliśmy na zwycięstwo. Przede wszystkim zawodnicy realizowali nasze założenia taktyczne. Chcę im za to podziękować, a także podziękować kibicom za wsparcie. To jest jednak tylko jeden mecz. Teraz musimy patrzeć dalej.

Sebastian Kowalczyk na ostatnim treningu poczuł ból w mięśniu dwugłowym uda. Okazało się, że doszło do naciągnięcia. Prawdopodobnie będzie potrzebował około pięciu, sześciu, może siedmiu dni przerwy. Czy będzie gotowy na mecz w Inowrocławiu? Na ten moment trudno powiedzieć. Patryk Kędel również ma problem mięśniowy i nadal nie jest gotowy do gry na sto procent. W jego przypadku nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy dokładnie wróci. 

Zaczynamy mecze całkiem solidnie. Potrafimy utrzymać przeciwnika na poziomie 16–17 punktów, ale później przychodzą momenty, w których pozwalamy rywalowi zanotować serię 7:0 czy 8:0 i znowu pojawia się problem. Musimy nauczyć się odpowiednio reagować w sytuacji, kiedy coś nam nie wychodzi. Nie możemy się spieszyć, podejmować złych decyzji czy pudłować otwartych rzutów, a później pozwalać przeciwnikowi napędzać swoją ofensywę. 

W stu procentach wierzę w proces – mój i całego naszego zespołu. Jestem tutaj po to, żeby wskazywać zawodnikom drogę, a oni muszą za tym podążać. Mamy określone reguły i zasady, których musimy przestrzegać. Bardzo mocno w to wierzę. Gdybym nie wierzył, prawdopodobnie nie siedziałbym tutaj jako trener. Jeżeli będziemy patrzeć wyłącznie na wynik jednego meczu czy pozycję w tabeli, nie będzie to właściwe podejście. Proces polega na tym, żeby zawodnicy zaczęli rozpoznawać pewne sytuacje, rozumieć je, a następnie wykonywać wszystko coraz lepiej. Musimy znaleźć odpowiedzi na nasze problemy w defensywie. Musimy stawać się coraz lepsi. Jednocześnie musimy zapamiętać to uczucie po zwycięstwie, zabrać je ze sobą i spróbować przenieść na następny mecz.
Nasze rozwiązania defensywne były bardzo mocno związane z zasadami, które stosujemy na co dzień. Różnica polegała na tym, że zawodnicy realizowali je na znacznie wyższym poziomie, szczególnie w drugiej połowie. Nie pozwoliliśmy Washingtonowi dochodzić do jego najlepszych pozycji. To zawodnik, który ma piłkę w rękach, kreuje grę dla siebie i dla innych. Jest dobrym strzelcem za trzy punkty, ma doświadczenie i bardzo dużą jakość. Ograniczenie jego wpływu na grę było jedną z najważniejszych rzeczy. Kotwica ma również innych bardzo doświadczonych i jakościowych zawodników. Tym bardziej jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się wygrać w sytuacji, w której obecnie się znajdujemy – przy problemach zdrowotnych i konieczności gry niskim ustawieniem.

Bartosz Wróbel, zawodnik SKS Fulimpex Starogard Gdański: Popełniliśmy dość dużo strat, bo było ich 17, a trener zawsze przestrzega nas, żebyśmy utrzymywali tę liczbę w granicach 10–12. Z drugiej strony wymusiliśmy na przeciwnikach aż 24 straty, więc to również jest bardzo dobry wynik. Kolejna rzecz, z którą borykaliśmy się w poprzednich spotkaniach, czyli zbiórka, tym razem była na remis. To są główne rzeczy, dzięki którym wygraliśmy ten mecz. Tak jak powiedział trener, najważniejsza była przede wszystkim obrona, szczególnie w drugiej połowie. Wynik mógł być nawet lepszy, gdyby nie nasze problemy w ostatnich trzech minutach. Prowadziliśmy dwudziestoma punktami i zrobiła się lekka nerwówka. Mogliśmy tego uniknąć. Najważniejsze jednak, że dowieźliśmy zwycięstwo do końca. Oby podobnie wyglądało to w następnym meczu. 

Nie miałem wcześniej okazji grać w drużynach z ambicjami sięgającymi play-offów. Raczej były to zespoły walczące o utrzymanie albo o bezpieczne miejsce w tabeli. Dlatego ten występ oceniam dość wysoko, szczególnie że punkty zdobywałem również w ważnych, krytycznych momentach. Nie było tak, że mecz był już rozstrzygnięty dużą różnicą i wtedy zdobywałem punkty. Także oceniam ten występ wysoko. Mam nadzieję, że taka atmosfera i nasza gra będą się wzajemnie napędzać, a w następnych meczach będzie to wyglądało jeszcze lepiej.